"Jesteśmy po to, żeby grać nowe rzeczy". Magdalena Bojanowicz-Koziak w Dwójce

Ostatnia aktualizacja: 24.08.2026 13:24
Wiolonczela w pewnym sensie wybrała ją sama. Lubi muzyczne wyzwania, granie ulubionych klasyków i zupełnie nowego repertuaru. Spełnienie daje jej praca pedagoga i bycie mamą, a żeby odpocząć, wyrusza sama w góry. Gościnią Cafe "Muza" była Magdalena Bojanowicz-Koziak.

Paszport "Polityki", przyznany jej w duecie z akordeonistą Maciejem Frąckiewicz za "odwagę, ryzyko i konsekwencję", a później nominacja do Fryderyka (2013), potwierdziły, że artystka nie pójdzie klasyczną drogą. Magdalena Bojanowicz-Koziak ma w swoim dorobku występy na wielu europejskich scenach i współpracę z czołowymi współczesnymi kompozytorami i kompozytorkami: Dariuszem Przybylskim, Aleksandrem Nowakiem, Pawłem Szymańskim i Hanną Kulenty, którzy niejednokrotnie zapraszali ją prawykonań swoich utworów.

– Podczas pierwszego takiego koncertu, który zagrałam, poczułam nieprawdopodobne spełnienie, że właśnie po to jesteśmy. Żeby grać też nowe rzeczy, a nie tylko obracać się w kręgu Brahmsów i Dvořáków, żeby ten repertuar poszerzać. To my inspirujemy kompozytorów do tego, żeby mieli szansę bez ograniczeń pisać to, co w nich siedzi – mówiła gościni Dwójki.

Lutosławski: muzyka, która ściska gardło

Wiolonczelistka nie ukrywa, że jednym z najważniejszych dla niej twórców jest Witold Lutosławski. Miłość do jego dzieł i szerzej – do muzyki współczesnej – zaszczepił w niej Andrzej Bauer, jej profesor na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. W 2011 roku Bojanowicz-Koziak otrzymała II nagrodę i wyróżnienia na Międzynarodowym Konkursie Wiolonczelowym im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie. Jak mówi, od tamtego sukcesu wszystko się zaczęło.

Koncert wiolonczelowy był dla mnie wtedy utworem przełomowym. Nie spotkałam się wcześniej chyba z utworem o podobnym napięciu emocjonalnym. A jednocześnie z użyciem języka, który jest bardzo matematyczny, bardzo zorganizowany w tym sensie, że wszystko tam ma swoje miejsce. Koncert trzyma w napięciu do ostatniej nuty. I nawet teraz, gdy o tym mówię, to próbuję sobie odtworzyć wrażenia, które temu towarzyszą, że człowiek się nie chce rozstawać z tą ostatnią nutą. To jest taki nieprawdopodobny ścisk w gardle – opowiadała Bojanowicz-Koziak.

Klasyka i współczesność

Artystka chętnie angażuje się w projekty o bardzo różnym charakterze. Gra koncerty z repertuaru kompozytorskich legend z towarzyszeniem orkiestr takich Filharmonia Narodowa, NOSPR i AUKSO, a także utwory kameralne. Zdarza się, że dzieli scenę ze swoim mężem, także uznanym wiolonczelistą i kameralistą Bartoszem Koziakiem.

W ostatnim czasie Magdalena Bojanowicz-Koziak miała też okazję sprawdzić się w zupełnie nowej roli: koncertmistrzyni orkiestry Teatru Wielkiego - Opery Narodowej.

– To była bardzo krótka przygoda. Wskoczyłam na zastępstwo za Marcela Markowskiego od października do czerwca. Byłam pełna obaw, czy dam radę. Człowiek jest samotnikiem w tym zawodzie. A to jednak jest praca w grupie, jest dużo zależności. Nagle człowiek ląduje z zupełnie innej planety gdzieś, gdzie są wyrobione różne korytarze i trzeba się w tym zorientować. Wszystko to zajmuje też dużo czasu. Oczywiście były różne momenty, ale wspominam to jednak z łezką w oku – wspominała artystka.

Jesienne wyzwania

Przed Bojanowicz-Koziak pracowity koniec wakacji i jesień. Na początek kameralny występ na Festiwalu Ensemble w Pałacu w Radziejowicach (26.08-07.09.2026 r.) z repertuarem Gustava Mahlera i Alfreda Schnittke, później, w październiku – między innymi spotkanie z młodymi muzykami podczas Zakopiańskiej Akademii Sztuki.

– W październiku jest zaplanowane prawykonanie Koncertu podwójnego Andrzeja Kwiecińskiego na skrzypce i wiolonczelę. Potem będzie powtórzone jeszcze dwa razy. I nie jest łatwo. Zobaczymy, co to będzie, czy będą szły garnki, patelnie w domu, czy nie – uśmiechała się artystka.

***

Tytuł audycji: Cafe "Muza" 

Prowadzenie: Agata Kwiecińska

Gość: Magdalena Bojanowicz-Koziak (wiolonczelistka)

Data emisji: 23.08.2026

Godz. emisji: 10.00

oprac. Kamila Snopek

Czytaj także

Jakub Józef Orliński: chcemy wyciągnąć rękę do nowych słuchaczy

Ostatnia aktualizacja: 31.07.2026 17:24
- Nie chodzi o mieszanie gatunków za wszelką cenę. Muzyka klasyczna nie wymaga zmian. Chcemy jedynie przełamać obawy ludzi, którzy często boją się przekroczyć próg filharmonii czy teatru operowego. Naszym celem jest wyciągnięcie do nich ręki i stworzenie takich doświadczeń, które później zachęcą ich do odwiedzenia sal koncertowych - mówił w Dwójce Jakub Józef Orliński.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Muzyka, która czeka na odkrycie. Rozmowa z Aleksandrą Demowską-Madejską

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2026 11:40
- Chodziło o twórców, którzy gdzieś zostali zapomniani przez muzykę głównego nurtu. Wszyscy ci twórcy musieli udać się do cienia egzystencjalnego, bo II wojna światowa i nazizm sprawiły, że nie mogli ani pozostać w swoim domu, ani otwarcie tworzyć. Musieli uciekać. To oznaczało przyjmowanie postawy wsobnej, żeby przetrwać - mówiła w Dwójce altowiolistka Aleksandra Demowska-Madejska, która nagrała album zatytułowany "Escape from the Shadow".
rozwiń zwiń