Paul McCreesh: słowo, które mnie określa to wyzwanie

Ostatnia aktualizacja: 26.12.2019 15:00
- Niektórzy uważają mnie za geniusza, inni za szarlatana. Najgorsze jest zajmowanie się muzyką, kiedy nie ma się nic do powiedzenia – wyznaje artysta. Gościem Dwójki 26 grudnia, w drugi dzień Świąt, był jeden z najwybitniejszych dyrygentów naszych czasów.
Audio
  • Paul McCreesh o interpretacji muzyki dawnej (Dwójka)
Dyrygent Paul McCreesh dyryguje brytyjskim zespołem Gabrieli Consort  Players podczas finałowego koncertu bożonarodzeniowej odsłony festiwalu Actus Humanus Nativitas. Gdańsk, 15.12.2019
Dyrygent Paul McCreesh dyryguje brytyjskim zespołem Gabrieli Consort & Players podczas finałowego koncertu bożonarodzeniowej odsłony festiwalu Actus Humanus Nativitas. Gdańsk, 15.12.2019 Foto: PAP/Adam Warżawa

O sobie mówi, że do świata muzyki dawnej trafił przez przypadek. Nie zaczynał jako chórzysta w King’s College ani nie studiował na prestiżowym uniwersytecie. McCreesh ukończył państwową szkołę, a do muzykowania zachęcali go rodzice. Grał w orkiestrach szkolnych i trochę dyrygował. Ostatecznie skończył muzykologię i wykonawstwo muzyki dawnej. Przez 5 lat pracował jako nauczyciel. W wieku zaledwie 30 lat dostał kontrakt od Deutsche Gramophon.

Muzyka dawna i autorytety

Dyrygent należy do drugiego pokolenia wykonawców muzyki dawnej. - Ludzie tacy jak John Elliott Gardiner czy Andrew Parrot są o jakieś 15-20 lat starsi ode mnie - mówi Paul McCreesh w dwójkowym wywiadzie. - Wykonali nieocenioną, pionierską pracę, kładąc podwaliny pod ruch wykonawstwa muzyki dawnej - dodaje. - Nam, nowym dyrygentom, było trudniej niż naszym poprzednikom, ale jakoś daliśmy sobie radę.

McCreesh szanuje wybitnych dyrygentów, ale nie wierzy w instytucję guru. Uważa, że artysta powinien tworzyć sam a nie jedynie ograniczać się do naśladowania teoretycznie mądrzejszych od siebie. Zaznacza, że piękno muzyki klasycznej polega na tym, że powinna być ciągle poddawana procesom myślowym i twórczym, reinterpretowana przez kolejne pokolenia wykonawców.

Dyrygent ubolewa, że w wielu interpretacjach historycznych dostrzega coraz mniej kunsztu, a coraz więcej tanich, pozornie kreatywnych chwytów. - Potrzebujemy poważnej, podbudowanej rzetelną wiedzą refleksji na temat muzyki, a nie efekciarstwa - zaznacza McCreesh.

Interpretacje i zespół

Paul McCreesh jest założycielem i dyrektorem artystycznym powstałego w 1982 r. zespołu Gabrieli Consort & Players. Artysta wyznaje, że często podejmuje wyzwania i ryzykowane decyzje, również jako dyrygent symfoniczny. Ale właśnie wyzwanie to słowo, które go określa. - Niektórzy uważają mnie za geniusza, inni za szarlatana. Najgorsze jest zajmowanie się muzyką, kiedy nie ma się nic do powiedzenia – mówi w dwójkowym wywiadzie. Twierdzi, że bezbarwność interpretacji jest karygodna, a niestety to nierzadki przypadek w naszych czasach. Stroni od narcyzmu. Chce prawdziwego, rzetelnego powrotu do źródeł, apeluje o pogłębioną, poważną refleksję na temat muzyki. Razem z zespołem Gabrieli stara się łączyć akademicką rzetelność ze swobodą wykonawczą. - To mieszanka, na której najlepiej się pracuje - twierdzi. To nieprawda, że akademickość i swoboda wykonawcza do siebie nie pasują. Wręcz przeciwnie, otóż powinny na siebie oddziaływać – podkreśla McCreesh. Dyrygent jest przekonany, że to właśnie takie podejście sprawiło, że debiutancka płyta zespołu "Koronacja W Wenecji W 1595 Roku" ‎z wybranymi kompozycjami Giovanniego i Andrei Gabrlielich była wielkim sukcesem.

Muzyka religijna

Schemat polegający na przeplataniu się śpiewu i fragmentów instrumentalnych to punkt wyjściowy wszelkiej muzyki religijnej. - Dziś często o tym zapominamy, bo chcemy rozkoszować się pięknymi polifoniami - podkreśla wybitny dyrygent. Jego zdaniem nie powinniśmy jednak zapominać o tym, jak rzeczywiście wyglądała i rozwijała się muzyka religijna. W pewnym momencie zainteresował się niemieckim oratorium oraz repertuarem współczesnym. - Nie wiem, czy w ogóle jeszcze będę zajmował się rekonstruowaniem muzyki. Wypełniało to moje artystyczne życie przez 15 długich lat. To trochę irytujące, bo, proszę mi wierzyć, jestem znacznie lepszym dyrygentem w repertuarze symfonicznym niż rekonstruowanym - wyjawia artysta.

Wyzwania i oratoria

Paul McCreesh to artysta szerokiego repertuaru. - Chcę dyrygować symfoniami, chcę prowadzić wielkie oratoria. Zakrojone na szeroką skalę, wielkoformatowe skomplikowane dzieła kręcą mnie jak mało co. Potrzebuję nowych wyzwań, one motywują mnie do działania - wyznaje. Znacznie więcej czasu poświęca oratoriom niż operom. Podkreśla, że w oratoriach treść jest znacznie bardziej zawiesista, znacznie bardziej skondensowana niż w operach. Bardzo chwalone jest jego nagranie Teodory. To niezwykle głęboka muzyka, która wynosi każdego słuchającego ponad szarą codzienność. Znakomita muzyka do znakomitego libretta, której przekaz godzien jest wielotomowego dzieła filozoficznego. - Poświęciłbym cały dorobek operowy Haendla, aby uratować choć jeszcze jedno oratorium równie wybitne jak Teodora, Jefte czy Il trionfo del Tempo e del Disinganno - mówi.

Wrocław

Paul McCreesh był także dyrektorem artystycznym Festiwalu Wratislavia Cantans. Mówi, że przez to doświadczenie do dziś czuje się częścią muzycznego środowiska Wrocławia. - Kiedy przyjechałem do Wrocławia po raz pierwszy 15-20 lat temu, orkiestra była niezła, ale niczym się nie wyróżniała. Dziś zespół Narodowego Forum Muzyki jest wybitny - wspomina. Podkreśla zasługi dyrektora Andrzeja Kosendiaka i Agnieszki Franków-Żelazny szefowej chóru a także zrozumienie dla kultury ze strony ówczesny prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza. Dyrygent obecnie współpracuje z Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu nad nowym cyklem albumów oratoryjnych. Nagrano w ostatnim czasie Grande messe des morts Berlioza, a także płytę z Porami Roku Haydna. Przed artystą nagranie jeszcze najważniejszego angielskiego XIX-wiecznego oratorium: Sen Gerontiusza Elgara.

Boże Narodzenie w Anglii i świąteczne wspomnienia z dzieciństwa

- Nie jestem osobą religijną, ale historię o dzieciątku, które przychodzi na świat, by go zbawić, uważam za jedną z najpiękniejszych legend ostatnich 2000 lat - szczerze wyznaje w wywiadzie. To wspaniała historia będąca nośnikiem tak potrzebnego w dzisiejszym świecie przesłania pokoju. Niestety, ten aspekt historii o narodzinach Jezusa jest dziś skutecznie zagłuszany. A to przecież przepiękna historia o dziecku, które rodzi się wprawdzie w biedzie, lecz po to, by przynieść światu pokój. Byłoby dobrze, gdyby przekaz tej historii wdrażano i na poziomie relacji osobistych, i międzynarodowych.

To tylko niektóre wątki z ciekawego wywiadu, którego udzielił Paul MaCcreesh radiowej „Dwójce”. Serdecznie zachęcamy do wysłuchania załączonego wywiadu. Dowiedzą się z niego Państwo skąd się wzięła nazwa zespołu dyrygenta, jakie ma życiowe rady dla współczesnych, co szczególnie poleca do słuchania w święta, a także jakie ma problemy z Bachem oraz jakie są jego artystyczno-edukacyjne marzenia.

***

Prowadzenie: Klaudia Baranowska

Gość: Paul McCreesh (dyrygent)

Data emisji: 26.12.2019

Godzina emisji: 13.00

mr

Zobacz więcej na temat: muzyka dawna dyrygent Dwójka

Czytaj także

Giovanni Antonini: Polacy serdeczniej przyjmują muzykę niż Włosi

Ostatnia aktualizacja: 13.12.2019 08:23
- W Mediolanie nie mamy takiej sali koncertowej jak Narodowe Forum Muzyki czy wnętrza koncertowe w Gdańsku. Takie miejsca umożliwiają słuchaczom obcowanie z muzyką na najwyższym poziomie - podkreślał włoski dyrygent, założyciel Il Giardino Armonico, gość tegorocznej odsłony festiwalu Actus Humanus Nativitas.
rozwiń zwiń