Oklaski - kiedyś straszyły, dziś zastępują objęcia

Ostatnia aktualizacja: 03.07.2014 09:55
- Podobno w rozwoju człowieka oklaski pojawiły się jako sygnał, kiedy chcieliśmy okazać, jak bardzo jesteśmy groźni. Nasi przodkowie używali ich do odstraszana przeciwnika - opowiadał w Dwójce dr Paweł Fortuna, psycholog społeczny.
Audio
  • Oklaski, kiedyś straszyły dziś zastępują objęcia (Kwadrans bez muzyk/Dwójka)
Oklaski, kiedyś straszyły dziś zastępują objęcia
Oklaski, kiedyś straszyły dziś zastępują objęciaFoto: Glow Images/East News

Dziś z oklaskami mamy do czynienia przede wszystkim przy okazji różnego rodzaju wystąpień, artystycznych, ale też politycznych. - Jest to spontaniczny wyraz stanu emocjonalnego, związanego najczęściej z pobudzeniem. Dzięki oklaskom możemy zredukować napięcie, które jest w nas. Możemy np. wyrazić swoją radość i uznanie - wyjaśniał dr Paweł Fortuna.

Czasem jednak oklaski używane są, by wyrazić dezaprobatę. Bywa, że mówca, którego publiczność nie chce słuchać, jest wyklaskiwany. Klaszczemy też, by przywołać kogoś do porządku.

Dla artystów oklaski są najważniejszą informacją podczas występu, o czym opowiadał mim Ireneusz Krosny.

- Dla mnie oklaski to obraz atmosfery na widowni. Po oklaskach można stwierdzić, jaki ma gust dana publiczność, jaki poziom sobą reprezentuje - opowiadał.

Dr Paweł Fortuna zwracał uwagę, że komunikat ten stosujemy, kiedy jesteśmy w odległości, która uniemożliwia nam przekazanie informacji werbalnie. - Wielu psychologów uważa, że oklaskiwanie jest symbolicznym ruchem obejmowania drugiej osoby. Naszą radość i wdzięczność wyrażamy właśnie brawami. W ten sposób zastępujemy coś, co jest w danej sytuacji niemożliwe, czyli bezpośredni kontakt z innymi ludźmi.

Do wysłuchania nagrania audycji "Kwadrans bez muzyki" zaprasza Paweł Zuń.

bch/jp

Zobacz więcej na temat: antropologia komunikacja
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Czasem tylko na ulicy można ćwiczyć. Miejscy grajkowie

Ostatnia aktualizacja: 25.06.2014 14:45
– Niektórzy muzykują dla pieniędzy, inni nie mogą grać głośno w bloku mieszkalnym. Są też tacy, którzy po prostu potrzebują towarzystwa ludzi – mówiła w Dwójce Ewelina Grygier, doktorantka w Instytucie Sztuki PAN badająca muzykowanie w przestrzeni publicznej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Mroczny czar warszawskiej Woli Mirów

Ostatnia aktualizacja: 01.07.2014 11:00
W pięciu miejscach na warszawskim Mirowie Helena Wawrzeniuk i Paulina Jędrzejewska przy wsparciu Fundacji Culture Shock stworzyły instalacje - ich odbiór zależy od nas samych, od tego z jakim nastawieniem idziemy nocą na Wolę.
rozwiń zwiń