Monodram "Prime Time". Sławomir Grzymkowski jako korespondent wojenny Waldemar Milewicz

Ostatnia aktualizacja: 12.04.2024 14:00
- To jest taki dylemat, o którym pewnie korespondenci bardzo często myślą, tzn. czy ja jako świadek tych tragicznych wydarzeń, umierających dzieci, kobiet ginących od wybuchu bomby, mogę coś z tym zrobić? To jest pytanie, czy korespondenci wojenni mają wpływ na rzeczywistość, czy ich rola jest taka, że naprawią świat, że uświadomią coś ludziom, czy jest to utopia - mówił w Dwójce Sławomir Grzymkowski, który wciela się w rolę Waldemara Milewicza w monodramie "Prime Time".
Anna Sroka-Hryń oraz Sławomir Grzymkowski
Anna Sroka-Hryń oraz Sławomir GrzymkowskiFoto: Stanisław Leszczyński/Polskie Radio
  • W "Poranku Dwójki" zapraszaliśmy na "Prime Time" - monodram inspirowany tragicznym wydarzeniem - śmiercią w Iraku korespondenta wojennego Waldemara Milewicza.
  • W rolę bohatera opowieści wciela się Sławomir Grzymkowski, a monodram reżyseruje Anna Sroka-Hryń.
  • Premiera spektaklu "Prime Time" będzie miała miejsce 13 kwietnia w Teatrze Polskim w Warszawie.

"Prime Time" to monodram inspirowany życiem korespondenta wojennego Waldemara Milewicza, który zginął w 2004 roku w Iraku. Spektakl jest uniwersalną opowieścią o człowieku, który - trochę z własnej woli - został wrzucony w sytuacje ekstremalne, traumatyczne.

Waldemar Milewicz - wyrazisty i wiarygodny

Zarówno reżyserka monodramu Anna Sroka-Hryń, jak i aktor Sławomir Grzymkowski doskonale pamiętają Waldemara Milewicza z telewizji.

- Waldemar Milewicz był postacią dosyć wyrazistą. Korespondencje, które tworzył i które można było oglądać, ale też książki, które pisał, a także jego postawa były znaczące - podkreślał Sławomir Grzymkowski.

- Pamiętam to, że jak Milewicz mówił w telewizji, to wszyscy słuchali. To też jest bardzo znaczące, że to była osobowość niezwykła i wiarygodna. Pamiętam swoje odczucie, że to, co mówi ten człowiek na ekranie, jest prawdą - zaznaczyła Anna Sroka-Hryń.

Czytaj także:

Spektakl o rozprawie ze złem

Jak przekonują realizatorzy "Prime Time'u", nie jest to spektakl biograficzny. "To opowieść o rozprawie ze złem człowieka, który bez wątpienia wiedział i widział dostatecznie dużo, by umieć każde zło rozpoznać i nazwać. I próbował to robić, aż do ostatniego dnia".

- To historia o człowieku, o tym, jak on radzi sobie ze swoim człowieczeństwem w obliczu ogromnej tragedii, zła i śmierci - mówiła Anna Sroka-Hryń.

- To jest taki dylemat, o którym pewnie korespondenci bardzo często myślą, tzn. czy ja jako świadek tych tragicznych wydarzeń, tzn. umierających dzieci, kobiet ginących od wybuchu bomby, mogę coś z tym zrobić? To jest pytanie, czy korespondenci wojenni mają wpływ na rzeczywistość, czy ich rola jest taka, że naprawią świat, że uświadomią coś ludziom, czy jest to utopia - dodał Sławomir Grzymkowski.

Spektakl "Prime Time" można będzie oglądać na scenie kameralnej Teatru Polskiego w Warszawie od 13 kwietnia.


Posłuchaj
13:17 Dwojka_Poranek_Dwojki_2024_04_12-09-30-21.mp3 Monodram "Prime Time". Sławomir Grzymkowski jako korespondent wojenny Waldemar Milewicz (Poranek Dwójki)

Anna Sroka-Hryń oraz Sławomir Grzymkowski Anna Sroka-Hryń oraz Sławomir Grzymkowski

 

***

Rozmawiał: Jakub Jamrozek

Goście: Anna Sroka-Hryń (reżyserka) i Sławomir Grzymkowski (aktor)

Data emisji: 12.04.2024

Godzina emisji: 9.30

Rozmowę wyemitowano w audycji "Poranek Dwójki".

mgc/wmkor

reklama

Czytaj także

Młynarski wiecznie żywy, czyli premiera "Dwunastu godzin z życia kobiety" w chorzowskim Teatrze Rozrywki

Ostatnia aktualizacja: 18.03.2024 19:20
Już wkrótce w Teatrze Rozrywki w Chorzowie kolejna premiera: spektakl muzyczny "Dwanaście godzin z życia kobiety" na podstawie piosenek z płyty Haliny Kunickiej o tym samym tytule. Wbrew tytułowi opowiada nie o 12 godzinach, lecz o całym życiu kobiety. Na dodatek główną bohaterkę, niegdyś znaną piosenkarkę, grają trzy aktorki.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Najszczęśliwszy dzień" - monodram inspirowany życiem Elżbiety Czyżewskiej [WIDEO]

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2024 21:15
Tuż przed premierą monodramu "Najszczęśliwszy dzień", inspirowanego życiem Elżbiety Czyżewskiej, studio Czwórki odwiedziła Barbara Garstka. - To spektakl muzyczny, w którym wykonam m.in. piosenki śpiewane przez Elżbietę Czyżewską - opowiadała aktorka. - Wierzę, że będzie to fajna przygoda. Chcę widzów posadzić na tej karuzeli, żeby kręcili się razem ze mną.
rozwiń zwiń