Aktor wielu ról. Władysław Kowalski i jego miłość do teatru

Ostatnia aktualizacja: 30.03.2026 10:40
Zagrał w wielu filmach, ale to teatr pozostał dla niego najważniejszym miejscem spotkania z widzem. "Aktorstwo to nie zawód, to wybór drogi życiowej" – mówił w jednym z wywiadów dla Polskiego Radia. Władysław Kowalski przez dekady uchodził za jednego z najbardziej wyrazistych polskich aktorów powojennych.

Absolwent warszawskiej PWST zadebiutował w Teatrze Wybrzeże w spektaklu "Kapelusz pełen deszczu" w reżyserii Andrzeja Wajdy. Jak przypomina krytyk teatralny Tomasz Miłkowski, był to początek wyjątkowo intensywnej drogi. – Zetknął się od razu z tak niezwykłymi reżyserami jak Konrad Swinarski, Zygmunt Hübner czy Andrzej Wajda. To był kapitał – mówił w Dwójce. 

Już na starcie Kowalski znalazł się wśród najważniejszych twórców polskiego teatru. Kolejne lata przyniosły pracę w warszawskim Teatrze Ateneum, a później w Teatrze Powszechnym i Teatrze Dramatycznym.

Posłuchaj w audycji "Dwójka na miejscu" >>> 

Rola w "Kolumbach" i pierwsza, większa rozpoznawalność 

Szybko zdobył rozpoznawalność, także dzięki telewizji i roli w "Kolumbach". Jak podkreślał w Dwójce Tomasz Miłkowski, nie uległ jednak łatwo popularności. – Zrobił się niesłychanie popularnym aktorem, ale zdaje się, że miał w sobie zawsze taki rodzaj dzwonka alarmowego. Nie ulegał i nie wierzył specjalnie tej popularności. (…) Bardzo pracował nad tym, żeby dojść do takiego zaawansowanego poziomu – mówił krytyk. 

Czytaj także:

Uważność sceny i świata Władysława Kowalskiego 

Jak zaznaczył gość Dwójki, Władysław Kowalski był aktorem niezwykle świadomym. Jego role rodziły się nie tylko z pracy nad tekstem, ale także z uważnej obserwacji świata. – To było brane z dwóch źródeł: z kultury, z literatury, a z drugiej strony z tego, co naokoło oglądał. (…) Bez tej umiejętności obserwowania świata na pewno nie doszłoby do takiego mistrzostwa – usłyszeliśmy w rozmowie. 

Podążając za Zygmuntem Hübnerem stworzył jedne ze swoich najważniejszych ról. Jedną z nich był Sanżysta w spektaklu Andrzeja Wajdy. – To była rola elektryczna. Panował całkowicie nad widownią, tryskał energią, zarażał swoim żarem. (…) A jednocześnie w tym rewolucyjnym zapale pojawiały się akcenty liryczne, człowieka z krwi i kości – podkreślał krytyk. 

Aktor, który łączył sprzeczności 

Władysław Kowalski potrafił łączyć sprzeczności: tragizm z komizmem, intensywność z wyciszeniem. W spektaklu "Zagraj to, Miron" wcielił się w samego Białoszewskiego. – Z tego wycofanego człowieka nagle powstawał poeta, któremu się wierzyło – padło w audycji. 

Scenie pozostał wierny przez całe życie, na której stworzył dziesiątki ról teatralnych i radiowych. W 2014 roku, w 55. rocznicę pracy artystycznej, został uhonorowany Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". Odszedł trzy lata później, 29 października 2017 roku.

***

Gośćmi audycji byli także: Agnieszka Glińska, Joanna Żółkowska, Maja Komorowska, Krystian Lupa, Jacek Braciak, Waldemar Modestowicz, Kuba Kowalski (syn aktora)

***

Tytuł audycji: Dwójka na miejscu

Prowadzenie: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek i Monika Pilch

Data emisji: 28.03.2026

Godz. emisji: 15.00

zch

Czytaj także

Reżyserka Klaudia Gębska: o mensplainingu nie dowiedziałam się od Rebekki Solnit

Ostatnia aktualizacja: 24.03.2026 12:35
- Zanim dowiedziałam się, kim jest Rebecca Solnit już wiedziałam o pojęciu mensplainingu. Może to wynikać z jakiegoś mojego uprzywilejowania i tego, że wychowywałam się w domu, w którym dbano o moje poczucie własnej wartości i godności. Wydaje mi się natomiast, że dziś świat zmierza dość niepokojąco w stronę jakiegoś rozwarstwiania i stawiania kobiet naprzeciwko mężczyzn - mówiła w Dwójce Klaudia Gębska, reżyserka spektaklu "Mężczyźni objaśniają mi świat".
rozwiń zwiń