Poszukiwanie tożsamości, czyli "Dziecko z pyłu" Weroniki Mliczewskiej

Ostatnia aktualizacja: 16.04.2026 13:15
"Dziecko z pyłu" to film, który przez ostatni rok podbijał festiwale, zachwycając widzów na całym świecie. Teraz dokument trafia na ekrany polskich kin. To historia 55-letniego Sanga – jednego z tysięcy dzieci pozostawionych przez amerykańskich żołnierzy po wojnie w Wietnamie. Gdy cudem odnajduje swojego ojca w USA, staje przed decyzją, która może zmienić całe jego życie. - Ten film niesie za sobą bardzo ważne tematy - mówiła w Dwójce reżyserka Weronika Mliczewska.

Sang to jedno z setek tysięcy dzieci pozostawionych przez amerykańskich żołnierzy po wojnie w Wietnamie. Stygmatyzowany i opuszczony, przez całe życie tęskni za ojcem, którego nigdy nie miał. Niespodziewanie odnajduje go  jest ciężko chory i mieszka w Stanach Zjednoczonych.

"Dzieci z pyłu". Historia Amerasians po wojnie w Wietnamie

- W Wietnamie kontekst kultury sprawia, że temat ojcostwa wychodzi na pierwszy plan. Ojciec jest tam figurą, która o wszystkim decyduje. Jego decyzji nie można kwestionować. Ojciec jest tożsamością dla każdego członka rodziny. Dlatego Sang, który nie miał tego ojca, jest głosem swojego pokolenia – dla Amerasians, czyli setek tysięcy ludzi, którzy mówią "nie wiem, kim jestem – jestem pyłem, który unosi się po wojnie" - wyjaśniła Weronika Mliczewska.

Spotkanie z ojcem jest dla Sanga spełnieniem marzenia, które nosił w sobie przez całe życie. Jednak droga do niego wymaga ogromnego poświęcenia. Aby zobaczyć ojca, musi na stałe wyjechać do USA i zostawić w Wietnamie najbliższych – dorosłą córkę, wnuka i ukochaną żonę. Gdy wreszcie dociera do Ameryki, szybko okazuje się, że pragnienie przynależności zderza się z trudną rzeczywistością. Nowe otoczenie i kultura są dla niego obce, a relacje z amerykańską częścią rodziny komplikują różnice doświadczeń i wrażliwości.

- To jest właśnie magia kina dokumentalnego: pewnych sytuacji nie da się powtórzyć. W tym filmie udało się je uchwycić dzięki Mikaelowi Lypińskiemu, który z ogromną wrażliwością i czułością podchodzi do bohaterów. Potrafi za kamerą niemal zniknąć, a jednocześnie wyrażać siebie poprzez obraz. Dzięki temu film jest tak intymny, bliski i pełen czułości. Bohaterowie nam ufają, otwierają się i pokazują momenty graniczne – takie, które przekraczają ich wcześniejsze wyobrażenia o własnym życiu. Na naszych oczach wszystko się zmienia - podkreśliła w "Poranku Dwójki" reżyserka.

Czytaj też:

Amerasians – tabu po wojnie w Wietnamie

Na historię Amerasians Weronika Mliczewska natrafiła podczas jednego ze swoich pobytów w Wietnamie. To właśnie tamtejszy producent zwrócił jej uwagę na los dzieci urodzonych ze związków Wietnamek i amerykańskich żołnierzy. W kraju jest to temat rzadko poruszany – wciąż obciążony wstydem i pamięcią o wojnie. - Nie możemy tego filmu pokazać w Wietnamie, sprawdzaliśmy to z takim oddziałem cenzury. W grę wchodzą tylko tajne pokazy - wyjaśniła reżyserka.

- W Wietnamie mówi się, że dzieci Amerasians jest około 100 tysięcy, ale te statystyki są bardzo mylące, bo przez całe życie wielu z nich musiało się ukrywać - dodała nasza rozmówczyni. - Na początku dyskryminacja była ogromna. Te "dzieci z pyłu" często dorastały na ulicy – głodne, opuszczone, tworzyły gangi. Wiele matek je porzucało ze wstydu. Same też bywały aresztowane i trafiały na kilka lat do obozów poprawczych, a w rzeczywistości do obozów pracy - tłumaczyła.

Ludzka historia w cieniu wojny

Historia Sanga pokazuje, że wojna nie kończy się w momencie podpisania pokoju. Jej skutki mogą trwać przez dziesięciolecia i przenosić się na kolejne pokolenia. "Dziecko z pyłu" to także opowieść o tym, jak trauma wpływa na życie bohaterów – w pewnym sensie dotykając nawet wnuka głównego bohatera.

- Myślę, że opowiadamy tę historię w czuły sposób, bliski człowieka. Owszem, film jest geopolityczny, opowiada o polityce światowej. Ale jednocześnie pokazuje miłość – miłość Sanga do swojego wnuka. Pokazuje człowieka, który jest naznaczony traumą z dzieciństwa, a jednocześnie potrafi zdobyć się na ogromną czułość. Sposób, w jaki on się opiekuje swoim wnukiem, rozdziera serca widzów, którzy mówią, że to jest niesamowicie wzruszające. To coś niebywałego, że nasz bohater potrafi unieść się ponad własną krzywdę i zaprowadzić nas w miejsce, którego jeszcze nie było - opowiadała Weronika Mliczewska.

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac

Gość: Weronika Mliczewska (reżyserka)

Data emisji: 16.04.2026

Godz. emisji: 8.30

am/pg

Czytaj także

20 filmów dokumentalnych ostatnich dwóch dekad. PISF zaprasza do kin

Ostatnia aktualizacja: 20.11.2025 17:10
Podróż przez czas, w którym polskie produkcje dokumentalne podbijały serca publiczności na całym świecie. "PISFx MDAG: Kino dokumentalne - nasza miłość!" to akcja organizowana z okazji 20-lecia Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Kapituła akcji wybrała 20 wyjątkowych tytułów, które już 21 listopada wrócą na duży ekran. Audycja "O wszystkim z kulturą" gościła na tej wyjątkowej inauguracji. 
rozwiń zwiń
Czytaj także

LET'S DOC. Festiwal filmowy dla młodej widowni, który chce być międzypokoleniowy

Ostatnia aktualizacja: 18.03.2026 12:49
- Zaczynamy od widzów w wieku 10 lat, ale mam nadzieję, że taką górną granicą jest nawet setka, i że spotkamy się wspólnie pomiędzy różnymi pokoleniami i powymieniamy doświadczeniami i spostrzeżeniami, do których zachęcą filmy na naszym festiwalu - mówiła w Dwójce Karolina Śmigiel, dyrektor artystyczna 4. Festiwalu Filmów Dokumentalnych dla Młodej Widowni LET'S DOC.
rozwiń zwiń