Akcja "Wisła" w pamięci ostatnich świadków. Historie utraconej ojczyzny

Ostatnia aktualizacja: 29.04.2026 10:50
Minęła 79. rocznica akcji "Wisła", gdy z terenów południowo-wschodniej Polski deportowano około 150 tysięcy osób należących do rdzennej ludności ukraińskiej oraz łemkowskiej. Wysiedlenia, prowadzone pod hasłem walki z ukraińskim podziemiem nacjonalistycznym, na zawsze zmieniły życie tysięcy rodzin. 
W czasie akcji Wisła, gdy z terenów południowo-wschodniej Polski deportowano około 150 tysięcy osób należących do rdzennej ludności ukraińskiej oraz łemkowskiej.
W czasie akcji "Wisła", gdy z terenów południowo-wschodniej Polski deportowano około 150 tysięcy osób należących do rdzennej ludności ukraińskiej oraz łemkowskiej. Foto: Archiwum Alicji Maliszewskiej-Polek

O pamięci tych wydarzeń opowiada książka dr Alicji Maliszewskiej-Polek "Ojczyzna utracona. Historie życia opowiedziane przez członków mniejszości ukraińskiej i łemkowskiej w Polsce". Publikacja powstała na podstawie wywiadów autobiograficznych przeprowadzonych z najstarszym pokoleniem – ostatnimi świadkami wojny, deportacji i przymusowego osiedlania na ziemiach północnych i zachodnich Polski.


Posłuchaj audycji "Rozmowy po zmroku" >>> 

"Interesowały mnie pęknięcia tożsamości"

Jak podkreśliła autorka, jej zainteresowanie tematem zaczęło się od spotkania z osobą należącą do mniejszości ukraińskiej w Polsce. To otworzyło przed nią świat, który wcześniej pozostawał dla niej niedostępny. - Interesowało mnie, w jaki sposób ta tożsamość jest stworzona. Jak to się dzieje, że ci Ukraińcy, którzy mieszkają w Polsce, czują się Ukraińcami, ale wystarczy, że pojadą do Ukrainy, na przykład do Lwowa albo Iwano-Frankiwska, i już mówią na nich Polaczki. Byłam zainteresowana tymi pęknięciami tożsamości, tymi meandrami - opowiadała dr Alicja Maliszewska-Polek.

Ukraińcy i Łemkowie. Płynne granice pamięci

Badaczka chciała sprawdzić, jak doświadczenie historyczne wpływa na poczucie przynależności, pamięć i osobowość. Szczególnie interesowały ją losy tych, którzy musieli zostawić cały dorobek życia i zacząć wszystko od nowa.

Początkowo autorka planowała badać przede wszystkim mniejszość ukraińską w Polsce. Szybko jednak okazało się, że historii akcji "Wisła" nie da się opowiedzieć bez doświadczenia Łemków.

- Jak pojechałam na Łemkowską Watrę w Zdyni, okazało się, że granice pomiędzy Ukraińcami a Łemkami są dosyć płynne. Wtedy stwierdziłam, żeby rozszerzyć ten temat, nie tylko skupić się na mniejszości ukraińskiej w Polsce, ale także objąć badaniami Łemków, gdyż oni też w 1947 roku zostali wysiedleni i zostali wrzuceni do jednego worka z Ukraińcami - mówiła.

"Chciałam dotrzeć do pamięci badanych"

Wśród samych Łemków istnieją różne sposoby definiowania własnej tożsamości. Część uważa się za Ukraińców, część odrzuca taką identyfikację i mówi wyłącznie o łemkowskości. Najważniejsza w prowadzonych rozmowach była dla autorki nie rekonstrukcja faktów historycznych, lecz emocjonalna prawda doświadczenia.

- Prowadząc te badania nie interesowałam się, czy wszystko, co moi rozmówcy mi powiedzą, będzie zgodne z faktami historycznymi. Nie chciałam opierać się na sprawozdaniach, na książkach historyków. Chciałam dotrzeć do pamięci badanych. Do ich emocji, ich uczuć. Jak oni interpretują fakty ze swojego życia, takie jak II wojna światowa, czy wysiedlenie. Jak to, przez co oni przeszli, wpływa na ich tożsamość, na postrzeganie teraźniejszości - wyjaśniała w rozmowie.

Chyża, cerkiew, szkoła. Obrazy utraconego świata

Jak zaznaczyła dr Alicja Maliszewska-Polek, wspomnienia o utraconej ojczyźnie najczęściej zaczynały się od domu. - Prawie każdy narrator, prawie każda narratorka zaczyna odpowiedź od swojej chyży, od swojego domu. To było niesamowite, że ci ludzie, którzy nie powrócili do swoich ojczyzn utraconych, od razu wyjmowali album ze zdjęciami i pokazywali mi fotografię. Dla nich to było bardzo ważne, żebym ja zobaczyła, w jaki sposób wyglądało ich gospodarstwo, gdzie była chata, gdzie było boisko, żebym zobaczyła członków rodzin - mówiła.

Dodała także, że drugim ważnym punktem pamięci była cerkiew - miejsce chrztów, ślubów, pogrzebów i cotygodniowego życia wspólnoty. Pojawiały się też wspomnienia szkoły, sąsiadów, pracy we wsi i przyrody: gór, lasów, czystej wody.

Pocałunek ziemi

Wśród najbardziej przejmujących wspomnień pojawiały się obrazy samego wysiedlenia. Jedna z narratorek zapamiętała scenę z dzieciństwa, gdy jej matka schodzi z wozu i całuje ziemię. - Wtedy ta narratorka przypomniała sobie, że zaczęła strasznie płakać. Jako sześcioletnie dziecko odczuwała te emocje i że dzieje się coś nieodwracalnego. Chociaż jako ta sześcioletnia dziewczynka jeszcze na pewno nie miała świadomości - przywołała.

"Za dwadzieścia lat śladu po was nie będzie"

Jednym z najważniejszych tematów książki jest także przekazywanie pamięci kolejnym pokoleniom. Autorka przywołała fragment jednego z wywiadów, w którym młoda osoba z mniejszości ukraińskiej opowiadała o swoim dziadku wysiedlonym jako dziecko.

- Miał siedem lat i zawsze, kiedy tylko jest możliwość, zawsze powtarzał: jak nas wysiedlali, to podszedł do mnie polski żołnierz i mówi: widzisz dziecko, za dwadzieścia lat śladu po was nie będzie. I mi się to zapamiętało i ja sobie postanowiłem, że zrobię mu na przekór i ten ślad zostanie. Zobaczcie, moje wnuki rozmawiają biegle po ukraińsku i "masz ci figę z makiem", a nie, że śladu po nas nie będzie - cytowała. 

***

Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku

Prowadzenie: Mariana Kril

Gość: dr Alicja Maliszewska-Polek (autorka publikacji "Ojczyzna utracona. Historie życia opowiedziane przez członków mniejszości ukraińskiej i łemkowskiej w Polsce")

Data emisji: 28.04.2026

Godz. emisji: 22.30

Czytaj także

Świąteczne tradycje Łemków

Ostatnia aktualizacja: 07.01.2025 11:15
Boże Narodzenie według kalendarza juliańskiego. W Polsce to czas świąt dla wiernych Kościoła Prawosławnego. To szczególny czas dla społeczności łemkowskiej na Łemkowszczyźnie i na Zachodzie Polski, dokąd Łemkowie byli wysiedleni w 1947 roku.
rozwiń zwiń