"Lot nad kukułczym gniazdem" w teatrze i głowie widza

Ostatnia aktualizacja: 15.09.2021 15:01
Reżyser Cezary Iber na teatralne deski, a szczególnie przed teatralną publiczność powraca ze spektaklem klasycznym, "Lotem nad kukułczym gniazdem". Jednoznacznie odcina się od ekranizacji powieść, ale jak podkreśla nie można uniknąć pewnych wzorców, które są zapisane w książce. 
Lot nad Kukułczym gniazdem
"Lot nad Kukułczym gniazdem" Foto: Jarek Kuśmierski/Teatr Polski we Wrocławiu

Cezary Iber miał już do czynienia z wielkimi klaskami wystawianymi na scenie. Dwa lata temu wystawiał "Mistrza i Małgorzatę". Teraz jego spektakl często porównywany jest do ekranizacji powieści. 


Posłuchaj
08:15 czwórka stacja kultura 15.09.2021 lot.mp3 Cezary Iber opowiada o spektaklu "Lot nad kukułczym gniazdem" (Stacja Kultura/Czwórka)

 
- Ten film jest intensywnie wdrukowany w świadomość ludzi, stanowi swego rodzaju kulturowy znak, jakąś legendę - przyznaje Cezary Iber. - Cieszyłbym się, gdyby widzowie, którzy przychodzą na spektakl byli widzami, którzy nie widzieli filmu ani nie czytali powieści. Aby po raz pierwszy mogli zapoznać się z tą historią z mojego punktu widzenia, mogli doświadczyć tego, co przeżywają bohaterowie. Ja jednak bazuję na powieści, jak film. Nie można się odciąć też od filmu dlatego, że jest on wdrukowany w świadomość - dodaje. 

Reżyser wyraża nadzieję, że używane w przedstawieniu środki, mniej dostępne dla filmu, jak bezpośredni kontakt z widzem, jak metafora czy niedopowiedzenie, pozwalają bardziej pracować wyobraźni widza. - W związku z tym pewne obrazy będą nie tylko przeniesieniem tego, co jest w powieści, ale również stworzą swoja własną przestrzeń w głowie oglądającego - mówi rozmówca Agaty Nowotnik. - Cała ekipa pracująca nad spektaklem wolałaby uniknąć porównań do filmu, ale niestety musieli być na to przygotowani - dodaje. 


Trailer LOT NAD KUKUŁCZYM GNIAZDEM reż. Cezary Iber. Premiera 10 września na Dużej Scenie/Teatr Polski we Wrocławiu

W "Locie nad kukułczym gniazdem" mamy buntownika, a jednocześnie oszusta i złodzieja Randle’a Patricka McMurphy’egoo, który zostaje osadzony w szpitalu psychiatrycznym i popada w konflikt z siostrą oddziałową. - Każdy na pewnym etapie swego życia chciał być jak McMurphy, główny bohater, być buntownikiem, który ma dostatecznie dużo siły by przeciwstawić się całemu systemowi i jednocześnie pociągnąć za sobą grupę ludzi. Każdy też pewnie na swojej drodze spotykał takie postacie jak siostra Ratched, która reprezentuje swego rodzaju system i próbuje różnymi narzędziami opresyjnymi zunifikować ludzi. Ja też odnajdywałem w sobie pragnienie opowiedzenia czegoś o takiej sytuacji - opowiada reżyser. - Praca nad "wariatami" jest bardzo ciekawa i interesująca. Możemy też w sobie pogrzebać i obudzić tego "wariata" - dodaje. - Myślę, że ten tytuł jest też atrakcyjny dla widza. 


"Lot nad Kukułczym gniazdem" spektakl w Teatrze Polskim we Wrocławiu fot. Jarek Kuśmierski "Lot nad kukułczym gniazdem" spektakl w Teatrze Polskim we Wrocławiu fot. Jarek Kuśmierski

W głównej roli gościnnie występuje Piotr Łukaszczyk, na scenie siostrą oddziałową jest Paulina Chapko. Konflikt tych bohaterów jest najważniejszy na scenie. 

- Nie odchodzimy od tego, co jest w powieści - podkreśla rozmówca Czwórki. - Ja jako reżyser jestem swego rodzaju medium, miedzy autorem, a widzem. Trzymamy się historii, ale jest też to historia opowiedziana przez wszystkich tworzących ten spektakl - dodaje. 

Dla Cezarego Ibera ważnym elementem było zderzenie postaci, które są alfami- alfa male i alfa female. - W stadzie nie może być dwóch alf. Jedna musi drugą zniszczyć, wygryź, by spokojnie kontrolować stado, i żeby tłum mógł podążać za jej myślą - opowiada. - Ta walka dwóch mocnych charakterów była dla mnie osia tego spektaklu i tej opowieści - dodaje. 

Reżyser zdradza, że podczas pracy nad spektaklem zabronił aktorom oglądać ekranizacji "Lotu nad kukułczym gniazdem", jeśli go nie widzieli czy wracać do niego, jeśli go oglądali. - Pozwoliłem wracać do powieści, bo tam pracuje wyobraźnia - zdradza. - Aktorzy znają ten film, ciężko odciąć się od tych wspaniałych charakterów w obrazie. Chcąc nie chcą powielaliśmy pewne reakcje, ale aktorzy są inaczej prowadzeni. Nie można uniknąć pewnych wzorców, które są zapisane w powieści - dodaje. 

Niezwykłą uwagę rozmówca Agaty Nowotnik przywiązuje też do powrotu do teatru z żywą publicznością. Zadowolenie z wykonanej pracy potęguje fakt, że widzowie mogą przyjść do teatru. 

***

Tytuł audycji: Stacja Kultura

Prowadzi: Kasia Dydo

Materiał przygotowała: Agata Nowotnik

Data emisji: 15.09.2021

Godzina emisji: 11.38

pj

Czytaj także

Balladyna w Messengerze. Spektakl, który obejrzymy przez komunikator

Ostatnia aktualizacja: 25.03.2020 01:53
Większość instytucji kultury do odwołania zawiesza swoją działalność. Odwołane są koncerty, spotkania z artystami, projekcje filmowe i spektakle teatralne. Artyści coraz częściej przenoszą część swojej pracy do sieci. Reżyser Oskar Sadowski przygotowuje spektakl, który powstaje przez komunikator.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Wstyd". Doświadczanie emocji w teatrze

Ostatnia aktualizacja: 02.02.2021 16:00
- Przekazywany z pokolenia na pokolenie wstyd funkcjonuje inaczej w zależności od sytuacji, w której znajduje się danei pokolenia - opowiada Olga Drygas z Nowego Teatru i zaprasza na premierę nowego spektaklu Małgorzaty Wdowik "Wstyd".
rozwiń zwiń