Berliński Babilon. Dorota Danielewicz o "mieście, które niczemu się nie dziwi"

Ostatnia aktualizacja: 20.09.2026 12:00
Kto opowie o przestrzeni lepiej niż osoba, która mieszkała i oddychała nią przez ponad cztery dekady? Dorota Danielewicz, pisarka, slawistka, tłumaczka i mieszkanka Berlina od 1981 roku, szkicuje portret swojego miasta w reportażu "Berlin. Miasto, które niczemu się nie dziwi". Spacerowaliśmy po nim w towarzystwie samej autorki w ramach pierwszego powakacyjnego odcinka audycji "Strefa literatury - to fakt".
Dorota Danielewicz, autorka reportażu Berlin. Miasto, które niczemu się nie dziwi, o którym rozmawialiśmy na antenie Dwójki
Dorota Danielewicz, autorka reportażu "Berlin. Miasto, które niczemu się nie dziwi", o którym rozmawialiśmy na antenie DwójkiFoto: Katarzyna Nowak/PR2

Posłuchaj audycji "Strefa literatury" >>>

Jest rok 2025. Są tacy, którzy mówią, że lepiej było tu dziesięć lat temu. W 2015 roku Berlin zmienił się w ogromny obóz dla uchodźców. Kanclerz Angela Merkel otworzyła granice dla miliona poszukujących schronienia po wojennych przejściach i długiej wędrówce. Berlińczycy wydawali zupę, a przed urzędami stały ogromne kolejki nowo przybyłych. Berlin w 2015 roku czarował przybyszów swobodą i jeziorami. Było tu spokojnie i pusto. Wtedy pociągi jeszcze nie spóźniały się tak bardzo, a na wakacje latało się z lotniska Tegel. […] Ach, ale tak naprawdę trzeba było tutaj być trzydzieści lat temu, odwiedzać nocą kluby w piwnicach, na podwórkach, smakować wolność - tak Dorota Danielewicz rozpoczyna swoją książkę "Berlin. Miasto, które niczemu się nie dziwi".

Pod Bramą Brandenburską przejeżdżało się samochodem i było tam więcej nierządu niż rządu. […] Ale najlepiej jest być tutaj teraz, właśnie teraz, kiedy Berlin po raz kolejny zmienia swoje oblicze, kiedy tysiące ludzi z dalekich krajów suną w tłumie przez Sonnenallee, a dyplomaci zaklinają w zamkniętych pomieszczeniach konflikty tego świata. Teraz, kiedy wszystko trzeszczy w szwach i nikt nie wie, jakie będzie jutro nowego berlińskiego Babilonu. Teraz, kiedy ulicami przemykają lisy w poszukiwaniu wyrzuconego hamburgera, a w budynkach zamkniętych fabryk planuje się technologie przyszłości albo tańczy. Opowiem wam więc, jak jest tu teraz - pisze dalej. 

W cyklu "Strefa literatury - to fakt" pisarka zabrała nas na spacer po tym mieście. Odwiedziliśmy m.in. okolice słynnego Dworca Zoo, a o sytuacji współczesnych artystów rozmawialiśmy przy kawie w lokalu przywołującym ducha słynnej artystycznej kawiarni Romanisches Caffe. Zatrzymaliśmy się także przy śluzie, z której wyłowiono ciało Róży Luksemburg. Ale przede wszystkim, jak to się mówi w Berlinie, "chodziliśmy po botanice", sławiąc berlińskie parki, lasy i ogrody społeczne.

***

Tytuł audycji: Strefa literatury - to fakt

Prowadzenie: Katarzyna Nowak

Data emisji: 20.09.2026

Godz. emisji: 11.00

ks/pg

Czytaj także

Psy, koty i wojna. Reportaż Wojciecha Tochmana z ukraińskiego frontu

Ostatnia aktualizacja: 31.05.2026 12:00
W audycji "Strefa literatury. To fakt" spotkaliśmy się z Wojciechem Tochmanem. Rozmawialiśmy o jego nowej książce "Delfiny i Belzebub", poświęconej ratowaniu zwierząt na wojnie w Ukrainie. Autor dwa lata temu włączył się jako wolontariusz do pracy ukraińskich grup pomocowych, które ewakuują ranne, głodne, przerażone psy i koty z terenów przyfrontowych, leczą je w podziemnych klinikach, sterylizują i organizują adopcje.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Zbiór esejów o doświadczeniu macierzyństwa. "Mięśnie mam od miłości"

Ostatnia aktualizacja: 28.06.2026 12:00
"Mięśnie mam od miłości" to opowieść o macierzyństwie z innej perspektywy. Jej autorką jest Paulina Małochleb krytyczka literacka, wykładowczyni, blogerka oraz publicystka.
rozwiń zwiń