Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>
Colwill Brown działa na różnych artystycznych frontach. Jest artystką wizualną i autorką prozy, za którą w przeszłości zdobywała nagrody (m.in. BBC National Short Story Award 2025). Jej debiut powieściowy "My, kruche kawałki mięsa" został entuzjastycznie przyjęty na Wyspach Brytyjskich. Od września przeczytamy go również w Polsce, w tłumaczeniu Kai Gucio.
Lata 90. – okres kryzysu
Przyjaciółki Rach, Kel i Shaz dorastają w miejscu i czasie, które trudno nazwać beztroskimi. Lata 90. na angielskiej prowincji to podobnie jak w Polsce okres kryzysu gospodarczego, który w rozbitych rodzinach, w jakich wychowują się bohaterki, odczuwalny jest jeszcze mocniej.
– Przyszłość przestała być taka oczywista i świetlana. Nagle okazuje się, że lęk przesłania naturalną młodzieńczą nadzieję i chęć poznawania świata, a jednocześnie cały czas taka nastoletnia energia jednak je rozpiera. Stąd bierze się napięcie pomiędzy trudnymi emocjami, a tym, co chciałyby zobaczyć, co chciałyby osiągnąć i w co jeszcze wierzą, bo wtedy jeszcze wierzy się we wszystko – tłumaczyła kontekst tłumaczka.
Podróż w czasie
Podczas pracy nad książką autorka czerpała z własnych nastoletnich doświadczeń – sama urodziła się i wychowała właśnie w Doncaster. Postaci, które wykreowała, noszą cech jej bliskich. Z niezwykłą starannością nakreśliła też świat tamtej dekady: od muzyki, przez filmy, po ulubione przekąski bohaterek. Dodajmy, że odniesienie kryje się także w oryginalnym tytule: "We Pretty Pieces of Flesh" nawiązuje do utworu "Pretty Piece of Flesh" grupy One Inch Punch, który trafił na ścieżkę dźwiękową głośnej szekspirowskiej adaptacji "Romeo + Juliet" Buza Luhrmanna z 1996 roku.
Czytaj również:
Wyzwaniem przy przekładzie powieści okazał się także specyficzny dla regionu i czasów dialekt, którym posługują się nastolatki. – On się pojawia, później znika, bohaterka, która mówiła bardzo mocno akcentowaną angielszczyzną, nagle zaczyna mówić językiem literackim. Próba przełożenia na istniejącą w Polsce gwarę, dialekt czy język byłaby skazana na niepowodzenie, byłaby przekłamaniem. Starałam się jak mogłam, żeby one mówiły w miarę naturalnie. Jestem mniej więcej rówieśnicą bohaterek, więc sięgałam też do własnych wspomnień. To ważne, bo lata dziewięćdziesiąte zapisały się też w tym języku – opowiadała Kaja Gucio.
Opowieść, w której możemy się przejrzeć
Rach, Kel i Shaz łączy przyjaźń na dobre, złe i najgorsze. W swojej książce Colwill Brown opowiada historię o dziewczyństwie – brutalną, bez lukru i wygładzania. Jej magia polega na tym, że odbicie własnych doświadczeń może dostrzec w niej każdy z czytelników i czytelniczek. – W każdej dekadzie każde pokolenie przeżywało dokładnie takie same uniesienia, chwile przerażenia i radości, pierwsze miłości, pierwsze zauroczenia, konflikty. Uczymy się życia właśnie wtedy, tylko emocje są, jak to w okresie nastoletnim, dużo bardziej intensywne – dzieliła się refleksjami gościni Dwójki.
– Dziewczyny wchodzą w to życie na naszych oczach i właściwie obok nas, bo kiedy mówią "my" to nas trochę w to "my" zgarniają. Mimo że jest to bardzo dziewczyńska powieść w najlepszym znaczeniu tego słowa, to autorce udaje się tutaj coś niesamowitego. Moi koledzy, stateczni panowie, też się w tej prozie odnajdują – dodała Gucio.
***
Tytuł audycji: Poranek Dwójki
Prowadzenie: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek
Gość: Kaja Gucio (tłumaczka, filolożka)
Data emisji: 22.09.2026
Godz. emisji: 8.30
oprac. Kamila Snopek