Pędzel w walce o sprawiedliwość. Szorstkie piękno spojrzenia Meli Muter

Ostatnia aktualizacja: 29.09.2026 11:20
Wiemy o niej stanowczo zbyt mało, chociaż w swojej epoce była gwiazdą i przyjaciółką ważnych postaci paryskiego świata sztuki. Jaką drogę przeszła i co nosiła w sercu Mela Muter? Herstorię i sylwetkę malarki w audycji "O wszystkim z kulturą" przybliżyła nam Sylwia Zientek, autorka książki "Mela Muter. Wierna sobie".
Ignacy Łopieński - Portret Meli Muter, 1904
Ignacy Łopieński - Portret Meli Muter, 1904Foto: Ignacy Łopieński/MNW/domena publiczna

Posłuchaj audycji "O wszystkim z kulturą" >>>

Premiera książki Sylwii Zientek, pisarki, która ma w dorobku wiele publikacji poświęconych polskich artystkom (m.in. "Polki na Montparnassie", "Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn"), zbiegła się z wystawą "Mela Muter. Współ-odczuwanie świata" w Villi Le Fleur w podwarszawskim Konstancinie. Dzięki obydwu inicjatywom sztuka Meli Muter znalazła się w centrum zainteresowania. – W ubiegłym roku obchodziliśmy okrągłą rocznicę urodzin Olgi Boznańskiej. Był jej poświęcony również rok. Uważam, że tak samo powinno to dotyczyć Meli Muter – deklarowała Zientek na antenie Dwójki.

Z Warszawy do Paryża. Artystyczna droga Meli Muter

Mela Muter (1876-1967) przyszła na świat w Warszawie jako Maria Melania Klingsland. Wychowywała się w zamożnej żydowskiej (ale spolonizowanej) rodzinie. Matka, pogrążona w żałobie po śmierci brata przyszłej malarki, traktowała córkę z chłodem i dystansem, ale dzięki wsparciu dziadka i ojca Mela mogła rozwijać malarskie zdolności. Od 1899 roku pobierała lekcje u Miłosza Kotarbińskiego w szkole rysunku i malarstwa dla kobiet, którą ostatecznie zamieniła na naukę w Paryżu, dokąd wyjechała wraz z mężem Michałem Mutermilchem i synkiem w 1901 roku.

Z francuską stolicą malarka pozostała związana do śmierci. Przedwojenny Paryż docenił jej talent i umiejętności. Szybko zdobyła sobie sławę uznanej portrecistki francuskich elit i czołowej twórczyni środowiska tzw. Szkoły Paryskiej. Wystawiała prace w europejskich galeriach i dużo podróżowała (m.in. do Hiszpanii i Szwajcarii). Kariera Muter załamała się najpierw w wyniku wielkiego kryzysu, a później II wojny światowej. Choć tworzyła do ostatnich lat, popyt na jej prace był niewielki, co przełożyło się na życie w trudnych warunkach materialnych i artystycznym zapomnieniu.

"Książka o Meli Muter dojrzewała od lat"

Postać malarki pojawiła się w orbicie zainteresowań jej biografki jeszcze podczas pracy nad poprzednimi publikacjami. – W tyle głowy zawsze miałam myśl, że o Meli Muter musi powstać osobna książka. Dobrze stało, że ta biografia dojrzewała tyle lat, bo jednak ciągle pojawiają się nowe, skromne, ale jednak, materiały i źródła, które są bardzo cenne, dlatego że mamy naprawdę bardzo małe archiwum dotyczące tej artystki – opowiadała Zientek.

Czytaj również:

Fakt, że o malarce wiemy tak niewiele, wynika jej zdaniem z braku zainteresowania dorobkiem Polek funkcjonujących w świecie sztuki ze strony powojennych badaczy i historyków. – Odpowiedź jest taka, że po prostu artystki nie miały znaczenia. Nawet jeżeli artystka miała dorobek w postaci tysiąca płócien, miała za sobą epizod ogromnego uznania ze strony francuskiej krytyki, kolekcjonerów i tak dalej, to i tak była kimś tak mało znaczącym, że nie warto było walczyć o Muter, która żyła. Można było ją zaprosić do Polski, można było przeprowadzić z nią wywiady, napisać o niej setkę artykułów. Tak się nie stało – mówiła pisarka.

Malarstwo Meli Muter wraca na salony

Dzięki badaniom Sylwii Zientek i staraniom kuratorów wystawy w konstancińskiej Villi Le Fleur: Ewy Bobrowskiej, Alice S. Legé i Artura Winiarskiego malarstwo Meli Muter znów jest tematem społecznej debaty.

W galerii zobaczymy szeroki wybór obrazów artystki z kilku dekad jej twórczości. - Muter jest postrzegana jako taka wiodąca malarka École de Paris, jednego z nurtów, który rozwijał się wówczas w Paryżu. To było malarstwo figuratywne – co prawda realizm taki przekształcony, realizm już w duchu Cézanne’a, Gauguina, Van Gogha – ale malarstwo figuratywne i temu kierunkowi Muter była wierna do śmierci – opowiadała gościni audycji "O wszystkim z kulturą".

Do ulubionych gatunków malarki należał portret i pejzaż. Muter często malowała bohaterów z niższych warstw społecznych. Opowiadała o biedzie, samotności, wojnie i wykluczeniu z uważnością, za którą – jako "niepasującą damie" – nieraz krytykowały ją wyższe sfery. – To cierpienie w jej obrazach, w jej portretach na przykład tych biednych rybaków bretońskich, czy też kobiet potwornie zmęczonych pracą fizyczną, jest bardzo wstrząsające. Do dzisiaj te obrazy robią ogromne wrażenie i są taką lekcją empatii wobec drugiego człowieka, lekcją tego, żeby dostrzegać takich ludzi, żeby nie odwracać wzroku – komentowała Sylwia Zientek.

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

Prowadzenie: Jakub Kukla

Data emisji: 28.09.2026

Godz. emisji: 19.10

oprac. Kamila Snopek

Czytaj także

"Mela Muter. Współ-odczuwanie świata". Wystawa, na którą trzeba było czekać 30 lat

Ostatnia aktualizacja: 21.09.2026 12:02
- W duecie z dr Ewą Bobrowską szukaliśmy możliwości zrealizowania wystawy Meli Muter przez wiele lat. Było to trudne i w sumie nieosiągalne, a teraz wreszcie się udało. Jest to niezwykle ciekawe, dlatego że mamy już za sobą jedną współpracę z Musée de Montmartre w Paryżu. Prezentowaliśmy tam nasze zbiory rok temu - mówił w Dwójce o wystawie "Mela Muter. Współ-odczuwanie świata" Artur Winiarski, dyrektor Muzeum Villa la Fleur w Konstancinie-Jeziornie.
rozwiń zwiń