REKLAMA

"Jak człowiek ma w sobie coś z wampira, to jest to fantastyczna sprawa"

Ostatnia aktualizacja: 04.05.2012 09:04
Jadwiga Jankowska-Cieślak, znakomita aktorka teatralna i filmowa, laureatka wielu nagród, była gościem audycji z cyklu "W Dwójce raźniej".
Audio
Jak człowiek ma w sobie coś z wampira, to jest to fantastyczna sprawa
Foto: Wojciech Kusiński/Polskie Radio

Aktorka opowiadała Magdalenie Juszczyk o swoim debiucie w Teatrze Dramatycznym i o kontaktach z samym teatrem: - W moim przypadku tak już zostanie po wsze czasy, zawsze w związku z Dramatycznym moje serce bije gwałtowniej. Tego nie da się wymazać ani wykreślić. Zawsze będę wracać do niego jak do najpiękniejszych momentów w moim życiorysie, w moim życiu zawodowym. Z nostalgią. Z miłością – powiedziała Jadwiga Jankowska-Cieślak. Dlatego odejście z teatru Pawła Miśkiewicza to powód do smutku. – Mam wrażenie, że 5 lat, kiedy był on dyrektorem, zostało zmarnowane i stracone. Teatr ten jakby zniknął z mapy kulturalnej miasta, jakby go nie było, a było to bardzo piękne i zasłużone miejsce – podkreśliła aktorka.

Zapytana o swoje nadzieje związane z pracą w zawodzie po tak udanym debiucie (zarówno teatralnym, jak i filmowym) podkreśliła, że nigdy nie przypuszczała, że zawsze tak będzie. Jest wiele zmiennych, na które nie mamy żadnego wpływu, przykładem takiej zmiany była dymisja Gustawa Holoubka z funkcji dyrektora Teatru Dramatycznego w 1983 roku.

Na sali wykładowej i na widowni

- Siedem lat wykładałam. Starałam się być uczciwa, przekazywać młodym ludziom to, co wiedziałam. Wspominam tę pracę jako jeden z lepszych okresów w moim życiu, bo to jest fascynujące spotykać się z młodymi nieopierzonymi jeszcze artystami i czerpać z nich siłę, energię i ich wrażliwość. Podbudowywać się tym. – Jak człowiek ma sobie w coś z wampira, to jest to fantastyczna sprawa – powiedziała Jadwiga Jankowska-Cieślak  

- Dla mnie najważniejsze było uzyskać od tych młodych ludzi pewien stopień prawdy podczas przebywania na scenie. Prawda sceniczna jest dość sztuczna, to co innego niż prawda życiowa – dodała aktorka.

Jednocześnie przyznała, że sama niechętnie chodzi dziś do teatru. - Jest to dla mnie dość kłopotliwe zagadnienie, bo uprawiając ten zawód powinnam, a ciężko mi się zdecydować na pójście do teatru, żeby usiąść na widowni. Po dawnych przedstawieniach, w których grał Tadeusz Łomnicki, wciąż ciarki mi chodzą po ciele. Teraz siadam na widowni i nie słyszę połowy słów, nie rozumiem, co do mnie mówią, w takiej sytuacji raczej gotowa jestem wyjść, niż zastanawiać się nad tym, czy mnie to wzrusza – powiedziała aktorka.

Niezwykła droga artystyczna

Jadwiga Jankowska-Cieślak zadebiutowała w filmie Janusza Morgensterna "Trzeba zabić tę miłość". Rolę Magdy stworzoną w scenariuszu przez Janusza Głowackiego przyjęła, będąc jeszcze w trakcie studiów w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Chwalona za naturalność i umiejętne przedstawienie sposobu bycia i myślenia ówczesnej młodzieży otrzymała Nagrodę im. Zbigniewa Cybulskiego. Film "Trzeba zabić tę miłość" powstał w 1972 roku, a rok kolejny przyniósł młodej aktorce debiut sceniczny. Była to tytułowa rola w "Elektrze” Jeana Giraudoux w reżyserii Kazimierza Dejmka w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Ze sceną tą aktorka związana była pierwotnie do 1983 roku, grała tu w spektaklach Jerzego Jarockiego, Macieja Prusa i Jerzego Grzegorzewskiego.  
Lata 70. to również czas ważnych ról w kinie. Jadwiga Jankowska-Cieślak obsadzana była w rolach kobiet zbuntowanych, niesztampowych. Stworzyła wizerunek współczesnej dziewczyny, stając się w kinie uosobieniem naturalności. Spośród filmów z tamtego okresu warto wymienić historię Anny, decydującej się na radykalną zmianę swojego życia – film Zbigniewa Kamińskiego "Pani Bovary to ja” z 1977 r. W tym samym czasie powstał film telewizyjny Andrzeja Kostenki "Sam na sam”, Jadwiga Jankowska-Cieślak otrzymała za tę rolę Złote Lwy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. (Drugi raz tę nagrodę zdobyła w 1997 roku za rolę w filmie Mirosława Dembińskiego "Wezwanie”).
Początek lat 80. to moment wielkiego tryumfu aktorki. Za rolę bezkompromisowej dziennikarki w węgierskim filmie "Inne spojrzenie” Jankowska-Cieślak otrzymała Złotą Palmę na festiwalu w Cannes. Film w reżyserii Károlyego Makka zrealizowany został w 1982 roku na podstawie książki Erzsébet Galgóczi. Historia miłości dwóch kobiet rozgrywa się na Węgrzech po rewolucji 1956 roku.  
Złota Palma w Cannes przyniosła aktorce wiele propozycji z zagranicy. Jednak stan wojenny uniemożliwił ich realizację. W latach 80. Jadwiga Jankowska-Cieślak grała zatem w rodzimych produkcjach, m.in. w "Ceremonii pogrzebowej”, "Zabij mnie glino” i "Sztuce kochania” Jacka Bromskiego, "Powinowactwie” Waldemara Krzystka, we "Wkrótce nadejdą bracia” Kazimierza Kutza, "Maskaradzie” Janusza Kijowskiego.
Jadwiga Jankowska-Cieślak związana była w latach 90. z Teatrem Powszechnym w Warszawie, Teatrem Studio i Teatrem Studio Prezentacje. W połowie lat 90. wróciła do Teatru Dramatycznego. Grała u Krystiana Lupy, również u Krzysztofa Warlikowskiego.
W 2008 roku Michał Rosa zaprosił aktorkę do zagrania u boku Krzysztofa Stroińskiego w filmie "Rysa”. Rola Joanny przyniosła wyróżnienie honorowe na 33. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni oraz Polską Nagrodę Filmową Orzeł. Rok później aktorka pojawiła się u Andrzeja Wajdy w "Tataraku". Uznanie przyniosła aktorce wcześniejsza rola Marii w debiucie fabularnym Małgorzaty Szumowskiej "Szczęśliwy człowiek” (2000 r.). Pięć lat później otrzymała Nagrodę im. Aleksandra Zelwerowicza przyznawaną przez miesięcznik "Teatr". Otrzymała ją za role w Teatrze Dramatycznym – w "Niedokończonym utworze na aktora" wg Antoniego Czechowa i Yasminy Rezy w reżyserii Krystiana Lupy i "Opowieściach o zwyczajnym szaleństwie" Petra Zelenki w reż. Agnieszki Glińskiej.
Po kolejnych znaczących spotkaniach w teatrze – z Pawłem Miśkiewiczem (2007 r., Teatr Dramatyczny), z Izabellą Cywińską (2008 r., Teatr Ateneum w Warszawie) i Grzegorzem Jarzyną (2009 r., TR Warszawa) – aktorkę oglądać można w Teatrze Polskim w Warszawie w "Hekabe” Eurypidesa w reż. Karoliny Labakhua. Jadwiga Jankowska-Cieślak jest aktorką Teatru Ateneum od 2008 r.
"W Dwójce raźniej" to okazja do rozmowy o polskim kinie i teatrze, o ich znaczeniu dziś i dawniej. Nasz gość – świadek i uczestnik przełomów ważnych dla polskiej kultury – ma nieocenione spojrzenie na rolę sztuki w życiu społeczeństwa. Czy Jadwiga Jankowska-Cieślak wierzy w wagę kina artystycznego, czy teatr jest dziś znów największym wyzwaniem dla aktora i światem najsilniejszych doznań dla widza? Posłuchaj rozmowy z aktorką o zawodowej i życiowej dojrzałości, o świadomych wyborach i spełnieniu.
Audycję prowadziła Magdalena Juszczyk.

 

Czytaj także

Wybaczyć coś, czego wybaczyć się nie da

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2012 11:45
Symbol nieszczęścia, rozpaczy i bólu – Hekabe – nie odnajduje spełnienia w swojej zemście.
rozwiń zwiń