Pojedynek dwóch aktorów i dwóch wizji rewolucji. "Danton" Andrzeja Wajdy

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2026 10:10
Dwaj przywódcy rewolucji, dwa temperamenty i dwie odmienne wizje sprawowania władzy. W "Dantonie" Andrzej Wajda przeciwstawił żywiołowego Gérarda Depardieu chłodnemu Wojciechowi Pszoniakowi, tworząc jeden z najbardziej pamiętnych aktorskich pojedynków w swoim kinie. - Ta kreacja Pszoniaka budzi mój najwyższy podziw, a nawet zdumienie - mówił w Dwójce krytyk filmowy Janusz Wróblewski.
Kadr z filmy Danton Andrzeja Wajdy.
Kadr z filmy "Danton" Andrzeja Wajdy.Foto: kadr z filmu

Paryż, rok 1794. Georges Danton i Maximilien Robespierre jeszcze niedawno znajdowali się po tej samej stronie rewolucji. Teraz stają się politycznymi przeciwnikami. Pierwszy chce powstrzymania terroru, drugi uważa go za narzędzie konieczne do obrony rewolucyjnego porządku.

Posłuchaj audycji "Wajda - portret z powidoków" >>> 

Dla Janusza Wróblewskiego właśnie konflikt dwóch silnych osobowości pozostaje jednym z najważniejszych elementów filmu Wajdy. - To jest pojedynek między Robespierre'em i Dantonem, czyli między dwoma przywódcami rewolucji francuskiej, którzy niegdyś byli przyjaciółmi. Po pewnym czasie odżywa w nich chęć rywalizacji, chęć zawładnięcia całkowicie komitetem, przejęcia władzy i zajęcia pozycji dyktatora. Interesuje mnie właśnie to spięcie, starcie dwóch silnych osobowości, całkowicie odmiennych temperamentów - mówił krytyk.

Robespierre Wojciecha Pszoniaka

Andrzej Wajda zamienił polityczny konflikt w aktorski pojedynek. Gérard Depardieu stworzył Dantona pełnego energii i fizyczności. Z kolei Wojciech Pszoniak zbudował Robespierre'a poprzez chłód, opanowanie i stopniowo odsłaniane napięcie.

- Wspaniale obserwuje się, w jaki sposób Robespierre grany przez Pszoniaka przechodzi od kompletnego rozedrgania poprzez próbę pokazania swoich umiejętności negocjacyjnych i miękkości. Przedstawia się jako człowiek delikatnej postury, który chce dobra. Po czym okazuje się, że to wszystko jest grą, że trzyma w sobie demona - opowiadał Janusz Wróblewski.

Siła doświadczenia przyniesionego na plan

Jak podkreślał gość Dwójki, siła kreacji wynika również z doświadczenia, które aktor przyniósł na plan. Pszoniak znał Robespierre'a jeszcze zanim rozpoczęły się zdjęcia do filmu. - Umiał niezwykle sugestywnie przedstawić całą gamę postaw psychologicznych. Oglądanie tego to jego koncert. Ta rola jest tak dobra również dlatego, że miał ją przemyślaną od początku - zaznaczył.

W 1975 roku Wojciech Pszoniak zagrał już Robespierre'a w wystawionej przez Wajdę w warszawskim Teatrze Powszechnym "Sprawie Dantona" Stanisławy Przybyszewskiej. Według wspomnień reżysera, podczas realizacji filmu Pszoniak miał wykorzystać rozwiązania wypracowane właśnie na scenie. 

Rewolucja oglądana z Polski

Zdjęcia do "Dantona" rozpoczęły się w Paryżu w kwietniu 1982 roku, zaledwie kilka miesięcy po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. Wajda początkowo zamierzał realizować film w kraju, ostatecznie jednak produkcja powstała we Francji.

Okoliczności sprawiły, że opowieść o rewolucji francuskiej trudno było wówczas odbierać wyłącznie jako rekonstrukcję wydarzeń z XVIII wieku. Konflikt między rewolucyjnymi przywódcami, mechanizmy terroru i pytania o granice politycznego radykalizmu nabierały dodatkowych znaczeń w Polsce początku lat 80.

***

Tytuł audycji: Wajda - portret z powidoków

Prowadzenie: Marcin Pesta

Gość: Janusz Wróblewski (dziennikarz i krytyk filmowy)

Data emisji: 4.10.2026

Godz. emisji: 18.30

oprac. zchowaniec

Czytaj także

Film, który próbował dogonić historię. 45 lat "Człowieka z żelaza"

Ostatnia aktualizacja: 30.07.2026 12:24
Zdobywca Złotej Palmy w Cannes, okrzyknięty przez krytyków "czymś, czego polskie kino jeszcze nie przeżyło". 45 lat temu, 27 lipca 1981 roku do kin trafił "Człowiek z żelaza" Andrzeja Wajdy. Film powstawał w niezwykłym tempie – niemal równolegle z wydarzeniami Sierpnia '80. Stał się tym samym jedną z pierwszych prób artystycznego opisania rodzącej się wówczas "Solidarności".
rozwiń zwiń