Marek Weiss: "Falstaff" to moja ostatnia praca w teatrze

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2026 10:46
- Wystarczy, naprawdę. To jest moja 153 premiera, nikt tyle nie zrobił. Tak że to chyba jest koniec. Koniec mojej pracy reżyserskiej w operze, w teatrze - mówił w Dwójce Marek Weiss. Zasłużony reżyser żegna się z publicznością spektaklem "Falstaff", który w piątek 17 kwietnia będzie miał premierę w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej.
Reżyser Marek Weiss zapowiada, że spektaklem Falstaff żegna się z zawodem
Reżyser Marek Weiss zapowiada, że spektaklem "Falstaff" żegna się z zawodemFoto: Paweł Supernak/PAP

>>> Posłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę"

"Falstaff" to ostatnie dzieło Giuseppe Verdiego. Włoski kompozytor ukończył je, gdy miał już 80 lat. Interpretacji opery podjął się Marek Weiss, który często podkreśla, że współczesne inscenizacje muszą wychodzić naprzeciw percepcji słuchacza, widza. 

"Falstaff" w interpretacji Marka Weissa

- To nie jest tak, że muszą, ale dobrze by było pamiętać, że współczesny widz trochę szybciej jeździ, porusza się po świecie, więcej widział, więcej słyszał. Ma telefon komórkowy, gdzie wszystko jest i tak dalej. To wszystko jakoś w tej muzyce jest zapisane. Verdi, stary człowiek, miał dużo czasu, pisał "Falstaffa" pomalutku. Jakbyśmy to tak zrobili, to połowa widowni mogłaby zasnąć - przekonywał gość "Wybieram Dwójkę".

Czytaj także:

"Życie jest żartem" - to przesłanie Verdiego, które płynie z jego opery. Jak podkreślał jednak reżyser "Falstaffa", to nie jest zachęta do wesołej zabawy. - To jest gorzkie stwierdzenie, że życie jest żartem; że wszystko jest zabawą i że wszyscy są w jakimś sensie oszukani przez to, myśląc, że to jest zabawa. To jest pochwała życia w tym sensie, że życie jest piękne i że szkoda, że tak szybko mija. Gorzka muzyka, gorzkie przesłanie - podsumował Marek Weiss.

Pożegnania i debiuty w TWON

Dla doświadczonego twórcy będzie to już 153 premiera w karierze i - jak zapowiada - zarazem ostatnia. - Książka "Biały wieloryb", którą napisałem, zaczyna się od zdania, że gwiazda opery nieubłaganie gaśnie. Ta opera, którą my znamy, na której się wychowaliśmy, którą kochamy, ona gaśnie, zginie, nie będzie tego. Będzie coś innego, być może lepsze, fajniejsze, ale na pewno zdecydowaną rewolucję zrobią mikrofony. Wszystko będzie nagłośnione i po prostu nie ma mowy, żeby znaleźć tenora,  który zaśpiewa czysto ze sceny, z wielką orkiestrą. Albo Salome, która dokończy partię tym ostatnim monologiem - tłumaczył.

W partii Falstaffa w nowym spektaklu Teatru Wielkiego - Opery Narodowej zadebiutuje Mateusz Michałowski, który będzie wymieniał Sergiego Vitale. - To jest wspaniałe móc być na roli z tak wspaniałym śpiewakiem. Bardzo dużo od niego się nauczyłem, ponieważ z tego, co wiem, on to śpiewał już ponad 30 razy. Jest to wspaniałe, bo mogłem dzięki temu wyciągnąć kontekst całego Falstaffa, zabawę słowem, grę muzyką. Jest to partia wymagająca ogromnej fleksybilności głosu, od skrajnego piana, czyli nawet falsetu, poprzez duże forte, ogromną orkiestrację - wyznał baryton.

Premiera spektaklu w piątek 17 kwietnia.

***

Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę

Prowadzenie: Monika Zając

Goście: Marek Weiss (reżyser), Mateusz Michałowski (śpiewak)

Data emisji: 16.04.2026

Godz. emisji: 17.10

pg/am

Czytaj także

Marek Weiss: ważne jest rozdzielenie inscenizacji od reżyserii

Ostatnia aktualizacja: 23.10.2023 22:00
- Gdy reżyseruje się spektakl za spektaklem, to po jakimś czasie człowiek zaczyna reżyserować życie swoje, przyjaciół, dzieci. To kierowanie i manipulowanie ludźmi, układanie im ścieżek to rodzaj "fiksum-dyrdum", które każdy reżyser nabywa. Jeśli jest dobrym człowiekiem to pomaga, a poza tym nie każdy się temu poddaje - mówił w Dwójce Marek Weiss, reżyser i powieściopisarz.
rozwiń zwiń