>>> Posłuchaj audycji Źródła
Władysław Paź przez wiele lat grał w kapeli Spółdzielni Tkactwo Świętokrzyskie w Bodzentynie, wcześniej był wziętym muzykiem weselnym.
Z jego wspomnień malują się wesela pełne szaleństwa i dostojności zarazem:
- Dawniej jak chłop poszedł tańcować, to czapkę do góry dnem kładł na głowie i czapka mu nie spadła, trzaskał noga o nogę, podrzucał dziewki do góry ino spódnice wiewały. Teraz młodzi ino się kiwają pod ścianą. Dawnych polek, oberków wcale nie umieją tańcować.
Jeszcze na początku II połowy XX wieku życie muzykanta miało dobrą passę. "Co chwilę ktoś przychodził z zadatkiem. Nieraz się szło z jednego wesela na drugie. Parę razy grałem trzy wesela po sobie" - wspomina nasz bohater. Muzykanci cieszyli się powodzeniem u kobiet: "Jak muzyk umiał ładnie zagrać i dziewuchę jeszcze podszczypnął, to łasiła się koło niego przez całe wesele".
***
Tytuł audycji: Źródła
Prowadzi: Magdalena Tejchma
Data emisji: 18.03.2026
Godzina emisji: 12.00
mg