Olejniczak: byłem introwertykiem, grałem bardziej dla siebie niż dla publiczności

Ostatnia aktualizacja: 19.04.2015 11:11
- "To, czego nie umiesz, to i tak umiesz, tylko jeszcze o tym nie wiesz" - wspominał w radiowej Dwójce radę Artura Rubinsteina pianista Janusz Olejniczak.
Janusz Olejniczak
Janusz OlejniczakFoto: Grzegorz Śledź/PR2




Podczas audycji "Five o’ clock” Janusz Olejniczak zwierzał się, że choć z muzyką Fryderyka Chopina związany jest od najmłodszych lat, to nie może powiedzieć, by miał ochotę grać wszystkie jego utwory w dowolnym momencie. Są bowiem dzieła, które może interpretować jedynie co jakiś czas, od których musi odpoczywać.

W radiowej Dwójce wspominał także spotkania z gwiazdami światowej pianistyki: Marthą Argerich i Marią Joao Pires, które to zapamiętał, jako "jedne z największych przeżyć artystycznych i psychicznych w życiu”.

Znany pianista, po zdobyciu szóstej nagrody na konkursie chopinowskim w 1970 roku, gdzie był najmłodszym uczestnikiem, trafił do Paryża i spotkał się tam z Arturem Rubinsteinem. Wybitny pianista na początku radził mu, by pojechał na studia do Ameryki i zastanawiał się, do kogo by go skierować. W końcu stwierdził, że "Ameryka go zepsuje i że pójdzie w komercję”. Poradził mu więc, by jak najwięcej koncertował i w ten sposób zdobył pianistyczne szlify.

"To czego nie umiesz, to i tak umiesz, tylko jeszcze o tym nie wiesz" – przekonywał go Rubinstein. Czy to się sprawdziło? W pewnym sensie tak, choć Janusz Olejniczak nie do końca posłuchał rad Rubinsteina, ponieważ pracował m.in. z Witoldem Miałcużyńskim, którego oceniał jako "genialnego profesora”. - Jak rzeźbiarz w skale miał wykute te utwory - ocenia jego kunszt. Pianista mówił też, że bardzo doceniał ćwiczenia z Paulem Badurą-Skodą, ale był on tak wielkim teoretykiem, że "ruszyć z jakimś kawałkiem było praktycznie niemożliwe”.

Był przyzwyczajony raczej do szkoły rosyjskiej, gdzie lekcje odbywały się bardzo emocjonalnie, „gdzie mogłem dostać w łeb od profesora, gdzie mogły nuty fruwać”. Dlatego, choć lekcje u Badury-Skody były bardzo profesjonalne, to „brakowało mi wyszarpywania zamkniętej mojej duszy”. Olejniczak przyznał, że był w tym czasie bardzo introwertyczny i miał trudności z przekazywaniem swoich uczuć, grał bardziej dla siebie, niż dla publiczności.

Rozmawiała Agata Kwiecińska.

usc/bch

Zobacz więcej na temat: Fryderyk Chopin MUZYKA
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Szukają w śmieciach. Znajdują skarby

Ostatnia aktualizacja: 11.01.2013 10:18
Nie tylko pod ziemią, lecz także na złomowiskach czy w kontenerach na śmieci mazowieccy eksploratorzy szukają śladów przeszłości.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ohlsson: Nic przeciwko fortepianowi lub rękom

Ostatnia aktualizacja: 29.01.2013 12:19
Wybitny amerykański pianista, gwiazda tegorocznego Festiwalu Witolda Lutosławskiego "Łańcuch", opowiadał w Dwójce o swoim Lutosławskim.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Danił Trifonow: Skriabin, zamiast poduszki, kładł pod głowę nuty z utworami Chopina

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2013 07:00
Zdobywca III nagrody na Konkursie Chopinowskim w 2010 roku, uczestnik tegorocznego Koncertu Urodzinowego poświęconego Fryderykowi Chopinowi, opowiada o podróżach i o swoim podejściu do muzyki Chopina.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Grieg - Chopin dalekiej północy?

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2013 12:38
- Grieg nie był taką dominantą muzyki skandynawskiej, tak jak Chopin naszej - mówi skandynawista i biograf, profesor Bernard Piotrowski.
rozwiń zwiń