Miłosz nie istniał, a hippisi byli najgorsi

Ostatnia aktualizacja: 10.04.2015 18:00
W 25. rocznicę zniesienia w Polsce cenzury prof. Rafał Habielski wspominał w Dwójce o działalności tej orwellowskiej z ducha instytucji.
Audio
  • Z prof. Rafałem Habielskim rozmawia Jerzy Kisielewski (O wszystkim z kulturą/Dwójka)
By pisać o zakazanym Miłoszu, nie wymieniając jego nazwiska, niektórzy - jak redaktorzy Tygodnika Powszechnego - nazywali go jedynie Poetą. Na zdj. Czesław Miłosz w 1981 roku (już jako noblista) zwiedza Warszawę
By pisać o zakazanym Miłoszu, nie wymieniając jego nazwiska, niektórzy - jak redaktorzy "Tygodnika Powszechnego" - nazywali go jedynie "Poetą". Na zdj. Czesław Miłosz w 1981 roku (już jako noblista) zwiedza Warszawę Foto: PAP/Jerzy Undro

Cenzorski zakaz wspominania o niektórych osobach był tak totalny, że ścisła jego realizacja musiała kończyć się - groteskowym, choć niestety wciąż boleśnie prawdziwym - pisaniem historii na nowo. Jak opowiadał prof. Rafał Habielski, taką osobą wymazywaną ze społecznej pamięci był Czesław Miłosz. Nie wolno było wymieniać jego nazwiska nie tylko w kontekście powojennej historii – kłopoty były nawet przy wspominaniu Miłosza sprzed 1939 roku.

Jeśli już ktoś istnieć musiał – jak zdegenerowani hippisi – należało o nich pisać tylko krytycznie. Nie lekceważąco, nie marginalnie, ale w barwach najczarniejszych.

Na szczęście były czasem sposoby na cenzorskie zapędy. Stefan Kisielewski choćby pokonał system kontroli tekstem o zjawiskach atmosferycznych. Cenzorzy woleli wszystko inne, byle nie pogodę.

Prof.
Prof. Rafał Habielski (na zdjęciu) jest prasoznawcą, historykiem literatury i badaczem polskiej emigracji. Fot. Grzegorz Śledź/PR2

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

Prowadził: Jerzy Kisielewski

Gość: prof. Rafał Habielski (historyk z Zakładu Historii Mediów Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego)

Data emisji: 10.04.2015

Godzina emisji: 18.00

jp/pg

Czytaj także

Proces taterników. Skazani za "Kulturę"

Ostatnia aktualizacja: 09.02.2021 05:50
"Wejście w porozumienie z obcą organizacją w celu działania na szkodę państwa polskiego" – tak brzmiał zarzut wobec osób, które przez zieloną granicę polsko-czechosłowacką przemycały wydawnictwa paryskiego Instytutu Literackiego.
rozwiń zwiń