Stocznia jest kobietą

Ostatnia aktualizacja: 09.10.2013 20:00
- Gdy zapytałyśmy pracowników Stoczni Gdańskiej o kobiety, pytali: jakie kobiety? Okazało się, że są wypierane z pamięci. Zlewają się z tłem. Nie ma ich na froncie - mówią wolontariuszki Instytutu Kultury Miejskiej, dla których "Stocznia jest kobietą".
Audio
  • Reportaż Hanny Bogoryji-Zakrzewskiej pt. "Stocznia jest kobietą" ( 4 do 4/ Czwórka).
Uroczystości związane z rocznicą wydarzeń Sierpnia 1980 r. Gdańsk, 14.08.1981 rok
Uroczystości związane z rocznicą wydarzeń Sierpnia 1980 r. Gdańsk, 14.08.1981 rok Foto: PAP/ Stefan Kraszewski

W Stoczni Gdańskiej pracowało około siedemnaście tysięcy osób. Jedna trzecia z nich to kobiety. To potężna siła o której dzisiaj niewiele osób pamięta. Wolontariuszki Instytutu Kultury Miejskiej postanowiły przywrócić pamięć o nich.
- Na samym początku zastanawiałyśmy się, co nas rusza? Co jest dla nas ważne? Dla gdańszczan to oczywiste. Stocznia - mówi jedna z wolontariuszek.
- Stocznia jest piękna, jest uzależniająca. Wystarczy zobaczyć cień dźwigów, by poczuć, że to jest to - dodaje druga wolontariuszka, która pochodzi z Warmii i Mazur.
Dziewczyny opracowały trasę. Zaczyna się przy legendarnej bramie numer 2., którą od lat kwiatami dekoruje pani Ola. W Sali, która kojarzy się z Lechem Wałęsą i Porozumieniami Sierpniowymi przypominają o  Henryce Krzywonos, Annie Walentynowicz i Joannie Dudzie-Gwieździe.

>>Zobacz serwis specjalny poświęcony tym wydarzeniom - "Solidarność - narodziny wolności >>
- Trochę bałyśmy się, że wszyscy będą pytać dlaczego w naszym projekcie nie ma Wałęsy, skoku przez płot, ale myliłyśmy się. Niektórym to się nawet spodobało - opowiadają przewodniczki po Stoczni kobiet.

Reportaż Hanny Bogoryji-Zakrzewskiej "Stocznia jest kobietą"  został przygotowany w Studiu Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia.

Czytaj także: reportaże w Czwórce <<<

jl

- Gdy zapytałyśmy pracowników Stoczni Gdańskiej o kobiety, pytali: jakie kobiety? Okazało się, że są wypierane z pamięci. Zlewają się z tłem. Nie ma ich na froncie – mówią wolontariuszki Instytutu Kultury Miejskiej, dla których „Stocznia jest kobietą”.

W Stoczni Gdańskiej pracowało około siedemnaście tysięcy osób. Jedna trzecia z nich to kobiety. Potężna siła o której dzisiaj niewiele osób pamięta. Wolontariuszki Instytutu Kultury miejskiej postanowiły przywrócić pamięć o nich.

- Na samym początku zastanawiałyśmy się co nas rusza? Co jest dla nas ważne? Dla Gdańszczan to oczywiste – stocznia – mówi jedna z wolontariuszek.

- Stocznia jest piękna, jest uzależniająca. Wystarczy zobaczyć cień dźwigów, by poczuć, ze to jest to – dodaje druga wolontariuszka, która pochodzi z Warmii i Mazur.

Opracowały trasę. Zaczyna się przy legendarnej bramie numer 2., która od lat kwiatami dekoruje pani Ola. W Sali, która kojarzy się z Lechem Wałęsa i Porozumieniami Sierpniowymi przypominają o Henryce Krzywonos, Annie Walentynowicz i Joannie Dudzie-Gwieździe.

- Trochę bałyśmy się, że wszyscy będą pytać dlaczego w naszym projekcie nie ma Wałęsy, skoku przez płot, ale myliłyśmy się. Niektórym to się nawet spodobało – opowiadają przewodniczki po Stoczni kobiet.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Neony są jak kolory... działają mocniej

Ostatnia aktualizacja: 19.09.2013 11:44
- Zorientowałem się, że we Wrocławiu już nie oślepiają mnie neony. Jest ich coraz mniej. Zacząłem więc szukać tych, które jeszcze pozostały, żeby je uratować - mówi Tomasz Kosmalski, kolekcjoner neonów.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pociągający romantyzm płockich budów

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2013 08:00
W styczniu 1959 roku zapadła decyzja o lokalizacji Mazowieckich Zakładów Rafineryjnych i Petrochemicznych w Płocku. W mieście zaczęto organizować zaplecze - budować mieszkania i obiekty użyteczności publicznej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Szarańcza mogłaby być lądową krewetką

Ostatnia aktualizacja: 25.09.2013 16:01
W jednej sali grają świerszcze, w drugiej mieszkają szarańcze. W "Fabryce owadów" jest około sto gatunków insektów. Ich hodowlą zajmuje się Jakub Urbański.
rozwiń zwiń