"Witold Sadowy do końca aktywnie przyglądał się światu"

Ostatnia aktualizacja: 15.11.2020 18:51
- O Sadowym możemy mówić z podziwem, szacunkiem, miłością i rozczuleniem, mieliśmy okazję obcować z ostatnim aktorem z legendarnej obsady "Lilli Wenedy" w reż. Osterwy, tego przedstawienia, które zainaugurowało po wojnie odbudowany Tatr Polski - opowiadał w "Poranku Dwójki" Tomasz Mościcki, krytyk teatralny i historyk teatru.
Witold Sadowy
Witold SadowyFoto: Tomasz Gzell/PAP

Posłuchaj
08:44 Sadowy 1.mp3 Wspomnienia o Witoldzie Sadowym (Poranek Dwójki)

 

Witold Sadowy miał 100 lat. Zmarł 15 listopada w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. 

W ostatnich latach aktor zajmował się przede wszystkim pracą kronikarską. Jako wybitny przedstawiciel swojego środowiska postawił sobie za cel ocalenie pamięci o wielu artystach scen polskich dziś już kompletnie zapomnianych, którzy dzięki niemu funkcjonują w historycznym i społecznym obiegu. - Jest niewielu piszących aktorów, natomiast Sadowy ten próg przekroczył. Pisał bardzo dobrze, bardzo ciekawie - ocenił Tomasz Mościcki.

Wojciech Pszoniak 1200.jpg
Wojciech Pszoniak. Aktor totalny

- W ostatnich latach swojego życia pisał coś na kształt raptularza, dziennika. Zapisywał różne swoje wrażenia, nie tylko wizyty składane mu przez różnych ludzi, ale także premiery teatralne - mówił gość Dwójki. - To kiedyś będzie źródło jak wyglądał teatr naszych czasów.

Czytaj także:

Pożegnania - Maria Janion. "Traktowała humanistykę jak powołanie"

Jan Krenz we wspomnieniach. "Ujmował niebywałą witalnością"

Do końca przeszło stuletniego życia Witold Sadowy zachował jasność umysłu i krytyczną ocenę rzeczywistości. - Gombrowicz powiedział kiedyś, że lubi, kiedy rozmawia z krytykiem, wiedzieć czy to jest brunet czy blondyn. Krytyk musi być jakiś - zaznaczył Tomasz Mościcki. - Sadowy jako krytyk teatralny taki był, bo on się opowiedział po pewnej stronie teatru. Jego interesował literacki teatr, w którym tworzy się postać sceniczną.

W audycji Witolda Sadowego wspominał także Krzysztof Szuster aktor, reżyser teatralny, prezes Związku Artystów Scen Polskich.

***

O śmierci artysty poinformował Związek Artystów Scen Polskich. Na stronie ZASP czytamy: 

Witold Sadowy całe życie był związany z teatrami warszawskimi: najpierw, jako aktor Teatru Rozmaitości, Polskiego, Komedii, Nowego, Ateneum, czy Klasycznego a od lat, jako widz, recenzent, pasjonat i przyjaciel pełen życzliwości dla aktorów i twórców.

Zadebiutował w 1945 roku na deskach Teatru Miasta Stołecznego Warszawy, w miejscu dzisiejszego Teatru Powszechnego na Pradze, rolą szesnastoletniego Florisa w „Burmistrzu Stylmondu” Maurice’a Maeterlincka. Po świętach Bożego Narodzenia 1988 roku, Teatr Rozmaitości, który wystawiał „Gałązkę rozmarynu” Zygmunta Nowakowskiego z Witoldem w roli austriackiego Feldmarszałka, stanął w ogniu. Ten pożar w pewnym sensie zakończył jeden rozdział jego życia, otwierając przed nim nową drogę. Zamienił scenę na fotel widza i recenzenta oddając się pasji pisania o teatrze, sztuce i aktorach, z początku na łamach Życia Warszawy w cyklu „Wspomnienia zza kulis”, a od niemal dwudziestu lat w dziale „Pożegnań” Stołecznej Gazety Wyborczej wspominając kolegów.

7 stycznia tego roku, na gościnnej scenie Teatru Ateneum, hucznie obchodził setne urodziny połączone z promocją książki jego autorstwa - „Przekraczam setkę”. To kolejna pozycja po wcześniejszych tomach: „Teatr, plotki, aktorzy”, „Za kulisami i na scenie”, „Ludzie teatru. Mijają lata, zostają wspomnienia”. „Czas który minął” mieliśmy okazję poznać podczas promocji w Związku Artystów Scen Polskich, który wdzięczny za wieloletnią współpracę obdarował go zaszczytnym tytułem Członka Zasłużonego.

W dniu swoich ostatnich urodzin, podczas których specjalnie dla niego wystąpili artyści kilku pokoleń, widząc salę teatralną pełną przyjaciół, był promienny, radosny i szczęśliwy. Zapowiadał też kolejną książkę. Wydawało się, że spokój, cisza i otaczająca zieleń Domu Artystów w Skolimowie, dokąd zdecydował się przeprowadzić na wiosnę tego roku, będzie sprzyjała skupieniu przy wystukiwaniu kolejnych rozdziałów. Plany pokrzyżowała pandemia, przez którą zamknięto sale koncertowe i teatry, jego naturalne środowisko, które dawało mu napęd do wszelkich działań i aktywności.

***

Materiał został wyemitowany w audycji "Poranek Dwójki" 

RozmawiałaMonika Pilch

Data emisji: 16.11.2020



Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Pożegnania - Jerzy Pilch

Ostatnia aktualizacja: 30.10.2020 22:00
Prozaik, felietonista, dramaturg i scenarzysta zmarł w Kielcach 29 maja br. Miał 68 lat.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Krzysztof Penderecki we wspomnieniach

Ostatnia aktualizacja: 30.10.2020 16:48
W audycji wspominaliśmy jednego z najwybitniejszych polskich kompozytorów w historii i jednego z najbardziej znanych polskich twórców na świecie. Był jednym z filarów polskiego życia muzycznego: jako kompozytor przeszedł długą drogę od awangardy po neoromantyczne uniesienia.
rozwiń zwiń