Stosunek do śmierci jest różny u różnych ludzi, różny też bywa u tego samego człowieka w poszczególnych fazach i momentach jego życia. Zdrowy, młody, aktywny osobnik niewiele zwykle myśli o śmierci. Wie o niej potencjalnie, liczy się z jej możliwością w działaniu, instynktownie dąży do ochrony i wzmożenia życia, a rzadko w chwilach czyjejś śmierci, grożącego niebezpieczeństwa, wypadku, praktyk religijnych przeżywa aktualne myśli o śmierci, które na ogół tłumi i odpycha od siebie. Inaczej u ludzi chorych, starych, u neurasteników, hipochondryków, u poetów, u marzycieli, u ludzi dotkniętych nieszczęściem wielkim. Ci – bywa – żyją w kręgu śmierci, czasem lękając się jej, czasem pragnąc. […] Reakcją na myśl o śmierci i na lęk przed nią jest walka człowieka ze śmiercią. Walka w założeniu swym beznadziejna. Kołyskę od grobu dzieli niewielki krok – mówi napis na obrazie Guida Reni, przedstawiającym dziecko z główką wspartą na czaszce zmarłego. […] Można zaryzykować twierdzenie, że historia kultury jest przede wszystkim historią rozprawiania się ducha ludzkiego ze śmiercią.
Tak wiele lat temu pisała profesor Izydora Dąbska, której Zbigniew Herbert dedykował jeden z najwspanialszych swoich wierszy "Potęga smaku". Sztuka zawsze mówiła o rzeczy ostatecznej. W wiekach średnich rozwinęła się osobliwa dziedzina wiedzy – tanatologia, a nawet rodzaj sztuki – Ars moriendi. W niedzielę zapytam Państwa o sztukę umierania w muzyce, a jest to wielka karta jej historii.
Zapraszam. Piotr Orawski.
4 listopada (niedziela), godz. 14.00