Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>
Spektakl "Czekając na barbarzyńców" w reżyserii Bartosza Szydłowskiego powstał z inspiracji powieścią Johna Maxwella Coetzee'go o tym samym tytule. Coetzee jest znakomitym autorem prozy psychologicznej, czerpiącej z tradycji egzystencjalizmu i poetyckiego języka, dlatego spektakl jest opowieścią o tym, jak zwyczajni ludzie – nie potwory czy tyrani z podręczników historii – krok po kroku przekraczają granice człowieczeństwa w imię "porządku", "bezpieczeństwa narodowego" i własnego komfortu – czytamy w opisie spektaklu.
"Czekając na barbarzyńców", czyli opowieść o przemocy
- Ta powieść ma w sobie bardzo mocny potencjał alegoryczny - podkreślił Bartosz Szydłowski. - To jest pewien obraz rzeczywistości, która mówi o bardzo brutalnych mechanizmach, o przemocy. Ale w pewnej chwili miałem wrażenie, że ona nas odsyła w taki pejzaż trochę zbyt odległy. Dlatego zaczęliśmy się bardziej inspirować tą powieścią i przenosić wszystkie figury i tą historię, o której opowiada Coetzee, w realia polskie, w realia bliskie granicy białoruskiej, związane z tym ruchem migracji, z tymi sytuacjami, które nadal mają miejsce przy granicy wschodniej. No i tam się zaczęły dziać nasze zdarzenia, nasze portrety postaci - wyznał gość "Poranka Dwójki".
Czytaj też:
Zmiana perspektywy w adaptacji powieści Coetzee'go
Jedna z kluczowych zmian w adaptacji dotyczy postaci sędziego. W spektaklu została ona przepisana na kobietę-sędzinę. To istotne przesunięcie wobec powieści, w której bohater ten miał wyraźnie męski rys i dźwigał na sobie ciężar całej narracji.
- Cała sfera erotyki, zmysłowości, która jest wpisana w tą powieść, ona dzisiaj brzmi w sposób nieznośny, jeśli byłaby reprezentowana tylko przez mężczyznę. Ta struktura hierarchiczna i ten patriarchalny obraz jest praktycznie nieprzenoszalny dzisiaj, bo po prostu powiela się pewien rodzaj mechanizmu przemocy, czy też seksualizacji, do której trzeba wziąć w tej chwili pewien nawias. Natomiast kiedy się to pojawia w kontekście kobiety, wtedy opowieść zaczyna wybrzmiewać zupełnie inaczej - wyjaśnił reżyser spektaklu.
Barbarzyńca jako konstrukcja porządkująca narrację
Za adaptację powieści J.M. Coetzee’go odpowiedzialni byli Łukasz Drewniak i Krzysztof Szekalski. Jednak Bartosz Szydłowski w swojej pracy reżyserskiej postanowił poszukać czegoś, co w relacjach rodzinnych i romantycznych zostaje pokazane w sposób bardziej pogłębiony i wielowymiarowy.
- Zacząłem uciekać od pewnej tautologii tematów. Bo mam wrażenie, że ta figura barbarzyńcy jest jakimś takim konstruktem, który pozwala nam samym się zorganizować. My nie potrafimy inaczej, tylko musimy mieć jakiś obiekt, wokół którego jak gdyby nawijamy opowieść o samych sobie. I jedni to tworzą po to, żeby odpowiedzieć na swój lęk, inni z kolei, żeby uzasadnić swoje potrzeby władzy i dominacji - wyznał Bartosz Szydłowski.
Premiera spektaklu "Czekając na barbarzyńców" w Teatrze Łaźnia Nowa w piątek 8 maja.
***
Tytuł audycji: Poranek Dwójki
Prowadzenie: Marcin Pesta
Gość: Bartosz Szydłowski (reżyser teatralny, dyrektor Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie)
Data emisji: 6.05.2026
Godz. emisji: 8.30
am/pg