Grzegorz Boguta: ogromnie się bałem. Dopiero w boju można się sprawdzić

Ostatnia aktualizacja: 04.09.2026 13:00
Naukowiec, wydawca, działacz opozycji demokratycznej, współtwórca Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWA. W Dwójce Grzegorz Boguta powrócił do doświadczeń, które ukształtowały jego zawodową i życiową drogę. Jednym z nich było zaangażowanie w działalność Komitetu Obrony Robotników. – Ogromnie się bałem. Uważałem, że muszę być rozważny, to znaczy nie dać się złapać – wspominał w Programie 2 Polskiego Radia.
Grzegorz Boguta był współtwórcą i wieloletnim szefem Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWA (zdjęcie z 1980 r.)
Grzegorz Boguta był współtwórcą i wieloletnim szefem Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWA (zdjęcie z 1980 r.)Foto: Tomasz Abramowicz/PAP

Droga do rodzącej się opozycji rozpoczęła się od znajomości ze szkolnych lat. Piotr Naimski był dla Grzegorza Boguty kolegą, ale również mentorem. Ich drogi ponownie przecięły się na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego, a później także w Instytucie Biochemii i Biofizyki.

– Jak skończyłem studia, Piotr już tam był doktorantem. W zasadzie od razu wciągnął mnie w tworzący się wówczas Komitet Obrony Robotników. Przyszedłem 1 września 1976 roku do pracy, pod koniec września powstał KOR, a od października zacząłem jeździć do robotników czy rodzin robotników w Radomiu – opowiadał Grzegorz Boguta.

Czytaj także:

Pierwsze adresy w Radomiu

Po protestach z czerwca 1976 roku represjonowani robotnicy i ich rodziny potrzebowali pomocy. Środowisko ursuskie było już stosunkowo dobrze rozpoznane przez działaczy KOR. Potrzebni byli natomiast ludzie gotowi docierać do Radomia.

– Piotr powiedział: "Słuchaj, teraz potrzebujemy trochę ludzi do współpracy ze środowiskiem radomskim, bo Ursus już mamy dobrze rozpoznany". Powiedział też, że Mirek Chojecki organizuje wszystkie działania związane z Radomiem. Skontaktowałem się z nim, a on dał mi ileś adresów radomskich i zacząłem jeździć – wspominał.

Początkowa lista szybko zaczęła się rozrastać. Jedne kontakty prowadziły do kolejnych, a Boguta włączał do działalności następnych znajomych. Wśród nich znalazł się m.in. Bronisław Komorowski. – Tak jak Mirek przekazał mi kilka adresów. Jeżdżąc do Radomia, zbierałem kolejne kontakty. Taką metodą reakcji łańcuchowej udało nam się zmapować kilkadziesiąt osób – mówił.

POSŁUCHAJ:

>>> Grzegorz Boguta #1. Rodzina

>>> Grzegorz Boguta #2. Początek wydawnictwa

>>> Grzegorz Boguta #3. Sierpień 1980

>>> Grzegorz Boguta #4. Okrągły stół

"Nie byłem pewny, jak się zachowam"

Działalność oznaczała ryzyko zatrzymania przez Służbę Bezpieczeństwa.  – Ogromnie się bałem, muszę to powiedzieć. Uważałem, że muszę być rozważny, to znaczy nie dać się złapać. Nie byłem pewny, jak się zachowam, gdy zostanę złapany, skonfrontowany. Dopiero w boju można się sprawdzić – opowiadał.

Pomocne okazało się doświadczenie pozornie odległe od działalności opozycyjnej – alpinizm. Boguta znalazł się w sytuacjach, które kończyły się śmiercią innych osób. – Alpinizm nauczył mnie, że są takie momenty kryzysowe, w których musisz wykazać się jasnością myślenia. Być skupionym.l Każdy twój następny krok musi być dobrze przemyślany i rozważny. Tę samą filozofię zacząłem stosować, jeżdżąc do Radomia – wspominał.

***

Tytuł audycji: Zapiski ze współczesności

Przygotowanie: Wacław Holewiński

Data emisji: 31.08-4.09.2026

Godz. emisji: 12.45

opracowanie: zuzannachowaniec


Czytaj także

Grzegorz Boguta: czytałem bajki w przedszkolu

Ostatnia aktualizacja: 23.06.2015 14:25
Panie przedszkolanki prosiły mnie, żebym czytał na głos. Pamiętam, że podobało się to moim kolegom i koleżankom - mówił Grzegorz Boguta, opozycjonista, wydawca książek.
rozwiń zwiń