Kolorowe maty, idealnie dopasowane kombinezony, kubek zielonej matchy i estetyczne ujęcia na Instagramie - tak w mediach społecznościowych wygląda współczesna gorączka na punkcie pilatesu, zamykana pod modnym hasłem "pilates princess". Za internetowym obrazem kryje się jednak morderczy, precyzyjny trening funkcjonalny, który z pozowaniem przed aparatem nie ma nic wspólnego. O powrocie do korzeni tej metody, pracy na dwa etaty i fizycznych wyzwaniach na planie serialu "1670" opowiedziała w Czwórce Irena Melcer - aktorka wcielająca się w postać chłopki Reginy, a poza kamerą certyfikowana instruktorka pilatesu z ośmioletnim stażem.
Posłuchaj audycji "Przerwa kawowa" z Ireną Melcer
Zapomnij o instagramowych pozach
Choć przez dekady ćwiczenia kojarzyły się głównie z powolną gimnastyką na "zdrowy kręgosłup", dziś studia z reformerami czy cadillakami przeżywają prawdziwe oblężenie. Zdaniem Melcer moda ma dwie strony medalu: cieszy fakt, że ludzie zaczynają się ruszać, jednak kreowany w sieci obraz bywa mylący.
- Nie jestem "pilates princess" - ucina ze śmiechem aktorka. - Uczę pilatesu klasycznego. Kiedy Joseph Pilates tworzył tę metodę w obozie dla internowanych, chodziło mu wyłącznie o to, by ludzie zaczęli sprawnie funkcjonować. Na sali nie liczy się to, czy ktoś wygląda estetycznie. Kiedy sama ćwiczę lub prowadzę zajęcia, mam pięć podbródków i po prostu mocno się pocę - dodaje.
W przeciwieństwie do jogi, która opiera się na trwaniu w asanach, pilates polega na precyzyjnym wykonywaniu konkretnych powtórzeń. Fundamentem jest tu zasada two-way stretch, czyli wydłużanie ciała w dwóch przeciwległych kierunkach i uruchamianie głębokich partii mięśni brzucha. To właśnie silne centrum odpowiada za stabilizację sylwetki, odciążając kręgosłup w codziennym życiu – podczas chodzenia, biegania czy jazdy na rowerze.
Praca z własnym ciałem zamiast porównywania się do innych sylwetek
Podczas zajęć grupowych łatwo jednak wpaść w pułapkę rywalizacji. Wspólny trening daje ogromny zastrzyk motywacji i energii, ale instruktorka przestrzega przed bezmyślnym forsowaniem granic tylko dlatego, że osoba na sąsiedniej macie wykonuje trudniejszy wariant ćwiczenia. Kluczem pozostaje respektowanie własnych możliwości, a nie kopiowanie cudzych ruchów.
Co ciekawe, regularny trening mięśni głębokich okazuje się bezpośrednim wsparciem w pracy przed kamerą. Wymaga on pełnego wyciszenia bodźców i skupienia uwagi tu i teraz.
- Mam umysł, który produkuje tysiąc myśli na sekundę - przyznaje Melcer. - Pilates jest dla mnie treningiem uważności. Pozwala opanować chaos w głowie i zbudować obecność we własnym ciele, co w aktorstwie stanowi podstawę warsztatu - dodaje.
Prawdziwy pot na planie serialu
Fizyczna odporność przydaje się również w skrajnych warunkach filmowych, gdzie nie zawsze da się skorzystać ze wsparcia kaskaderów. Przekonała się o tym ekipa hitu "1670".
W jednej ze scen pierwszego sezonu serialowa Regina wraz z Anielą musiały przenieść przez grząskie błoto wielką drewnianą skrzynię. Jak wspomina aktorka, rekwizyt przez przypadek załadowano realnym, potężnym ciężarem. Chłopskie poślizgi, walka z błotem i grymasy zmęczenia widoczne na ekranie nie były efektem gry aktorskiej, lecz autentycznego, fizycznego wysiłku.
To, co miało być zaledwie dorywczym zajęciem wypełniającym przerwy między castingami, z czasem przekształciło się w drugi pełnoprawny zawód. Po ośmiu latach regularnego prowadzenia podopiecznych Melcer nie zwalnia tempa, nieustannie uczestnicząc w kolejnych kursach i udowadniając, że świadomy ruch to najlepszy sposób na zachowanie życiowej równowagi.
***
Tytuł audycji: Przerwa kawowa
Prowadzi: Kasia Dydo
Goście: Irena Melcer (aktorka i trenerka pilatesu)
Data emisji: 04.09.2026
Godzina emisji: 10.15
ak