Wysłuchaj audycji "Jazzowy Klub Dwójki"<<<
Michał Urbaniak urodził się w Warszawie w 1943 roku. Wychował się w Łodzi, gdzie pobierał klasyczną edukację muzyczną, jednocześnie grając jazz w cenionym zespole dixielandowym Tiger Rag. W 1969 roku założył Grupę Michała Urbaniaka (m.in. z Urszulą Dudziak, Adamem Makowiczem i Czesławem Bartkowskim), z którą zarejestrował w serii Polish Jazz albumy "Live Recording" i "In Concert".
Michał Urbaniak grał z największymi
W 1973 roku artysta wyjechał do USA i podpisał kontrakt z prestiżową wytwórnią Columbia Records, która wydała cieszące się wielkim powodzeniem płyty "Atma", "Fusion III" i inne. W Stanach Zjednoczonych współpracował z elitą światowego jazzu: Ronem Carterem, Lennym White'em, Larrym Coryellem, Billym Cobhamem, Marcusem Milerem i wieloma innymi. Pracował - jako jedyny Polak - z legendarnym trębaczem Milesem Davisem, nagrywając ścieżkę skrzypiec do płyty "Tutu". Na przełomie lat 80. i 90. był pionierem mariażu jazzu i hip hopu w projekcie Urbanator.
Michał Urbaniak był ambasadorem Łodzi w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Napisał muzykę do 25 filmów amerykańskich, a także do głośnego "Długu" Krzysztofa Krauzego (1999). Laureat Polskiej Nagrody Filmowej - Orła dla odkrycia roku i głównej nagrody dla najlepszego aktora na Festiwalu Filmowym w Tallinnie za rolę Włodzimierza w filmie "Mój rower" (2012). W 2016 roku został wyróżniony Złotym Fryderykiem za całokształt twórczości.
Czytaj także:
W Dwójce o Michale Urbaniaku
Wielką osobowość polskiej muzyki wspominaliśmy na antenie radiowej Dwójki. Michałowi Urbaniakowi (1943-2025) poświęcony był m.in. niedzielny "Wieczór płytowy" (22.00-1.00) oraz audycja specjalna w poniedziałek (18.00-19.00).
Skandal w Filharmonii
Paweł Brodowski wspominał początki kariery Urbaniaka. - Już na początku lat 60. talent Michała był w pełni rozwinięty. Usłyszałem go rok później z kwintetem Andrzeja Trzaskowskiego w Stodole na Trębackiej. Pamiętam jak wyłonił się z półmroku z saksofonem tenorowym. Jego gra była nieprawdopodobnie doskonała. Była to moja pierwsza styczność z Michałem - wspominał. - Pamiętam też koncert w Filharmonii Narodowej w latach 70., podczas którego napierająca publiczność zniszczyła marmurową balustradę, która odpadła i rozkruszyła się. Koncert się odbył, ale był z tego powodu wielki skandal - dodawał.
Bez zahamowań
Mateusz Smoczyński po raz pierwszy zetknął się z twórczością Urbaniaka w wieku kilkunastu lat. - Kupiłem album z jego nagraniem "Friday Night at the Village Vanguard". Myślał o muzyce bez barier, łączył różne style, robił to bez żadnych zahamowań. Spotkałem go po raz pierwszy na Jazz Jamboree, zrobiłem sobie z nim nawet zdjęcie. Ja, mały chłopaczek, i wielka legenda skrzypiec. Później poznałem go dużo lepiej, kiedy mój brat Jan dołączył do jego zespołu - wyznał artysta.
***
IAR/pg/oł