Prof. Leon Tarasewicz: malowałem od samego dzieciństwa [WIDEO]

Ostatnia aktualizacja: 15.08.2020 13:00
- Zwykle rysowało się dużo na ścieżkach, które były wygładzone. Jak się rysowało patykiem, to wychodził bardzo wyraźny rysunek, który na drugi dzień był już niewidoczny. Każdy też mnie terroryzował, żebym narysował np. konia. A po liceum matka kazała mi udowodnić, że maluję, więc na całą ścianę namalowałem jej jelenia na rykowisku - wspominał w Dwójce znakomity malarz i profesor warszawskiej ASP.
Leon Tarasewicz
Leon TarasewiczFoto: Wojciech Kusiński/PR

Posłuchaj
57:42 2020_08_15 11_59_30_PR2_Mazurek_Slucha.mp3 Opowieści prof. Leona Tarasewicza (Mazurek słucha/Dwójka)

stefan gierowski 1200 PAP.jpg
Profesor Stefan Gierowski. Wspomnienia jubilata

Leon Tarasewicz to jeden z najbardziej intrygujących malarzy współczesnych. Jest pochodzenia białoruskiego - urodził się w Waliłach na Podlasiu, jednak podkreśla, że czuje się obywatelem polskim. - Mieszkam w takim miejscu, gdzie granica ciągle się zmieniała. Każdy nam dawał paszporty i kazał kochać ojczyznę: byliśmy w Związku Radzieckim, Polsce, Niemczech i teraz znowu jesteśmy w Polsce. Ale jestem obywatelem polskim, bo tutaj jestem wychowany - mówił gość audycji.

Malarz wyznał, że w jego rodzinie nie było wielkich tradycji artystycznych. - Jedynie jakiś wujek pisał coś, nie wiadomo co, bo nic nie zostało. Wiadomo było tylko, że zajmował się literaturą jako hobby - opowiadał. Wspominał również, że początkiem jego ścieżki artystycznej była szkoła plastyczna w Supraślu, a konkretnie klasa o specjalności tkactwa. - Ledwo się tam dostałem, bo zarzucono mi brak talentu. Dobijało mnie, że jako 15-letni chłopak musiałem siedzieć i przebierać nitki, robiąc krajkę albo dywan dwuosnowy. Chociaż teraz do tkactwa wróciłem - podkreślił.

Czytaj też:

Po szkole średniej dostał się na Wydział Malarstwa ASP w Warszawie, gdzie studiował u Tadeusza Dominka – malarza, grafika, rzeźbiarza oraz twórcy ceramiki i tkanin artystycznych. - Znałem obrazy Dominika, bo on do Białowieży przyjeżdżał na plenery. Pomyślałem sobie, że jak ktoś tak luźno maluje, bez żadnego napięcia, to musi być luźnym człowiekiem. I rzeczywiście, okazał się bardzo przyjacielski. Po roku przychodzenia do jego pracowni powiedział mi "Leon, daj spokój z malowaniem w studiu garnków i gołych bab, maluj u siebie w domu". I dzięki temu, że Dominik pozwolił mi pracować w domu, to przyjeżdżał do mnie i wspólnie dyskutowaliśmy na temat obrazów - wspominał prof. Leon Tarasewicz.

Gość audycji opowiadał również m.in. o muzyce Czesława Niemena, sprzedawaniu rzeź pod Barbakanem w Warszawie, a także swoich pozaartystycznych pasjach: hodowaniu kur i kwiatów. - Te kury hoduję tylko dlatego, żeby nie zgłupieć z artystami. W każdym razie one są pochodną ornitologii, którą się kiedyś zajmowałem. W 1987 roku w Lipsku zobaczyłem 38 tysięcy kur na wystawie i okazało się, że to złożona cywilizacja, której u nas już nie ma - mówił prof. Leon Tarasewicz.

***

Tytuł audycji: Mazurek słucha

Prowadził: Robert Mazurek

Gość: Prof. Leon Tarasewicz (malarz, profesor sztuk plastycznych)

Data emisji: 15.08.2020

Godzina emisji: 12.00

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Taniec". Pogańskie bachanalia na płótnie Matisse'a

Ostatnia aktualizacja: 12.07.2020 16:06
W audycji mówiliśmy o obrazie zamówionym u Henri Matisse'a przez rosyjskiego potentata Siergieja Szczukina w 1910 roku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kazimierz Mikulski - Chagall z Krakowa

Ostatnia aktualizacja: 27.07.2020 05:40
22 lata temu, 27 lipca 1998 roku, w Krakowie zmarł Kazimierz Mikulski, malarz i scenograf, członek II Grupy Krakowskiej, współzałożyciel i aktor teatru Cricot 2. Malował charakterystyczne, poetycko-oniryczne obrazy porównywane czasem do dzieł Marca Chagalla.
rozwiń zwiń