"Mamy taką sytuację". Nowa książka o Wojciechu Młynarskim

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2026 17:30
- Wojtek był też zafascynowany polszczyzną. Potrafił godzinami mówić o rymie, o jego charakterze, o nastroju. Dla niego rozmowa to był ocean materiału, z którego wybierał jedno zdanie czy jedną puentę. To, co nam zostawił w języku, jest bezcenne. Przybora, Osiecka, Kofta i Młynarski zostawili nam w darze coś niezwykłego: piękną polszczyznę i ogromną wyobraźnię - mówił na antenie Dwójki Roman Dziewoński, autor nowej książki poświęconej Wojciechowi Młynarskiemu.
Wojciech Młynarski na fotografii z 1973 roku
Wojciech Młynarski na fotografii z 1973 rokuFoto: Chris Niedenthal/PAP

Wysłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę"<<<

Gościem audycji "Wybieram Dwójkę" był Roman Dziewoński, dziennikarz, reżyser i autor pierwszej monografii artystycznej Wojciecha Młynarskiego. Jego książka "Wojciech Młynarski. Mamy taką sytuację" właśnie trafiła do księgarń. W rozmowie, która poprzedzi dziewiątą rocznicę śmierci artysty (15 marca), przyjrzeliśmy się mniej znanym obliczom twórcy: autorowi scenariuszy i librett, tłumaczowi, reżyserowi i kompozytorowi, który przez dziesięciolecia celnie komentował rzeczywistość.

Czytaj także:



"Może kiedyś napiszesz o mnie?". Historia książki o Wojciechu Młynarskim

Książka Romana Dziewońskiego zaczyna się od opisu jego pierwszego spotkania z Wojciechem Młynarskim. Jednak rozmówca Moniki Zając wcale nie chciał o nim pisać. 

- Nie jestem pisarzem, choć wydałem kilka książek. Po każdej z nich Wojtek zapraszał mnie do siebie i robił bardzo dokładną recenzję. Kiedy wspólnie reżyserowaliśmy w Teatrze Ateneum spektakl "Zaświadczenie o inteligencji" poświęcony Jurkowi Dobrowolskiemu, powiedział mi: "Teraz napiszesz książkę o Jurku". Odpowiedziałem, że to niemożliwe i nie dam rady. Ale mnie zmusił. Kiedy książka już powstała, wychodziłem od niego po jednej z takich rozmów i wtedy rzucił: "Może kiedyś napiszesz o mnie". Odpowiedziałem, że nie ma mowy, to ponad moje siły - zaznaczył gość audycji.

- Po jego śmierci poczułem jednak, że wśród różnych sensacji i anegdot zaczyna ginąć to, co najważniejsze: jego ogromny dorobek. Dlatego spróbowałem pokazać całość jego twórczości, od czasów Hybryd. Na końcu książki zrobiłem też zestawienie wszystkiego, co stworzył - dodał.



Jak Młynarski nauczył się śpiewać swoje piosenki

Piosenki Młynarskiego najlepiej pamiętamy właśnie w jego interpretacjach, choć on sam mówił, że nie ma wybitnego głosu. Pracował nad dykcją i interpretacją.

- Uczył się od aktorów, od Jerzego Dobrowolskiego, od Wiesława Gołasa. Pamiętał ich uwagi. Pierwszy recital w Sali Kongresowej w 1967 roku był właściwie przypadkiem. Wielka scena, małe trio Janusza Sęta i Wojtek sam przy mikrofonie. I tak już zostało - zaznaczył gość audycji "Wybieram Dwójkę".



***

Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę

Prowadzenie: Monika Zając

Gość: Roman Dziewoński (dziennikarz, reżyser)

Data emisji: 5.03.2026

Godz. emisji: 16.30

Czytaj także

Mieczysław Fogg - człowiek na niepogodę

Ostatnia aktualizacja: 11.02.2023 17:15
- Kiedyś znana polska artystka młodego pokolenia, po kolejnej współpracy z repertuarem pradziadka, powiedziała mi tak zupełnie szczerze, że u niej w domu te piosenki były obecne, tak samo jak piosenki innych znanych artystów, które jednak po jakimś czasie zaczynały tą myszką trącić. A w słuchaniu pradziadka nawet 40 lat temu dla młodych ludzi nie było niczego obciachowego - mówił w Dwójce prawnuk Mieczysława Fogga, Michał Fogg.
rozwiń zwiń