Jan Klata o planach Teatru Narodowego: jeśli nie ryzykujemy, to po co tu jestem?

Ostatnia aktualizacja: 23.09.2026 13:33
Ajschylos, Tennessee Williams, Ray Bradbury, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i Stefan Żeromski – te pięć nazwisk składa się na sezon 2026/2027 Teatru Narodowego w Warszawie. Widownia będzie miała okazję premierowo zobaczyć m.in. "Oresteję" w reżyserii Luka Percevala, "Słodkiego ptaka młodości" Małgorzaty Bogajewskiej i "451 stopni Fahenheita" w inscenizacji Jana Klaty. To jednak nie wszystko.
Jan Klata, reżyser teatralny, od 2025 roku dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie. W sezonie 20262027 scena zapowiada pięć premier.
Jan Klata, reżyser teatralny, od 2025 roku dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie. W sezonie 2026/2027 scena zapowiada pięć premier.Foto: PAP/ Marcin Obara

Drugi sezon Teatru Narodowego pod dyrekcją Jana Klaty rozpocznie się od tekstu liczącego dwa i pół tysiąca lat. Na 10 października zaplanowano premierę "Orestei" na motywach trylogii Ajschylosa. Spektakl przygotowuje belgijski reżyser Luk Perceval.

Wybór antycznej tragedii nie oznacza w tym przypadku ucieczki od współczesności. Zdaniem Jana Klaty powrót do klasyki pozwala mówić o dzisiejszym świecie bez doraźności. – Jak chcemy wrócić do rzeczy zasadniczych, żeby opowiadać nie na zasadzie jakiejś bieżączki, szokerstwa czy zrobienia sobie hype’u, to trzeba zacząć od "wmyślenia się" w coś, co już zostało o naszej rzeczywistości opowiedziane, czasami tysiące lat temu – mówił w Dwójce dyrektor Teatru Narodowego.

Posłuchaj w audycji "Poranek Dwójki" >>> 

Czytaj także:

Luk Perceval na otworcie nowego sezonu

Jak zaznaczył Jan Klata, zaproszenie Luka Percevala to spełnienie jego teatralnych marzeń. Przedstawienia reżysera oglądał jeszcze jako młody reżyser w Berlinie, Hamburgu i podczas Ruhrtriennale. Później, kierując Narodowym Starym Teatrem w Krakowie, planował z nim realizację "Braci Karamazow".

Luk Perceval jest mistrzem pracy z aktorem, mistrzem koncentracji w teatrze na tym, co najważniejsze. To jest taki artysta, którego po prostu chce się mieć w teatrze i z którym chce się spotkać aktorów, których się kocha. Żeby mogli się też rozwinąć, żeby ta inspiracja była obustronna – podkreślał w rozmowie. 

Próby do "Orestei" rozpoczęły się jeszcze podczas wakacji. W przedstawieniu miał wystąpić zmarły niedawno Jan Frycz. – To było spotkanie od pierwszego wejrzenia. Wielcy artyści zauroczyli się sobą i do ostatniej chwili Jan Frycz brał udział w próbach – wspominał Jan Klata. Miejsce aktora w obsadzie zgodził się zająć Mariusz Bonaszewski. W spektaklu wystąpią również m.in. Danuta Stenka, Aleksandra Justa i Karolina Staniec.

Tennessee Williams i cena sukcesu

Drugą premierą sezonu będzie "Słodki ptak młodości" Tennessee Williamsa w adaptacji i reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej. Przedstawienie, oparte na odświeżonym specjalnie dla Teatru Narodowego przekładzie Jacka Poniedziałka, doczeka się premiery 14 listopada. Spektakl opowiada historię ludzi mierzących się z przemijaniem, niespełnionymi ambicjami, pragnieniem sukcesu i doświadczeniem porażki.

Realizacja była początkowo planowana wcześniej, ale ostatecznie została przesunięta na nowy sezon. – Czekaliśmy dłużej na Małgorzatę Bogajewską, niż moglibyśmy się spodziewać, ale warto na nią poczekać – zapewniał w rozmowie Jan Klata.

"Świat dąży do tego, żeby nas ogłupić"

Z kolei 17 grudnia na Dużej Scenie Jan Klata sam stanie za pulpitem reżyserskim. Sięgnie po "451 stopni Fahrenheita" Raya Bradbury’ego, powieść przedstawiającą rzeczywistość, w której książki są zakazane, a ich niszczenie stało się częścią systemu.

– Dla mnie to jest tekst nie o takim totalitaryzmie, z którym mieliśmy do czynienia kilkadziesiąt lat temu, tylko o nowych rodzajach totalitaryzmu. O zarządzaniu emocjami, zarządzaniu wolnym czasem, o tym, jak bardzo świat dąży do tego, żeby nas ogłupić – mówił.

Reżyser zwrócił uwagę, że Bradbury pisał swoją powieść w rzeczywistości zdominowanej przez rosnącą potęgę telewizji. Siedem dekad później mechanizmy, które opisywał, Klata odczytuje już w kontekście zupełnie innego środowiska medialnego. – Telewizja to jest nic w porównaniu z tym, co teraz robi nam się z głowami – stwierdził. Ważny pozostaje dla niego również najbardziej dosłowny motyw powieści – niszczenie książek. – Jako fanatyczny wyznawca książek, i to książek papierowych, niezwykle istotny wydaje mi się ten wątek niszczenia rzeczy, które są mądrzejsze od nas – dodał.

Pawlikowska-Jasnorzewska i Żeromski

To jednak nie koniec planów Teatru Narodowego na nadchodzący sezon. Na marzec 2027 roku zaplanowano premierę "Baby-dziwo" Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Spektakl wyreżyseruje Aleksandra Bielewicz, która po raz pierwszy będzie pracowała z zespołem instytucji. Dramat, napisany tuż przed II wojną światową, przedstawia totalitarne państwo rządzone przez kobietę, w którym życie obywatelek podporządkowane zostaje polityce przymusowej reprodukcji.

Sezon zakończą z kolei w czerwcu "Ludzie bezdomni" Stefana Żeromskiego w reżyserii Kamila Białaszka. Twórcy chcą spojrzeć przez powieść na narodziny polskiego kapitalizmu, pogłębiające się różnice społeczne i sytuację ludzi pozostawionych na marginesie systemu. Jak zaznaczył Jan Klata, "Ludzie bezdomni" byli dotychczas wystawiani w warszawskich teatrach tylko raz przed ponad półwieczem, nie licząc realizacji Teatru Polskiego Radia.

"Jeśli nie podejmujemy ryzyka, to po co ja tu jestem?"

Jan Klata deklaruje chęć konfrontowania zespołu teatru Narodowego z twórcami o różnych doświadczeniach, temperamentach i metodach pracy. – Jestem niezwykle ciekawy tego, co ci artyści, których tutaj zaprosiłem, wymyślą. Jestem przekonany, że ich rozpoznania będą uczciwe intelektualnie, wnikliwie czytające teksty, którymi się zajmują, i korzystające z niesamowitego potencjału naszego zespołu – mówił.

Podkreślił przy tym, że chodzi nie tylko o aktorów, ale również o zaplecze techniczne i cały zespół instytucji. – Cała ta machina, która pracuje, to jest spektakl. To jest zarządzanie ryzykiem, zwłaszcza w Teatrze Narodowym. Jeśli nie podejmujemy ryzyka, to po co ja tu jestem? Żeby odcinać kupony i samemu robić to, co już umiem, zatrudniać takich, co już wszystko wiedzą? To nie ma żadnego sensu – przekonywał.

Swoją rolę określa przy tym jako tworzenie warunków do spotkania artystów. – Lubię po prostu spotykać ludzi, spotykać osobowości artystyczne między sobą. Być takim "spotykaczem" ludzi, a potem brać odpowiedzialność za to, co wyniknie z tego spotkania – podsumował.

*** 

Ponad 87 tysięcy widzów w poprzednim sezonie

  • Do zespołu Teatru Narodowego w nowym sezonie dołączają Karolina Staniec, wcześniej związana z Narodowym Starym Teatrem w Krakowie, oraz Marcin Gaweł z Teatru Śląskiego w Katowicach. 
  • Teatr będzie obecny na jesiennych festiwalach. Poza Warszawą prezentowane będą m.in. "Komediant" Andrzeja Domalika, "Czekając na Godota" Piotra Cieplaka, "Prowadź swój pług przez kości umarłych" Ewy Platt oraz "Mężczyźni objaśniają mi świat" Klaudii Gębskiej.
  • Nowy sezon rozpoczyna się po roku, w którym na trzech scenach Teatru Narodowego odbyło się 417 przedstawień. W sezonie 2025/2026 obejrzało je 87 567 widzek i widzów.
  • Pierwsza z pięciu nowych premier "Oresteja" Luka Percevala odbędzie się 10 października.

***

Materiał: Dorota Kołodziejczyk

Data emisji: 23.09.2026

Godz. emisji: 7.30

Rozmowę wyemitowano w audycji "Poranek Dwójki".

Oprac. zuzannachowaniec 

Czytaj także

Nowa sztuka dla Teatru Narodowego. Trwa nabór do konkursu ZAIKS

Ostatnia aktualizacja: 22.09.2026 14:08
- Bardzo cieszę się z konkursu organizowanego przez Teatr Narodowy i ZAIKS. To przypomnienie, jak ważna jest rola dramatopisarstwa i jak mocno teatr wyrasta z relacji między tekstem a jego sceniczną realizacją. Możliwość inscenizacji uważam za największy atut naszego konkursu, autorzy od początku wiedzą, że piszą dla sceny - mówił w Dwójce Miłosz Markiewicz, dramaturg, tłumacz i sekretarz konkursu.
rozwiń zwiń