Radek Knapp - Lem dzielił się z nim deserem

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2014 16:00
Radek Knapp poznał Stanisława Lema jako młody człowiek. Pisarz był jednym z pierwszych recenzentów twórczości młodego artysty, gdy coś mu się podobało, nie chwalił, ale dzielił się deserem.
Audio
  • Radek Knapp opowiada o swojej książce "Podróż do Kalina" i spotkaniach ze Stanisławem Lemem (Czwórka/Stacja Kultura)
Stanisław Lem
Stanisław LemFoto: PAP/ Jacek Bednarczyk

Najnowsza książka Radka Knappa "pachnie Lemem", tak napisali wydawcy na obwolucie "Podróży do Kalina". W pewnym sensie jest to kryminał, w pewnym książka futurystyczna.
- Poznałem Stanisława Lema, gdy miałem 25 lat, znaliśmy się do końca jego życia. Jak wyjeżdżał z Wiednia zostawił mi swoje biurko. Mam to biurko do dziś, co wcale nie znaczy, że łatwiej mi się pisze - mówi pisarz w "Stacji Kultura".  - Moje pierwsze spotkanie z Lemem było przypadkowe. Kolega zaprowadził mnie do domu, a jego ojciec to był Lem. Kilka miesięcy później zdradziłem mu, że też piszę, a on powiedział: Precz od pisania! i zaczął mi machać palcem, ostrzegając, że z tego się umiera z głodu. A mi, zza jego palca, migała willa, którą pisarz sobie wybudował z tego pisania. Tego dnia Lem zaprosił mnie na obiad - opowiada.
Stanisław Lem miał wpływ na twórczość Radka Knappa. Czytał jego teksty, gdy mu się coś podobało, dzielił się z młodym autorem deserem, co było ogromnym komplementem, bo Lem bardzo lubił słodycze i raczej nikomu ich nie oddawał.

- Stanisław Lem nauczył mnie dużej skromności. On jest najbardziej znanym polskim pisarzem za granicą, nie Miłosz, nie Szymborska, ale Lem - opowiada Radek Knapp i przytacza anegdotkę sprzed 15 lat, gdy do pisarza przyjechał jeden z dziś znanych polskich biznesmenów i polityków.

Fragment
Fragment okładki książki "Podroż do Kalina""

Książka Radka Knappa "Podróż do Kalina" została napisana po niemiecku i przetłumaczona na język polski. Autor przyznaje, że dobrze funkcjonuje na rynku niemieckim, a i książki tam się lepiej sprzedają.
- Kalino to bardzo specyficzne miejsce na ziemi - mówi gość "Stacji Kultura". - To miejsce, gdzie żyją ludzie, którzy są bardzo młodzi. W swojej arogancji, zapędzają się tak daleko, że myślą, że są nieśmiertelni, powodzi im się bardzo dobrze, nie mają trosk. Komunikują się ze sobą przez coś takiego jak Facebook i pewnego dnia zdarza się tam wielkie nieszczęście, czyli zbrodnia. Przerasta ich ta sytuacja, nie radzą sobie z tym problemem. Pomóc może jedynie ktoś z zewnątrz, kto wie, co to jest przemijanie.
W "Podróży do Kalina" pojawia się też wątek autobiograficzny. Autor delikatnie zaprzecza też, że jest to książka futurystyczna i dodaje, że zaledwie pokazuje ona lekko skrzywioną rzeczywistość.

Kasia Dydo i Kuba Kukla pytają również o debiut literacki Radka Knappa pt. "Franio", a także "Lekcje pana Kuki" napisane w 1999 roku, a dziś są lekturą szkolną w Bawarii.
(pj/kd)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Stanisław Lem: ten film jest dnem dna

Ostatnia aktualizacja: 20.09.2013 19:40
"Ten film jest beznadziejny!" - tak o filmowych adaptacjach swojej prozy mówił Stanisław Lem. Pisarzowi podobał się właściwie tylko "Przekładaniec" w reżyserii Andrzeja Wajdy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Bitnicy - w kontrze do konsumpcyjnej Ameryki

Ostatnia aktualizacja: 06.04.2014 16:20
Jack Kerouac, Allen Ginsberg, Jim Morrison - to tylko część wybitnych twórców utożsamianych z nurtem Beat Generation, czyli bitników. Powstali w latach 50., propagując idee anarchistycznego indywidualizmu, nonkonformizmu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pisanie to frajda, nie praca

Ostatnia aktualizacja: 16.04.2014 16:30
Kto ma prawo mówić o sobie per pisarz i oczekiwać za to określonej gratyfikacji, a kto w ogóle o tym nie myśl? Co popycha nas do tworzenia? Zapraszamy do wysłuchania reportażu, którego autorką jest Katarzyna Błaszczyk.
rozwiń zwiń