Michael Formanek w Dwójce

Ostatnia aktualizacja: 31.05.2012 17:30
W branży cenią go chyba wszyscy, poza nią – tylko koneserzy. Czas to zmienić!
Michael Formanek
Michael FormanekFoto: materiały prasowe

Obok Marka Dressera i Drew Gressa jest jednym z najbardziej rozchwytywanych nowojorskich kontrabasistów. Ma na koncie dokładnie 89 albumów nagranych jako sideman z Urim Cainem, Timem Bernem czy Martym Erlichem, ale też z Chetem Bakerem i Lee Konitzem. Oprócz tego na płytach sygnowanych własnym nazwiskiem proponuje frapującą wizję progresywnego jazzu opartą o doskonały warsztat kompozytorski i gwiazdorskie obsady. Niedługo nakładem wytwórni ECM ukaże się kolejny album Formanka, „Small Places”, a my już dziś zapraszamy do wysłuchania wywiadu z artystą. A w nim kontrabasista opowie między innymi:

O pochodzeniu swojej rodziny:

Mój dziadek ze strony ojca pochodził z Moraw, z Brna. Pozostała część rodziny pochodziła z różnych części Rosji, w tym z dalekowschodnich i czarnomorskich.

O ambicjach młodych kontrabasistów:

Moi studenci koncentrują się na tym, żeby zostać solidnymi basistami jazzowymi. Cieszę się, bo to podstawa – opanowanie instrumentu, granie czysto i w rytmie. Ale największą radość sprawiają mi ciekawscy, którzy chcą spróbować czegoś innego: trochę klasyki albo free jazzu. Często trafia się ambitny, który chce zostać drugim Christianem McBride’em. Kibicuję mu wtedy i życzę powodzenia, ale mam świadomość, że większość moich studentów będzie musiała godzić muzykowanie z innymi aspektami życia.

O tym, dlaczego tradycyjna rola kontrabasu przestała mu wystarczać:

Pod koniec lat 80. grywałem już z Freddiem Hubbardem. To były bardzo dobre koncerty, miałem z nich sporo frajdy, ale jednocześnie czułem, że robię rzeczy, które na moim miejscu zrobiłoby równie dobrze bardzo wielu innych muzyków. Wszystko opierało się na znajomości repertuaru i solidnym timingu. Brakowało mi współpracy z rówieśnikami, bo w mainstreamowych składach grałem głównie ze starszymi muzykami. Właśnie dlatego zacząłem pracować z Fredem Hershem, a potem, na początku lat 90. poznałem Tima Berne’a. W tym okresie zacząłem też pisać własne utwory.

  

Więcej w Rozmowach Improwizowanych. Do usłyszenia – Tomasz Gregorczyk i Janusz Jabłoński.

31 maja (czwartek), godz. 22:00

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Wiatr z Monachium

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2010 13:37
Przemysław Psikuta zaprasza na przegląd nowości z katalogu ECM, fonograficznego serca europejskiego jazzu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Spotkanie z Irą Haarla

Ostatnia aktualizacja: 17.05.2012 13:59
Do wysłuchania niezwykłej, osobistej rozmowy z fińską pianistką, harfistką i kompozytorką zapraszają Tomasz Gregorczyk i Janusz Jabłoński.
rozwiń zwiń