Naszą gościnią była Anna Broda – multiinstrumentalistka, śpiewaczka, kompozytorka i animatorka kultury, od lat związana z muzyką tradycyjną i jej współczesnymi interpretacjami. Ania jest jedną z tych artystek, które potrafią połączyć dwa porządki: uważne słuchanie „u źródła” i odwagę tworzenia własnego języka muzycznego. Porozmawiamy o tym, jak brzmią cymbały, co w nich jest najważniejsze na początku nauki, jak słuchać, żeby usłyszeć szczegóły, i jak zacząć swoją drogę w muzyce – niezależnie od wieku.
W audycji pojawiły się kolędy i muzyka czasu zimowego, ale też karnawał – rytm, energia i wspólnota grania. Sięgnęliśmy po pieśni i kompozycje tradycyjne, a obok nich po muzykę autorską Ani oraz improwizację, która często bywa najkrótszą drogą do prawdziwego spotkania z instrumentem.
Zajrzeliśmy również do historii cymbałów: od wędrówek i przenikania kultur (opowieści o Persji i póżniejszych wędrówkach), przez ślady tradycji żydowskich i romskich, aż po Ukrainę, Węgry i Białoruś – czyli miejsca, gdzie cymbały miały i wciąż mają swój dom.
Droga Ani Brody do muzyki tradycyjnej – jak to się zaczęło?
Kiedy słuchamy opowieści Ani Brody, czujemy, że muzyka przyszła do niej spokojnie, krok po kroku. Nie było wielkiego planu. Za to była wielka ciekawość.
- A na początku z cymbałami było tak, że dostałam je od Witka Brody i byłam właściwie wokalistką – mówi Ania. – Instrumenty perkusyjne łatwo mi przychodziły, a cymbały są trochę instrumentem perkusyjnym, ale i melodycznym.
Tak właśnie działa muzyka tradycyjna. Nie trzeba jej długo tłumaczyć. Można ją wziąć w ręce i spróbować. Posłuchać, jak brzmi.
Ania mówi także o cymbalistach z Kresów i ich sposobie nauki. To nie była nauka w szkole, ale z własnego doświadczenia: „oni nie myśleli w takich kategoriach, że przez rytmy opanowują instrument. To była zupełnie wolnościowa myśl uczenia się” – zauważa nasza gościni.
Muzyka tradycyjna to wolność!
Dla Ani muzyka ludowa to przestrzeń pełna wolności. Nie ma tu tylko jednej wytyczonej drogi ani jednego sposobu grania.
- Ja nie miałam nauczyciela, oprócz tego, że Witek Broda był moim nauczycielem – mówi Ania. I zaraz dodaje, że najważniejsze było coś innego – To, że trzeba było wydeptać własną ścieżkę, jest niesamowite.
W tej muzyce bardzo ważny jest też głos i sposób śpiewania: „Trochę innym głosem będziesz śpiewać kolędy, a trochę innym będziesz śpiewać dziecku do ucha kołysankę”, mówi nasza muzyczna gościni.
Jak dobrze, że w muzyce można być sobą, prawda? Pomyślcie, czy i wy zmieniacie głos razem z emocjami. Potraficie nad tym panować?
Muzyka z domu i podwórka, czyli o twórczości, która mieszka w codzienności
Podoba nam się, gdy Ania opowiada, skąd biorą się jej piosenki. Bo, wiecie, one nie spadają z nieba! One… rosną w zwykłym życiu.
- Te piosenki były utkane z dróżek warmińskich, z patrzenia na podwóreczko i siedzenia na ganku przed domem – mówi Ania Broda.
Muzyka może powstać z ciszy, z deszczu, z poranka. Kto wie – może każdy z nas nosi w sobie piosenkę? Trzeba tylko na chwilę usiąść, posłuchać świata i siebie.
***
Tytuł audycji: Źródełko
Poprowadzi: Piotr Piszczatowski
Gościni: Ania Broda
Data emisji: 25.01.2026
Godzina emisji: 11.00