"Między ustami a brzegiem pucharu". Życie Rodziewiczówny

Ostatnia aktualizacja: 02.02.2013 02:00
– Jest to postać dziwna jak na swoje czasy. Ale widać, że to było możliwe – mówiła o Marii Rodziewiczównie prof. Anna Nasiłowska. Wspominamy 150. rocznicę urodzin autorki bestselerowych niegdyś powieści.
Audio
  • "Notatnik Dwójki" poświęcony życiu i twórczości Marii Rodziewiczówny
Maria Rodziewiczówna, zdjęcie prawdopodobnie z 1911 roku
Maria Rodziewiczówna, zdjęcie prawdopodobnie z 1911 rokuFoto: Wikipedia/domena publiczna

Rodzina Marii Rodziewiczówny za pomoc powstańcom styczniowym została zesłana na Syberię. Dziećmi opiekowali się wówczas różni krewni. W 1871 w wyniku amnestii rodzice wrócili z zesłania. Dziesięć lat później zmarł ojciec przyszłej pisarki. Po jego śmierci Maria zaczęła stopniowo przejmować kontrolę nad rodzinnym majątkiem w Hruszowej (dzisiejsza Białoruś). Obcięła krótko włosy i w krótkiej spódnicy i męskim żakiecie zajęła się zarządzaniem tego, co odziedziczyła.

Była osobą nietuzinkową. Zajmowała się majątkiem, prowadziła aktywną działalność oświatową i społeczną, a brak gruntownego wykształcenia nie przeszkodził jej, by stać się pisarką. W końcu: nie wyszła za mąż, przez wiele lat żyła natomiast z bliską jej kobietą, Jadwigą Skirmunttówną.  - Wszystkie fotografie Rodziewiczówny przedstawiają postać bardzo nieokreśloną pod względem płci. Rzeczywiście, jest to postać dziwna jak te czasy. Ale widac, że to było możliwe – mówiła o pisarce prof. Anna Nasiłowska.
Maria i Jadwiga mieszkały razem 25 lat. Jadwiga, osoba z arystokratycznego rodu, towarzyszyła Marii podczas wojen i pokoju, zarówno w Warszawie, jak i w Hruszowej. Była z nią aż do chwili śmierci, opiekując się swoją towarzyszką życia żarliwie i z oddaniem.
Jaką pisarką jest autorka tak popularnych niegdyś powieści jak "Lato leśnych ludzi", "Dewajtis", "Między ustami a brzegiem pucharu" czy "Straszny dziadunio"? Potrafiła tak skonstruować swoje książki, że łatwo się je czytało: mało opisów i partii narracyjnych, dużo natomiast dialogu, postaci nie za skomplikowane, akcja wyrazista. Pojawiający się na tych kartach bohaterowie kierują się prostymi, jasnymi wartościami: przywiązanie do ziemi, obrona stanu posiadania polskiego na Kresach, ale i – co podkreślała w audycji prof. Nasiłowska – dobre współżycie z miejscowymi, świadomość wielojęzyczności otoczenia.
Ale czy dziś, 150 lat od jej urodzin, warto czytać Rodziewiczównę? - Warto przede wszystkim dla realistycznego pokazania świata, który minął – mówiła rozmówczyni Witolda Malesy.
Zapraszamy do wysłuchania obszernych fragmentów audycji z cyklu "Notatnik Dwójki" poświęconej życiu i twórczości Marii Rodziewiczówny.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Marzena Trybała czyta "Farsę pani Heni"

Ostatnia aktualizacja: 27.12.2011 23:50
To przezabawna opowieść autorstwa Marii Rodziewiczówny o uroczej siedemnastolatce marzącej o karierze na wielkich scenach operowych Europy.
rozwiń zwiń