O tym, jak Jan Kott na spodniach pojechał do Czech

Ostatnia aktualizacja: 28.10.2014 15:30
- Byłem niedawno za granicą. Nie bardzo długo, jakieś cztery albo pięć godzin, ale za to nielegalnie - wspominał w archiwalnym nagraniu wybitny krytyk i teoretyk teatru, pisarz i tłumacz. 27 października minęła setna rocznica jego urodzin.
Audio
  • O Janie Kotcie w stulecie urodzin (Opowieści po zmroku/Dwójka)
Tatry, zdjęcie ilustracyjne
Tatry, zdjęcie ilustracyjneFoto: Piotrass007/Wikimedia/CC

- Było to w marcu, pogoda była dość brzydka. Wraz z moimi uczniami Tomkiem Łubieńskim i Ryśkiem Zenglem oraz towarzyszącym nam Karolem Modzelewskim postanowiliśmy pójść w góry z Morskiego Oka. Założyliśmy raki, wzięliśmy czekany i wyruszyliśmy. U góry spotkała nas wielka zadymka i musieliśmy uciekać - opowiadał Jan Kott.

Odbyło się to w niezwykły sposób. - Jedną z największych przyjemności wspinaczki zimowej są wielkie zjazdy na spodniach - powiedział twórca. - Można jechać dużo szybciej niż na nartach. Zjazd z Rysów do Czarnego Stawu trwa jakieś dwie i pół minuty. W dodatku zjeżdża się wtedy w takich miejscach, w jakich nawet największy śmiałek nie odważy się zjechać na nartach. Siada się na spodniach, podnosi się nogi do góry, a czekanem się hamuje i steruje – wyjaśniał technikę ucieczki.

Po piętnastu minutach takiej jazdy członkowie wyprawy znaleźli się po czeskiej stronie Tatr. - Nie mieliśmy oczywiście żadnych dowodów tożsamości, więc po cichutku, korzystając z mgły, przeszliśmy granicę, ukrywając się za świerkami i sosenkami, kiedyśmy widzieli jakiegoś strażnika. Wieczorem byliśmy z powrotem w Morskim Oku - wspominał Jan Kott.

***

W przygotowanych przez Iwonę Malinowską i Annę Lisiecką "Opowieściach po zmroku" rozmawialiśmy o zawirowaniach biograficznych, dorobku profesora Jana Kotta i jego fascynacjach. Słuchaliśmy opowieści krytyka i historyka teatru, redaktora naczelnego "Pamiętnika Teatralnego" - prof. Edwarda Krasińskiego, reżysera prof. Józefa Opalskiego oraz krytyka teatralnego Pawła Głowackiego.

Teatralne felietony Pawła Głowackiego przeczytasz na naszej stronie >>>

mc/mm

Czytaj także

Ogrody Papieru i Słów

Ostatnia aktualizacja: 14.10.2014 16:01
Jana Kotta - który niechaj się na wysokościach bawi w swoje setne urodziny – nie ma od lat. Ilu z tych, co dziś robią teatr, czyta napisane przezeń portrety istoty teatru - podobizny czystości Nõ, Bunraku, Kabuki? Palców ręki za dużo, by zliczyć.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Bawić się jak dzieci

Ostatnia aktualizacja: 22.10.2014 14:38
W "Wałkoniach" kelner Antonio, przyglądając się chmurom sunącym nad miasto, słucha bezszelestnego czasu. Niech słucha. Niech patrzy. Trzeba zostawić go w spokoju. Tylko tyle. I trzeba patrzeć, jak patrzy. I bawić się, patrząc, jak patrzy.
rozwiń zwiń