Polityka na talerzu, czyli rzecz o związkach jedzenia z władzą

Ostatnia aktualizacja: 26.07.2014 15:00
- W polityce uprawianej na skalę kontynentalną kwestia substancji takich jak: cukier, tłuszcz czy sól - jest równie ważna jak cena gazu importowanego z Rosji - mówił w Dwójce dziennikarz Paweł Bravo, który wspólnie z Łukaszem Modelskim opowiadał o przenikaniu się świata kuchni i gabinetów politycznych.
Audio
  • Polityka na talerzu, czyli rzecz o związkach jedzenia z władzą (Droga przez mąkę/Dwójka)
Obraz holenderskiego mistrza martwej natury Fransa Snydersa
Obraz holenderskiego mistrza martwej natury Fransa SnydersaFoto: Wikipedia/domena publiczna

Nie tak dawno za sprawą taśm nagranych w pewnej warszawskiej restauracji dowiedzieliśmy się, jaką kuchnię preferują polscy politycy. Dziennikarz Paweł Bravo analizując ich posiłki, wśród których znalazły się takie dania jak piklowane rzodkiewki, carpaccio z jagnięciny mlecznej czy policzki wołowe w porto, zwracał uwagę na brak deserów. - W słodkościach uzewnętrznia się poczucie wysokiego statusu, siły i władzy. U naszych polityków zabrakło mi tego przepychu deserów, z którego słynie chociażby Silvio Berlusconi. Ciasta, które mu dowożono, musiały być pakowane w specjalnych skrzyniach, drewnianych, obstalowywanych u stolarza, ponieważ żadne normalne opakowanie nie było w stanie ich unieść - komentował.

Bravo zwracał uwagę, że jedzenie jest stałym elementem gry politycznej i nierzadko prowadzi do sporów międzypaństwowych, czego przykładem jest pokarmowe napięcie, które ostatnio wyniknęło między Wielką Brytanią i Włochami.

- Anglicy postanowili wprowadzić system dla analfabetów, którym się nie chce czytać etykiet. W zależności od zawartości tłuszczów, cukrów i soli w potrawie, chcą ją oznaczać zieloną, żółtą lub czerwoną kropką, która sygnalizowałaby, który pokarm jest niezdrowy. Na tę propozycję wściekli się Włosi, bo produkty takie jak parmezan czy oliwa z oliwek, łapią się na czerwoną dużą kropkę...

Swoje pomysły na jedzenie ma również polskie Ministersto Finansów, które zamierza opodatkować węgiel do grillowania, a także klasyfikuje owocowe galaretki, sprzedawane w barach mlecznych, jako potrawy mięsne. Więcej o związkach polityki z jedzeniem - w nagraniu audycji.

bch, ac

Zobacz więcej na temat: polityka żywność
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Cydr: piwo ma mocnego konkurenta na rynku

Ostatnia aktualizacja: 29.07.2014 07:47
W 2013 r. w Polsce sprzedano 2 mln litrów cydru. W tym roku może to być od kilku do kilkunastu razy więcej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Antyczna historia lodów. Sorbety jedli już Rzymianie

Ostatnia aktualizacja: 25.07.2014 16:00
Nikt nie wymyślił nic lepszego niż włoskie lody - uważa Julia Wollner, redaktor naczelna magazynu "La Rivista".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dlaczego warto jeść wołowinę? Dietetyczka radzi

Ostatnia aktualizacja: 26.07.2014 09:20
Polacy to jeden z najbardziej mięsożernych narodów na świecie. Rocznie na każdą osobę przypada średnio ponad 85 kg różnego rodzaju mięs. Niestety, od lat Polacy jedzą coraz mniej wołowiny. Obecnie spożycie tego mięsa wynosi od 1,5 do 2 kg rocznie na osobę. To bardzo mało w porównaniu ze średnią unijną, która wynosi blisko 15 kg.
rozwiń zwiń