Współczesna infosfera staje się środowiskiem, w którym coraz trudniej odróżnić treści prawdziwe od zmanipulowanych. W tym kontekście coraz częściej używa się pojęcia FIMI (Foreign Information Manipulation and Interference), które odnosi się do zagranicznych działań wpływu w przestrzeni informacyjnej.
Jak wyjaśnia dr Michał Marek z Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej – Państwowego Instytutu Badawczego, FIMI dotyczy przede wszystkim ingerencji w infosferę prowadzonej przez podmioty zewnętrzne.
Jak dodaje, chodzi o działania o charakterze manipulacyjnym i informacyjnym prowadzone spoza danego państwa.
„Chodzi o zagraniczne ingerencje, o manipulacje prowadzone w naszej infosferze przez podmioty zewnętrzne.” - podkreśla dr Michał Marek z NASK.
W praktyce tego typu operacje obejmują różne państwa i ośrodki polityczne. W debacie europejskiej najczęściej wskazuje się na działania Rosji i Białorusi, a także na elementy propagandowe związane z Chinami. FIMI nie jest jednak pojęciem ograniczonym do jednego kierunku geopolitycznego – obejmuje szeroki zestaw technik wpływu informacyjnego.
Istotą tego terminu jest również uporządkowanie języka opisu zagrożeń. Wcześniej różne kraje i instytucje stosowały odmienne definicje dezinformacji i operacji wpływu, co utrudniało analizę i współpracę. FIMI ma stworzyć wspólne ramy pojęciowe, szczególnie w kontekście współdziałania państw europejskich.
Coraz większą rolę w tym ekosystemie odgrywa sztuczna inteligencja. Narzędzia AI pozwalają na szybkie tworzenie realistycznych materiałów wizualnych, dźwiękowych i wideo, które mogą przedstawiać nieistniejące wydarzenia lub wypowiedzi, a jednocześnie wyglądać wiarygodnie.
Jak wskazuje ekspert, obecnie technologia ta częściej wzmacnia działania dezinformacyjne niż je ogranicza.
„Niestety tutaj, przynajmniej z perspektywy naszych badań, sztuczna inteligencja jak na razie stanowi w większym stopniu zagrożenie, czyli element skuteczniejszego oddziaływania dezinformacyjnego niż i właśnie jakąś szansę na skuteczniejszą walkę z dezinformacją.” - zapewnia dr Michał Marek.
W praktyce oznacza to, że AI jest wykorzystywana zarówno w operacjach propagandowych, jak i w oszustwach internetowych. Coraz częściej pojawiają się fałszywe materiały z udziałem znanych osób, które mają uwiarygadniać nieistniejące projekty inwestycyjne lub wzmacniać określone narracje polityczne.
Problem polega na tym, że treści generowane przez sztuczną inteligencję są coraz trudniejsze do odróżnienia od materiałów autentycznych. Dotyczy to zarówno obrazu, jak i dźwięku, co znacząco zwiększa skuteczność manipulacji.
W efekcie odbiorcy funkcjonują w środowisku informacyjnym, w którym granica między prawdą a fałszem staje się coraz mniej czytelna, szczególnie w sytuacjach kryzysowych i emocjonalnych.
W ocenie ekspertów kluczowym elementem ochrony pozostaje świadomość użytkowników i krytyczne podejście do treści pojawiających się w sieci.
„Przede wszystkim należy być świadomym tego, że w ogóle takie zjawisko istnieje” - mówi ekspert.
Jak dodaje, szczególną ostrożność należy zachować wobec treści uproszczonych, sensacyjnych lub pochodzących z anonimowych źródeł. Istotna jest również weryfikacja informacji w kilku niezależnych mediach, zwłaszcza gdy dana wiadomość wywołuje silne emocje lub nie znajduje potwierdzenia w wiarygodnych źródłach.
Rosnąca skala FIMI oraz rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji sprawiają, że odporność informacyjna społeczeństw staje się jednym z kluczowych wyzwań współczesnego świata cyfrowego.
pż