Antoni Słonimski. Człowiek, który do niczego nie pasował

Ostatnia aktualizacja: 17.07.2026 11:33
- Jeśli Słonimski brał się za jakiś temat, robił to z pasją. Oczywiście zdarzały mu się teksty pisane dla zabawy, dla samego dowcipu. Potrafił śmiać się niemal ze wszystkiego, czasem nawet z nazwisk, co nie zawsze było eleganckie. Kiedy wiele lat temu czytałem kompletne, nieocenzurowane wydanie "Kronik tygodniowych", pomyślałem, że bez tej lektury trudno naprawdę zrozumieć Polskę lat 30. - mówił w Dwójce filozof i publicysta Janusz Majcherek.
Antoni Słonimski na fotografii z 1956 roku
Antoni Słonimski na fotografii z 1956 rokuFoto: Mottl/PAP

Wysłuchaj audycji "Rozmowy na lato"<<<

Pięćdziesiąt lat temu zmarł Antoni Słonimski - poeta, felietonista, krytyk teatralny i jednen z najważniejszych autorytetów polskiego życia intelektualnego XX wieku. Jak to się stało, że autor słynnej maksymy o przyzwoitości stał się moralnym punktem odniesienia dla kilku pokoleń? Dlaczego nie mieścił się w żadnej ideologicznej szufladzie? I czy dziś jego obrona literatury oraz zdrowego rozsądku nie uczyniłaby go postacią równie kontrowersyjną, jak przed laty?

Słonimski wobec Miłosza

Słynna maksyma Słonimskiego głosiła: "Jeżeli nie wiesz, jak się zachować w jakiejś sytuacji, to na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie". - Właściwie był jej arcywzorem, choć miał pewną wpadkę, która kładzie się cieniem na jego biografii. Po powrocie z Londynu, gdzie po wojnie przebywał jako urzędnik nowej Polski Ludowej, wrócił do kraju w 1951 roku. Minął się wtedy z Czesławem Miłoszem, który właśnie w tym samym roku opuścił kraj, wcześniej sam będąc urzędnikiem Polski Ludowej i pracownikiem dyplomacji - stwierdził Janusz Majcherek.



- Cień, o którym mowa, polegał na tym, że tak zwana "ucieczka" czy "zdrada" Miłosza została odpowiednio skomentowana przez ówczesną propagandę i prasę, a wśród komentatorów znalazł się także Antoni Słonimski. Napisał w "Trybunie Ludu", czyli pod najgorszym możliwym adresem, artykuł potępiający Miłosza. Wstydził się tego do końca życia - zaznaczył gość "Rozmów na lato".

Poeta w cieniu felietonisty

Pomimo wielu podejmowanych przez niego aktywności Słonimski uważał się przede wszystkim za poetę. Nie pozostawił po sobie bardzo wielu wierszy. - Niespełna dwa lata temu przygotowywaliśmy w Teatrze Polskim Salon Poezji poświęcony Słonimskiemu. Sam dokonywałem wyboru tekstów i przeczytałem na nowo właściwie wszystko, co napisał. Tomików było sporo, ale były niewielkie objętościowo. Kiedy przeczytałem całość, uderzyło mnie, jak wiele z tych utworów jest naprawdę mądrych - zaznaczył gość Dwójki.

Słonimski nie był nowatorem językowym. Nie miał daru kreacji języka na miarę Tuwima. Nie szukał za wszelką cenę nowych form. Był poetą raczej tradycyjnym, ale pisał rzeczy ważne, mądre, czasem bardzo wzruszające i nostalgiczne. Uwielbiam jego poemat "Popiół i wiatr" o Warszawie, napisany już na emigracji w Londynie - wyznał Janusz Majcherek.

Podkreślił on, że dziś myśli się o Słonimskim przede wszystkim jako o fenomenalnym felietoniście. - To niezwykłe, bo felieton należy do najbardziej nietrwałych gatunków literackich. Jego życie jest zwykle bardzo krótkie. Tymczasem przedwojenne felietony Słonimskiego publikowane w "Wiadomościach Literackich", jego recenzje teatralne czy późniejsze "Kroniki tygodniowe" czyta się dziś przede wszystkim jako znakomitą literaturę - zaznaczył gość Dwójki.

***

Tytuł audycji: Rozmowy na lato

Prowadzenie: Tomasz Mościcki

Gość: Janusz A. Majcherek (filozof, publicysta, dyrektor Teatru Polskiego im. Szyfmana w Warszawie)

Data emisji: 16.07.2026

Godz. emisji: 22.00

opracowanie: Oskar Łapeta/pg

Czytaj także

Między winą a snem. O "Senniku współczesnym" Tadeusza Konwickiego

Ostatnia aktualizacja: 21.05.2026 10:15
- "Sennik współczesny" jest powieścią rozliczeniową, przede wszystkim wobec samego siebie. Ma ogromne znaczenie dla Konwickiego jako moment podsumowania dotychczasowego życia artystycznego i ideowego - mówił w Dwójce dr Przemysław Kaniecki z Wydziału Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego.
rozwiń zwiń