Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>
Urodzony na Tasmanii Richard Flanagan, laureat Nagrody Bookera za powieść "Ścieżki Północy", autor m.in. "Śmierci przewodnika rzecznego", "Klaśnięcia jednej dłoni" czy "Księgi ryb Williama Goulda", odwiedził Polskę w październiku. Na krajowym rynku właśnie ukazał się jego nowy tytuł: "Pytanie numer siedem", wielowątkowa opowieść o wpływie przypadku i wielkiej historii na los pojedynczych jednostek – a czasem całego świata.
Między sprawczością a przeznaczeniem
W "Pytaniu numer siedem" Flanagan buduje narrację na styku biografii, eseju i fikcji, czerpiąc ze światowej historii i prywatnych losów swojej rodziny. Pisze o "niewiarygodnych ciągach zdarzeń, które wytyczają ścieżki naszych losów", ale jak sam mówi, nie wierzy w przeznaczenie.
Czytaj również:
– Myślę, że to my kształtujemy świat. Możemy czynić go gorszym i czasem tak robimy, albo lepszym, co również nam się zdarza. W tym sensie nie wierzę w przeznaczenie. Mieszkańcy mojej wyspy mają skłonność do fatalizmu, bo ich historia była trudna, ale fatalizm ostatecznie prowadzi wyłącznie do rozpaczy. Dlatego uważam, że musimy wierzyć w naszą zdolność do zmiany, bo bez tej wiary żadna zmiana nie jest możliwa – deklarował twórca.
– Urodzić się w Polsce w 2026 roku to zupełnie inne doświadczenie niż urodzić się tutaj w roku 1939. Ale w tych ramach możemy coś zmieniać. Nie możemy zmieniać tych wielkich uwarunkowań, lecz wiele w naszym świecie zależy od nas – tłumaczył Flanagan.
"W miłości jest sens i nadzieja"
Zarówno prozę, jak i filozofię życia Australijczyka cechuje głęboki humanizm, który ma swoje źródło m.in. w postawie rodziców pisarza.
– Moi rodzice zachowywali w życiu właściwe proporcje. Oboje mieli ze sobą trudne doświadczenia. Myślę, że rozumieli, iż wszechświat jest pozbawiony sensu. Ale rozumieli też, że nędza i wielkość tego świata polegają na tym, że nie daje nam one żadnej prawdy, według której można by żyć. Daje nam za to coś, co możemy kochać. W tej miłości jest sens i nadzieja – wyjaśniał Flanagan w rozmowie z Dwójką.
- Kiedy byłem młodszy, być może uważałem te proste idee za naiwne. Dzisiaj czasem odrzucamy je jako banalne lub sentymentalne, bo żyjemy w świecie, w którym ceni się już tylko te relacje międzyludzkie, które przynoszą zwycięstwo w transakcyjnej misji. Ale teraz, gdy patrzę wstecz, rozumiem, że to wyłącznie ja byłem naiwny, a oni posiadali mądrość okupioną trudem – dodawał pisarz.
Rolą literatury jest nazywanie po imieniu
Najnowsza powieść Flanagana powstała jako hołd złożony postawie opartej na życzliwości i otwartości - niezwykle potrzebnej zwłaszcza w naznaczonej wojną i zbrodniami współczesności. Jaką rolę w takim świecie ma do odegrania słowo pisane?
– Myślę, że zadaniem literatury jest nazywanie rzeczy trafnie, a nie fałszywie. Na początku "Stu lat samotności" Gabriela Garcíi Márqueza jest piękne zdanie związane ze sceną, w której dziadek zabiera małego chłopca nad rzekę. Márquez pisze, że świat był jeszcze tak nowy, iż rzeczy nie miały nazw i trzeba było wskazywać je palcem. Myślę, że właśnie na tym polega rola literatury: wskazywać wszystko to, co nie ma jeszcze nazwy, abyśmy wiedzieli, jak poruszać się po świecie i przez życie – mówił Flanagan.
***
Tytuł audycji: Poranek Dwójki
Prowadzenie: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek
Gość: Richard Flanagan (pisarz)
Data emisji: 27.10.2026
Godz. emisji: 8.30
oprac. Kamila Snopek