Section01 - menu
Filmowa strona
Radia Rytm
Section07
Section08 - artykułowa

Powrót do strony głównej bloga Filmowa strona Radia Rytm »

Po Ptokach

Czwórka
Patrycjusz Tomaszewski 09.08.2013

Pokazem filmu "Najlepsze najgorsze wakacje" zakończył się trzeci Transatlantyk. Na następne odsłony kina łóżkowego i kulinarnego trzeba poczekać rok...

To było osiem niezwykle intensywnych dni. Poznań zamienił się w przystań, która po raz kolejny gościła festiwal filmu i muzyki. Nie jestem w stanie zliczyć wszystkich wydarzeń filmowych i muzycznych, w których można było wziąć udział, ale postaram się wymienić te najważniejsze.

150 filmów podzielono na rekordową ilość 21 sekcji. Dla wielu osób, z którymi rozmawiałem w czasie festiwalu podjęcie decyzji dotyczącej wyboru ścieżki filmowej było prawdziwym wyborem Zofii. Najciekawsze filmy pojawiły się w sekcjach Panorama (czyli przeglądzie kina światowego), sekcji dokumentalnej, Kinie rowerowym, Nowym Kinie Niemieckim i po raz pierwszy w Poznaniu przeglądzie Sundance. To były seanse wypełnione po brzegi.

fot.
fot. Transatlantyk

Specjalnie na festiwal przybyła Yoko Ono. Razem z Thurstonem Moorem (Sonic Youth) wdowa po Johnie Lennonie zgotowała widowisko, którego aula im. Adama Mickiewicza w Poznaniu nie widziała od czasów powstania.

W sumie według danych organizatorów w wydarzeniach festiwalowych i około-festiwalowych wzięły udział ponad 64 tysiące uczestników. To imponująca liczba, biorąc pod uwagę, że rok wcześniej mówiło się o 40 tysiącach.

Klub
Klub Festiwalowy na Placu Wolności /fot. Transatlantyk

Rankiem ostatniego dnia festiwalu, 9 sierpnia spotkałem się z pomysłodawcą Transatlanyku, kapitanem tego okrętu, Janem A.P. Kaczmarkiem. Tej rozmowy możecie posłuchać w dołączonym wyżej dźwięku. Obserwowałem laureata Oscara od początku festiwalu, zaimponował mi (jak co roku) postawą gospodarza. Nie było wydarzenia, w którym by nie uczestniczył, a mimo to zawsze wieczorem potrafił znaleźć chwilę, by zawitać do klubu festiwalowego. Nasze spotkanie wyglądało inaczej niż to, pierwszego dnia, kiedy tryskający energią kompozytor zachęcał wszystkich do odwiedzenia Poznania. Zmęczony, przyznał, że jedyne o czym teraz marzy to czternaście dni wakacji. Poprosiłem go, by podobnie jak uczestnicy (ten dźwięk również znajdziecie powyżej) podsumował ostatnie dni.

Kino
Kino plenerowe na moście Jordana/ fot. Transatlantyk

Jak dla mnie, największym plusem tej edycji było mocne zaznaczenie przez festiwal swojej obecności w mieście. Uzupełniono w ten sposób lukę, którą pozostawiła po sobie Malta (festiwal teatralny) przechodząc na idiomy. Poza działalnością filmową w trzech kinach, kinem łóżkowym na Placu Wolnści, namiotem kulinarnym na wildeckich błoniach, w wielu do tej pory martwych kulturalnie dzielnicach Poznania tłumy zbierały się, by po godznach zobaczyć razem film. Na czas jednej projekcji przejęto nawet most Jordana i, by poświata nie przeszkadzała w oglądaniu filmu wyłączono oświetlenie Katedry Poznańskiej na Ostrowie Tumskim.

Kino
Kino łóżkowe/ fot. Transatlantyk

Mam jednak wrażenie, że by zaistnieć na mapie światowej Transatlantyk musi przestawić się na festiwal konkursowy. Nie mówię tu o konkursach muzycznych (które już są i pokazują naprawdę wysoki poziom młodych kompozytorów), ale konkursach filmowych. Jedyną nagrodą, która jest tu wręczana filmom jest nagroda publiczności. Chciałbym, by festiwal, który nazywa się festiwalem filmu i muzyki nagradzał polskie i zagranicznie ścieżki dźwiękowe oraz nagrane specjalnie na potrzeby flmów piosenki (międzynarodowe jury i światowej sławy kompozytorów, którzy chętnie odwiedzają Poznań festiwal już ma). Inaczej, mimo wyróżniającej się gościnności, Transatlantyk pozostanie tylko dobrym festiwalem przeglądowym z dwoma konkursami muzycznymi.

Tym zaś, którzy nie obcowali z filmem na seansach w kinie łóżkowym, czy kulinarnym mówię: żałujcie i zróbcie wszystko, by nadrobić te zaległości w przyszłym roku. Do zobaczenia!

Kino
Kino Kulinarne/ fot. Patrycjusz Tomaszewski