Polskie Radio

Nowe życie Sixto Rodrigueza. Mija 10 lat od premiery "Sugar Mana"

Ostatnia aktualizacja: 19.01.2022 07:00
Dokładnie dekadę temu na festiwalu Sundance miał premierę film "Searching for Sugar Man". Odmienił on życie Sixto Rodrigueza, zapomnianego barda, który na początku lat 70. bezskutecznie próbował podbić amerykańską scenę muzyczną.
Sixto Rodriguez na koncercie w Pradze w 2016 roku
Sixto Rodriguez na koncercie w Pradze w 2016 rokuFoto: PAP / CTK / Katerina Sulova

Wybitnie utalentowany amerykański muzyk, piszący i wykonujący piosenki, których nie powstydziliby się tacy gwiazdorzy, jak Bob Dylan czy Cat Stevens, bez skutku próbuje zrobić karierę w swej ojczyźnie. Po nagraniu paru płyt zlekceważonych przez publiczność daje sobie spokój z karierą muzyczną i zaczyna wieść żywot skromnego robotnika w swym rodzinnym Detroit.

Artysta nie zdaje sobie sprawy z faktu, że jest wielką gwiazdą w Republice Południowej Afryki, z kolei tamtejsi fani są przekonani, że on od dawna już nie żyje. W końcu dwaj z nich po dwóch dekadach wyruszają do Stanów, by sprawdzić, co naprawdę stało się z ich idolem. Ku ich zaskoczeniu okazuje się, że wokalista wcale nie umarł, choć wiedzie żywot na skraju ubóstwa.

Kolejne kilkanaście lat później powstaje film opowiadający o krętych losach artysty. Obraz zdobywa Oscara i wyciąga z medialnego niebytu głównego bohatera, który w końcu zyskuje światową sławę i wyprzedaje swe koncerty nawet w dalekiej Polsce. Ta bajkowa historia przydarzyła się Sixto Rodriguezowi, a film, o którym mowa, noszący tytuł "Searching for Sugar Man", miał premierę 19 stycznia 2012 roku.

Zachwyty i kontrowersje

Niskobudżetowy obraz w reżyserii Szweda Malika Bendjelloula zachwycił zarówno widzów, jak i krytyków. Pokazany po raz pierwszy na festiwalu Sundance zgarnął nagrody jury i widowni. Dziennikarka "The New York Timesa" napisała w recenzji, że jest to "niezwykle czarujący dokument o fanach, wierze i tajemniczym muzyku z czasów Ery Wodnika, który rozbłysnął światłem i nadzieją, po czym zniknął". Ukoronowaniem było przyznanie filmowi najważniejszych nagród brytyjskiej i amerykańskiej kinematografii: BAFTA i Oscara.

Żeby nie było tak różowo, pojawili się krytycy mówiący o tym, że film zafałszowuje historię, nie wspominając w ogóle o popularności, jaką Rodriguez cieszył się w Australii, gdzie nawet koncertował na przełomie lat 70. i 80. Nie zmienia to jednak niczego w głównym wątku dotyczącym Republiki Południowej  Afryki, która przez wiele lat gnębiona była polityką apartheidu i odizolowana – również informacyjnie – sankcjami od reszty świata.

Jak nowo narodzony

Sam Sixto Rodriguez, który przestał nagrywać nowe piosenki w połowie lat 70., dzięki filmowi "Searching for Sugar Man" i towarzyszącej mu ścieżce dźwiękowej wydanej w formie płyty, na starość doczekał niespodziewanej reaktywacji swej muzycznej kariery. Nagle zaczęły spływać do niego oferty koncertowe z różnych zakątków świata. Ruszył więc w trasę obejmującą kilka kontynentów, zagrał m.in. na słynnym brytyjskim festiwalu Glastonbury i na Montreaux Jazz Festival w Szwajcarii. Na żywo mieli okazję oglądać go też polscy fani - w 2013 roku dał trzy koncerty w Sali Kongresowej w Warszawie, a trzy lata później zawitał do Zabrza i Sopotu.

10 lipca Rodriguezowi stuknie równo 80 lat.

źródło: YouTube / GutekFilm

kc

Czytaj także

The Rolling Stones na znaczkach brytyjskiej poczty

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2022 14:02
Brytyjska Poczta Królewska uhonorowała grupę The Rolling Stones serią znaczków pocztowych, które trafią do sprzedaży jeszcze w tym miesiącu. Taki zaszczyt spotkał do tej pory wąską grupę artystów z branży muzyki popularnej, m.in. Beatlesów, Eltona Johna i Davida Bowiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Prince pozostawił wielomilionowy majątek. Wiemy, kto go odziedziczy

Ostatnia aktualizacja: 17.01.2022 12:05
Po sześciu latach zaciętych negocjacji ustalono wreszcie wartość majątku, jaki pozostawił po sobie Prince. Ponad 150 mln dolarów podzielą między siebie spadkobiercy artysty oraz… amerykański urząd podatkowy.
rozwiń zwiń