Nie każdy bohater nosi pelerynę. Jak wygląda praca lutnika na Konkursie Wieniawskiego?

Ostatnia aktualizacja: 12.10.2026 15:00
W jego rodzinie lutniczy fach jest przekazywany z pokolenia na pokolenie od ponad wieku. Podczas tegorocznej edycji Konkursu Wieniawskiego Benedykt Niewczyk po raz kolejny niesie ratunek instrumentom i wspiera uczestników swoim bogatym doświadczeniem. Sprawdziliśmy, jak wygląda praca cenionego artysty rzemiosła od kulis.
Benedykt Niewczyk jest przedstawicielem lutniczej rodziny, która od kilku pokoleń opiekuje się instrumentami uczestników Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu
Benedykt Niewczyk jest przedstawicielem lutniczej rodziny, która od kilku pokoleń opiekuje się instrumentami uczestników Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego w PoznaniuFoto: Julia Piecyk/PR2

Lutnicza tradycja rodziny Niewczyków trwa nieprzerwanie od końca XIX stulecia. Najstarszy działający warsztat w kraju, mieszczący się obecnie przy ul. Woźnej na poznańskiej Starówce, założył w 1885 roku Franciszek Niewczyk. – Jesteśmy w trójce najstarszych pracowni na świecie. Nasza rodzina opiekowała się instrumentami na wszystkich powojennych konkursach im. Henryka Wieniawskiego – opowiadał Benedykt Niewczyk, fizyk-akustyk i lutnik w czwartym pokoleniu.

Osiem dekad z Konkursem Wieniawskiego

Gdy po zakończeniu II wojny światowej podjęto decyzję o reaktywacji Konkursu Wieniawskiego i przeniesieniu jego lokalizacji ze zniszczonej Warszawy do Poznania, to Stefan Niewczyk z Pracowni Lutniczej Niewczyk & Synowie otrzymał propozycję, by objąć instrumenty uczestników swoją opieką. Od 1952 roku przedstawiciele lutniczego rodu towarzyszą muzykom podczas każdej odsłony skrzypcowej rywalizacji. Wielu jest na tyle zadowolonych z pomocy, że wraca do firmy także po zakończeniu wydarzenia.

Czytaj również:

– Dla mnie to jest przede wszystkim okazja do wspaniałego kontaktu z uzdolnioną młodzieżą, bo nie czarujmy się, to są już mistrzowie, to są wirtuozi, to jest najwyższa klasa muzyków. Poza tym bardzo przyjemny jest kontakt z naprawdę dobrymi instrumentami – mówił rozmówca Dwójki, który właśnie na Konkursie Wieniawskiego zetknął się niegdyś z pierwszym instrumentem z warsztatu słynnego Stradivariego.

Rzemieślnik, psycholog… i talizman

Już podczas pierwszego etapu przesłuchań tegorocznej edycji konkursu lutnik nie mógł narzekać na brak pracy. Uczestnicy zgłosili się do niego m.in. z zerwaną struną, pękniętym żeberkiem czy poluzowanym podbródkiem. Proste usterki Niewczyk naprawia od ręki w podręcznym warsztacie, z poważniejszymi przypadkami udaje się do pracowni.

– Te elementy, tak jak ten podbródek, pękły na dzisiejszych przesłuchaniach. Najprościej byłoby wymienić cały podbródek, ale w grę wchodzą miesiące gry uczestnika na danym elemencie, do którego jest bardzo przyzwyczajony. Tutaj skończyło się na wymianie części – wyjaśniał lutnik.


Po korytarzach gmachu Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, w którym prezentują swoje umiejętności młodzi muzycy, krąży podobno legenda, że czołowe miejsce mają szanse zająć tylko artyści, którzy oddadzą swój sprzęt do naprawy u pana Niewczyka.

– Parę razy już słyszałem, że jestem tutaj oazą spokoju, że potrafię uspokoić uczestnika – uśmiechał się lutnik. – Ale też, tak jak wspomniałem, jest to najstarsza polska pracownia i to dla nich gwarancja naprawdę dobrej opieki nad instrumentami. Wiedzą, że mają wsparcie, że mogą na mnie liczyć i myślę, że to jest dla nich bardzo ważny element – dodawał Benedykt Niewczyk.

***

Kamila Snopek

Czytaj także

"Ze swobodą i wyobraźnią". Pierwsza sesja Konkursu Wieniawskiego za nami

Ostatnia aktualizacja: 09.10.2026 17:00
Zakończyła się pierwsza, poranna sesja I etapu 17. Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego. Rywalizację otworzył 23-letni Wojciech Niedziółka. Do Poznania wrócił po czterech latach, z większym doświadczeniem i zupełnie innym podejściem do konkursowej rywalizacji. – Wieniawski ze swobodą, wyobraźnią, a jednocześnie bardzo precyzyjnym trzymaniem formy – oceniała jego występ w studiu Dwójki Magdalena Łoś.
rozwiń zwiń