Projekt adaptacji kultowego komiksu „Tytus, Romek i A’Tomek” wchodzi w kolejne etapy realizacji. Jak podkreślają twórcy, film ma być kinową przygodą dla całych rodzin, łączącą nostalgię starszych widzów z językiem współczesnej animacji. O szczegółach produkcji opowiedzieli w studiu scenarzysta Rafał Skarżycki oraz reżyser Kristoffer Rus, którzy zaznaczają, że reakcja publiczności po ogłoszeniu projektu była bardzo intensywna.
Po zapowiedzi filmu w internecie pojawiło się wiele komentarzy, które – jak mówią twórcy – pokazują, jak silnie komiks Henryka Jerzego Chmielewskiego, znanego jako Papcio Chmiel, jest wciąż obecny w świadomości kilku pokoleń czytelników. Część odbiorców wyraża entuzjazm, inni z kolei zwracają uwagę przede wszystkim na konieczność zachowania charakterystycznej kreski i humoru oryginału.
– Widać było bardzo mocny odzew, zarówno pozytywny, jak i taki, w którym widzowie od razu zaczęli pilnować wierności stylowi – mówi Rafał Skarżycki. – I to jest dla nas ciekawe doświadczenie, bo pokazuje, że ten świat nadal budzi emocje.
Twórcy podkreślają, że projekt znajduje się obecnie po etapie developmentu, co oznacza, że gotowy jest już scenariusz w wersji produkcyjnej. Równolegle trwają prace nad domykaniem finansowania oraz przygotowaniem zaplecza produkcyjnego. Dopiero po zakończeniu tych działań możliwe będzie pełne wejście w fazę realizacji animacji.
Jak zaznacza reżyser, produkcja animowana rządzi się zupełnie innymi prawami niż film aktorski. Zamiast kilku tygodni zdjęć i kilku miesięcy montażu, proces rozciąga się na lata i obejmuje wiele etapów, od projektowania świata po finalną animację.
– W naszym przypadku mówimy o pracy rozpisanej na około trzy lata – wyjaśnia Kristoffer Rus. – I to już po etapie przygotowań, które same w sobie są bardzo rozbudowane.
Twórcy podkreślają również, że nie chodzi o wierne przełożenie jednej konkretnej księgi komiksowej na język filmu. „Tytus, Romek i A’Tomek” w wersji kinowej ma być opowieścią „na motywach” twórczości Papcia Chmiela. Wynika to z różnic między formą komiksową a filmem pełnometrażowym, który wymaga innej konstrukcji dramaturgicznej.
– To jest historia oryginalna, ale bardzo mocno osadzona w świecie komiksu – zaznacza scenarzysta. – Szczególnie inspirujemy się wątkiem podróży na Wyspy Nonsensu, który daje ogromne możliwości fabularne.
Jednym z kluczowych założeń projektu jest również jego charakter familijny. Twórcy chcą, aby film był atrakcyjny zarówno dla dorosłych widzów, którzy wychowali się na komiksach, jak i dla młodszej publiczności, która może zetknąć się z Tytusem, Romkiem i A’Tomkiem po raz pierwszy.
Jak podkreśla Skarżycki, istotnym elementem jest tu nostalgia, ale nie może ona dominować nad narracją. Film ma działać samodzielnie, niezależnie od znajomości pierwowzoru.
– To ma być historia, którą można przeżyć bez wcześniejszej wiedzy o komiksie – mówi scenarzysta. – Ale jednocześnie taka, która dla starszych widzów będzie powrotem do emocji z dzieciństwa.
Reżyser dodaje, że kluczem do sukcesu jest zachowanie ducha oryginału, czyli humoru, przygody i specyficznej energii komiksu. Zwraca uwagę, że wiele rozwiązań formalnych zastosowanych przez Papcia Chmiela było zaskakująco nowoczesnych jak na swoje czasy.
– Ten komiks był bardzo nowatorski. Już wtedy pojawiały się tam zabiegi, które dziś są standardem w narracji filmowej czy serialowej – mówi Kristoffer Rus.
Produkcja będzie łączyć tradycyjne podejście rysunkowe z narzędziami cyfrowymi. Wykorzystywany jest program Moho, który pozwala na animację opartą na rysunkach i ich przekształcanie w cyfrowe „rigi”. Dzięki temu możliwe jest zachowanie charakterystycznej, lekko „nierównej” kreski, zamiast wygładzonej estetyki typowej dla wielu współczesnych animacji 3D.
Nad warstwą wizualną czuwa również konsultant projektu Michał Śledziński, który dba o to, by styl filmu był możliwie najbliższy duchowi oryginału. Twórcy podkreślają, że zależy im na zachowaniu dynamiki rysunku i pewnej surowości, która była znakiem rozpoznawczym komiksu.
Na tym etapie produkcji nie ujawniono jeszcze obsady dubbingowej. Jak tłumaczą twórcy, to standardowy element procesu w animacji – głosy dobierane są dopiero po przygotowaniu animatiku, czyli uproszczonej wersji filmu, pozwalającej dopracować rytm i strukturę opowieści.
– W animacji bardzo często na tym etapie nagrywa się dialogi wewnętrznie, w ekipie produkcyjnej – dodaje z uśmiechem reżyser.
Twórcy zgodnie podkreślają, że najważniejsze w całym projekcie nie jest dosłowne odwzorowanie komiksu, ale oddanie jego emocji i energii. Ich zdaniem kino wymaga czasem odejścia od oryginału, aby lepiej uchwycić jego sens.
– Nie chodzi o to, żeby zrobić kopię 1:1, tylko żeby widz poczuł to samo, co przy czytaniu komiksu – podsumowuje Rafał Skarżycki.
Premiera filmu planowana jest po kilkuletnim okresie produkcji. Twórcy podkreślają, że to ambitne przedsięwzięcie, które wymaga czasu i precyzji, ale jednocześnie może stać się jedną z najważniejszych współczesnych adaptacji polskiego komiksu.
pż