"Pod szarym niebem". Prawda i emocje w filmie Mary Tomkovich

Ostatnia aktualizacja: 30.03.2026 10:46
Białoruś, 2020 rok. Po sfałszowanych wyborach ulice wypełniają się tysiącami protestujących, a brutalność służb wobec pokojowych demonstrantów staje się codziennością. W samym centrum tych wydarzeń znajduje się Lena, opozycyjna dziennikarka, która relacjonuje pacyfikację protestu, aż sama zostaje namierzona przez policyjnego drona. 
Kadr z filmu Pod szarym niebem Mary Tamkovich
Kadr z filmu "Pod szarym niebem" Mary TamkovichFoto: materiały promocyjne Media Corporation

Wysłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki"<<<

To punkt wyjścia filmu "Pod szarym niebem", opowieści inspirowanej prawdziwymi wydarzeniami. Jego reżyserka i scenarzystka, Mara Tamkovich, laureatka Grand Prix Konkursu Głównego Festiwalu Script Fiesta, odwiedziła "Poranek Dwójki".

Prawdziwe nagrania, prawdziwe konsekwencje

- To film fabularny, a więc fikcyjny - zagrany przez aktorów na podstawie scenariusza, który napisałam. Korzystam jednak z materiałów dokumentalnych, na przykład ujęcia z demonstracji, które widzimy w filmie, to prawdziwe nagrania dziennikarek Biełsatu – Kaciaryny Andrejewy i Darii Czulcowej. Zostały za tę transmisję aresztowane - zaznaczyła w audycji Mara Tamkovich.

Czytaj także:

Andrejewa została już uwolniona, ale jej mąż nadal przebywa w więzieniu. Oboje zajmowali się m.in. badaniem korupcji, opisywali udział Białorusinów w wojnie w Donbasie.

- Kacia w czasie protestów była jedną z najodważniejszych osób relacjonujących wydarzenia na żywo - była w samym centrum bardzo niebezpiecznych sytuacji. Igor z kolei zajmuje się analizą i komentowaniem rzeczywistości. Został zatrzymany w październiku 2024 roku. Skazano go na cztery lata za "dyskredytację Republiki Białoruś" i "wsparcie organizacji ekstremistycznych". W praktyce oznacza to jego pracę dziennikarską – przeanalizowano jego teksty i doszukano się w nich "ekstremizmu". Jest po prostu niewygodny dla władz - dodała reżyserka.

Kiedy rzeczywistość dogania film

Kaciaryna Andrejewa wyszła na wolność 19 marca. Została wywieziona na Litwę, a stamtąd trafiła do Polski. Czeka na legalizację pobytu. - Poznałam ją w piątek - jest cudowną osobą. To bardzo dziwne uczucie, bo z jej historią żyję już pięć lat. Dla mnie była kimś bliskim, choć nigdy wcześniej jej nie spotkałam. A dla niej ja byłam abstrakcją. Opowiadała, że przez lata wmawiano jej, że jest nieważna, że nikt o niej nie pamięta. Bardzo się cieszę, że mogłam jej pokazać, że to nieprawda - zaznaczyła reżyserka.

- Wiedziała, że ten film powstaje, ale nie zdawała sobie sprawy ze skali. Może myślała, że to reportaż pokazywany na wydarzeniach politycznych. A to pełnoprawny film kinowy, obecny na festiwalach, nominowany do Europejskich Nagród Filmowych. Widziała plakat i pojedyncze kadry - tak dobrane, żeby nie zdradzały zbyt wiele. Zażartowała nawet o aktorze grającym Igora, że "całkiem przystojny", więc poczucie humoru zdecydowanie jej nie opuściło - dodała.

Historia, która jeszcze się nie domknęła

Kaciaryna Andrejewa nie widziała jeszcze filmu "Pod szarym niebem", emocjonalnie jeszcze nie jest gotowa. Zgodnie ze słowami Mary Tamkovich chce poczekać, aż obejrzy go razem z Igorem - już jako część ich historii, a nie teraźniejszość. Dziś to ona czeka na niego.

- Rozmawiałam dużo z Igorem podczas pracy nad scenariuszem i wiem, jak bardzo cierpiał, gdy Katia była w więzieniu. Myślę, że świadomość, że ona jest wolna, bardzo mu pomoże. Mam też nadzieję, że nie zostanie tam długo - dodała artystka.

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadzenie: Jakub Jamrozek

Gość: Mara Tamkovich (reżyserka, scenarzystka)

Data emisji: 30.03.2026

Godz. emisji: 8.30

Czytaj także

Dokąd idą dzieła sztuki "po śmierci"?

Ostatnia aktualizacja: 05.04.2016 09:00
Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Elka Krajewska, szefowa nowojorskiego Salvage Art Institute, czyli Instytutu Sztuki Ocalonej.
rozwiń zwiń