Ewa Braun: zdobywca Oscara ma 30 sekund, żeby odebrać nagrodę i powiedzieć kilka słów

Ostatnia aktualizacja: 14.07.2013 15:03
Słowo - klucz do branży filmowej, miejsce wielkich namiętność, burzliwych związków, nierzadko też tragedii. W 90. rocznicę powstania napisu "Hollywood" zapraszamy do Fabryki Snów.
Audio
  • Do Hollywood jeździ się po to, by spełnić "american dream" (Ściąga z Popkultury/Czwórka)
Ewa Braun: zdobywca Oscara ma 30 sekund, żeby odebrać nagrodę i powiedzieć kilka słów
Foto: Sörn/CC/Wikipedia

- Los Angeles to jedno z moich ulubionych miast i jedno z najdziwniejszych miejsc w Ameryce - mówi dziennikarz Bartosz Węglarczyk. - 99 procent mieszkańców nie wie jak działa w nim komunikacja miejska, bo porusza się własnymi samochodami. I nigdy wcześniej w jednym miejscu nie widziałem aż tylu pięknych ludzi. Ale nie ma w tym nic dziwnego, skoro większość z nich przyjechała tam po to, żeby zrobić karierę w show-biznesie.

A magnesem przyciągającym do Los Angeles potencjalne modelki i aktorki oraz przyszłych aktorów jest oczywiście Hollywood - miejsce, o którym Marylin Monroe mówiła: "zapłacą ci tam tysiąc dolarów za pocałunek, a pięćdziesiąt centów za duszę".

- Przyjechałem do Fabryki Snów w 1989 roku i od razu załamałem się tym, co zobaczyłem - wspomina nagrodzony Oscarem kompozytor Jan A.P. Kaczmarek. - Dzisiaj Hollywood Boulevard wygląda ja stolica szczęścia, natomiast w owym czasie to był jeden wielki śmietnik, na którym rezydowali głównie bezdomni i inni przegrani. Długo omijałem to miejsce, ale kiedy w latach 90. rozpoczął się proces rewitalizacji, zacząłem chętniej je odwiedzać.

Marzeniem wszystkich, którzy przyjechali do Hollywood, żeby ziścić swój "american dream" w branży filmowej jest najważniejsze wyróżnienie w tym przemyśle, czyli Oscar. W 1994 roku statuetkę otrzymała Ewa Braun za dekorację wnętrz w "Liście Schindlera" Stevena Spielberga.

- O tym, że jestem nominowana poinformował mnie przez telefon jeden z producentów filmu. Szczęśliwie dla mnie zdarzyło się to w sytuacji, w której mogłam usiąść. Więc po rozmowie sobie usiadłam i dłuższą chwilę myślałam, czy to zdarzyło się naprawdę, a może jednak to był sen - mówi scenograf i kostiumolog. - Jeśli zaś chodzi o samą galę to moment, w którym usłyszałam, że Oskar wędruje do Ewy Braun był najbardziej nierzeczywistym doznaniem, które dane mi było przeżyć. Nie jestem w stanie odtworzyć w myślach szczegółów tego zajścia. Pewnie tak jest w chwilach, kiedy spełniają się marzenia.

kul

Zobacz więcej na temat: Czwórka FILM Hollywood
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Charlie Chaplin. Kochali go Picasso, Freud i Jackson

Ostatnia aktualizacja: 22.06.2013 16:49
Prywatnie Chaplin był podobno nieśmiały i zamknięty w sobie. Mawiał, że "ci, co rozśmieszają ludzi cenniejsi są od tych, co każą płakać" i tej zasadzie był wierny właściwie do końca swoich dni.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Poznań oczami zdobywcy Oscara

Ostatnia aktualizacja: 04.07.2013 07:00
Jan A.P. Kaczmarek od lat mieszka w Stanach Zjednoczonych, jednak zawsze chętnie wraca do Poznania, miasta, które dobrze mu się kojarzy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Podróż przez Nową Zelandię szlakiem hobbitów

Ostatnia aktualizacja: 10.07.2013 16:09
Trylogia "Władca pierścieni" i "Hobbit" to filmy, które już zdążyły przejść do klasyki kina. Stało się tak m.in. za sprawą zapierających dech w piersiach plenerów Nowej Zelandii, w których kręcone były zdjęcia do tych obrazów. Te miejsca warto zobaczyć na własne oczy.
rozwiń zwiń