Nowy Rok z Nowego Jorku. Artur Ruciński w "Purytanach" w Metropolitan Opera

Ostatnia aktualizacja: 02.01.2026 15:00
W Nowym Roku baryton Artur Ruciński świętuje dziesięciolecie swojego debiutu w nowojorskiej Metropolitan Opera. Na tej scenie występują dziś także inni polscy śpiewacy: Aleksandra Kurzak, Piotr Beczała, Tomasz Konieczny, Andrzej Filończyk i Adam Palka. – Tworzymy tu prawdziwą polską grupę. Możemy być z tego dumni – mówił artysta w rozmowie z Moniką Zając.
Artur Ruciński w Dwójce
Artur Ruciński w DwójceFoto: PR2

Artur Ruciński rozpoczął rok premierą "Purytanów" Vincenza Belliniego. Wszystko to w Metropolitan Opera. – Debiutowałem tu w 2016 roku w inscenizacji "Madame Butterfly" jako Sharpless. Takich chwil się nie zapomina. Metropolitan to dla śpiewaka brylant w koronie. Miejsce, o którym marzy każdy – wspominał podczas rozmowy w Dwójce.

Na nowojorskiej scenie występuje już dziesiąty sezon. Jak mówi, sukcesem nie jest sam debiut, ale zaproszenia powrotne. – Prawdziwym spełnieniem jest wracać. To dowód, że jesteś we właściwym miejscu – zaznaczył. 

Posłuchaj rozmowy z Arturem Rucińskim >>>

Polscy śpiewacy w MET

W ostatnich latach w Metropolita Opera pojawiła się niezwykle silna grupa polskich artystów. – To wyjątkowy moment. Tak licznej grupy śpiewaków z jednego kraju nie ma nigdzie indziej. To dowód, jak wielu mamy utalentowanych, pracowitych artystów. Ludzi o otwartych głowach, którzy uczą się od najlepszych i idą konsekwentnie swoją drogą – mówił Ruciński w Programie 2 Polskiego Radia.

W rozmowie nie ukrywał także, że inspiracją od zawsze byli dla niego Polacy, którzy torowali drogi do światowych scen. – Teresa Żylis-Gara czy Wiesław Ochman to artyści, którzy pokazali, że można. Dziś my jesteśmy inspiracją dla kolejnych pokoleń  mówił. 

"Purytanie" Belliniego. Belcanto i wielkie emocje

W noworocznej premierze "Purytanów" Artur Ruciński wcielił się w postać Riccarda, tragicznego bohatera, rozdartego między miłością a honorem. – To wzór romantycznego bohatera. Żołnierz, który pragnie zemsty, ale odkrywa, że niszcząc rywala, niszczy także własną miłość. Historia dramatyczna, ale z happy-endem, bo w końcu to Nowy Rok – żartował artysta.

Reżyserem spektaklu jest Charlie Edwards, z którym baryton współpracował już wcześniej. W obsadzie znaleźli się m.in. Lisette Oropesa (Elvira), Christian Van Horn, Larry Brownlee i David Pittsinger. Orkiestrą dyryguje Marco Armiliato. – To belcanto w najpiękniejszej postaci. Czysty śpiew, muzyka, w której można oddychać emocją. A Armiliato jest jednym z tych dyrygentów, z którymi naprawdę tworzy się muzykę – podkreślał śpiewak. 

Transmisję spektaklu będzie można usłyszeć w Dwójce, już 10 stycznia.  Koncert będzie można także zobaczyć w ramach cyklu The Met: Live in HD w kinach w całej Polsce.

Kalendarz wypełniony muzyką

Kalendarz Artura Rucińskiego na najbliższe sezony jest już szczelnie zapełniony. Po Nowym Jorku czekają go występy w Wiedniu ("Traviata"), Neapolu ("Cyganeria"), Monte Carlo i Madrycie ("Trubadur"), a także w Barcelonie ("Aida") i Monachium.

W 2026 roku artysta po raz pierwszy wcieli się w tytułową rolę w "Rigoletcie" – tym razem w Polsce. W planach są również debiuty w rolach Simona Boccanegry i Jagona w Otellu, również w Metropolitan Opera.

– To moment pełnej dojrzałości głosu i świadomości. Wiem, co jest dla mnie dobre. Verdiego i belcanto mogę śpiewać z radością. Ale do niektórych ról trzeba dorosnąć – nie tylko wokalnie, ale i życiowo – mówił.

Czytaj także:

"Śpiewak to sportowiec duszy"

Ruciński przyznał, że życie artysty operowego to pasja, ale i ogromne poświęcenie. – Nasze życie przypomina życie sportowca: ciągłe treningi, dyscyplina, zmiana stref czasowych, rozłąka z rodziną. Najtrudniejsze jest to, że moi synowie nie mogą zawsze podróżować ze mną. Ale każda chwila z publicznością wynagradza wszystko – powiedział.

Zapytany o przyszłość opery, odpowiedział bez wątpliwości: – Opera nie zginie. Teatry są pełne, a nowa technologia nigdy nie zastąpi głosu ludzkiego. Śpiewak jest niezastąpiony. To żywe emocje, których nie da się wygenerować sztucznie – zaznaczył Artur Ruciński. 

*** 

Na rozmowę w Nowy Rok (1.01) zaprosiła Monika Zając.

Czytaj także

"Salome". Dzieło Straussa wkrótce w Operze Wrocławskiej

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2025 17:45
"Salome" to jedno z najważniejszych dzieł Richarda Straussa, skomponowane w 1905 roku, do którego libretto napisał sam kompozytor, inspirowane było dramatem Oscara Wilde’a o tym samym tytule. Już 28 listopada dzieło to będzie można zobaczyć podczas premiery w Operze Wrocławskiej.
rozwiń zwiń