Kultura

Złość się literacko

Ostatnia aktualizacja: 08.06.2008 08:00
„Jak przeklinać? Poradnik dla dzieci” to przewrotny tytuł nowego zbioru wierszyków Michała Rusinka.

„Jak przeklinać? Poradnik dla dzieci” to przewrotny tytuł nowego zbioru wierszyków Michała Rusinka. Nie o przekleństwa bowiem tu chodzi, ale o pomysłową alternatywę dla nich. Okazuje się, że złość można skutecznie rozładować także w literackiej zabawie...

 

Z Michałem Rusinkiem o jego najnowszej książce rozmawiała Agnieszka Labisko.

Czy nie jest tak, że w ostatniej, pustej stronie pozostawionej do zapisania przez czytelników, zawiera się symbolicznie „misja” tej książeczki, żeby zachęcić do słuchania siebie nawzajem i zabawy słowem?

O to właśnie chodzi. Tak naprawdę książka w żaden sposób nie zachęca do przeklinania czy używania wulgaryzmów.  W każdym języku jest zasób słów do wyrażania emocji, tak zwanych ekspresywizmów. W tej dziedzinie można używać albo wyrazów zużytych, albo wymyślać własne. W wymyślaniu neologizmów celują zwłaszcza dzieci. Czasem zdarza się, że maluch zasłyszy albo przeczyta jakiś niecenzuralny wyraz. Wydaje mi się, że nie powinno się mu wtedy mówić „to jest brzydkie, nie mów tak”. Zamiast przymiotnika „brzydkie”, można powiedzieć, że to słowo jest „zużyte”, „wytarte”, „spłowiałe”, używanie go jest jak żucie gumy, którą ktoś już żuł... Warto wykorzystać zdolność tworzenia neologizmów albo eksperymentować z użyciem znanych słów w nowym znaczeniu. I właśnie zachętą do rozwijania tego rodzaju zdolności ma być ta książka.

Czy źródłem inspiracji były obserwacje dzieci Pana i Pana znajomych?

Niezupełnie, bo moje dzieci nie przeklinają, ale zaczęły czytać napisy na murach i zadawać pytania. A ja nie bardzo wiedziałem, jak się zachować. Zaryzykowałem wersję, że to po prostu taki skrót i że nie warto się tym interesować. A jeśli chodzi o rozładowywanie złości, to postanowiłem zrobić z tego rodzaj językowej zabawy, jak zabawa w skojarzenia, czy 20 pytań - w które bawimy się rodzinnie, żeby... zatrzymać dzieci przy stole przy kolacji.

Który ekspresywizm z poradnika lubi Pan najbardziej?

Mój ulubiony zwrot to „A niech cię czar pryśnie!”. Po pierwsze, jest romantyczne i wzruszające, a po drugie - jest rozbrajająco śmieszne. A to chyba najważniejsza funkcja dziecięcych przekleństw: rozbroić, rozminować naładowaną złymi emocjami sytuację.

Co prawda tytuł brzmi „Jak przeklinać. Poradnik dla dzieci”, ale można odnieść wrażenie, że to książka w równej mierze dla dzieci, jak i dla dorosłych...

Mam taką ideé fixe, że książki dla dzieci nie powinny być jedynie dla dzieci, tylko powinny się dać czytać także z poziomu dorosłych. Nie tylko dlatego, że jak czytam książkę moim dzieciom, to chciałbym też coś z tego mieć, ale może przede wszystkim dlatego, żeby książka mogła żyć dłużej niż trwa dzieciństwo.

Pan dużo pisze i tłumaczy dla dzieci ( m.in. „Kopciuszek”, przekłady wierszyków A.A. Milne’a, „Piotrusia Pana”, komiksów o Snoopym). Pisuje Pan też teksty piosenek i tłumaczy libretta musicali. Czy to świadomie wybrana odskocznia od „poważnych” spraw?

Myślę, że bardziej to po prostu tak się złożyło, takie akurat dostawałem propozycje. To się zbiegło z pojawieniem się w moim życiu dzieci. W ten sposób pojawił się naturalny odbiorca pod bokiem, naturalny recenzent. W przypadku np. wierszyków Milne’a Natalka była pierwszą czytelniczką.

Te wszystkie projekty skierowane do dzieci to raczej nie jest odskocznia, ale próbowanie swoich sił w różnych sferach. Ja chyba nigdy nie przestałem być dzieckiem, szybko tracę zainteresowanie tą samą rzeczą. Dlatego lubię podejmować nowe wyzwania i sprawdzać się w różnych sferach działalności językowej...

 

A propos różnorodności zainteresowań, czy może Pan zdradzić swoje plany na najbliższą przyszłość? Nowe książki, nowe projekty?

Dla dorosłych, zaraz po wakacjach, powinny się ukazać moje wierszyki poświęcone kompozytorom, w serii „Zabawy Literackie” wydawnictwa Prószyński i S-ka. To są niepoważne wierszyki o kompozytorach muzyki poważnej. Dla dzieci – jeszcze w tym roku, nieomal równolegle z oryginałem, wyjdzie przekład najnowszej książki o Misiu Paddingtonie. W przyszłym roku powinna się ukazać moja książeczka dla dzieci o Chopinie, bo zbliżać się będzie 200. rocznica urodzin kompozytora.


-------

Michał Rusinek wykłada teorię literatury i retorykę na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz sekretarzuje Wisławie Szymborskiej. Tłumaczy z języka angielskiego książki i libretta musicali. Oprócz podręczników z dziedziny retoryki („Między retoryką a retorycznością”,  „Retoryka podręczna, czyli jak wnikliwie słuchać i przekonująco mówić”), pisuje także wiersze, opowiadania i teksty piosenek.

Co o najnowszym zbiorze wierszyków Michała Rusinka „Jak przeklinać? Poradnik dla dzieci” sądzi prof. Jerzy Bralczyk? „Mało rzeczy daje tyle uciechy, co dobrze użyty język. Przekląć smacznie, zachować z przekleństwa to, co najlepsze – mało kto potrafi. Stare wciórności i kroćsety bywają przydatne, ale na krótko. Można stosować świeże i zabawne rusinki lub odkryć w sobie talent wymyślania osobnych słów na każde denerwujące zdarzenie. Ważne, żeby język był po mojej stronie i żeby słowa mnie słuchały. Wtedy i ja ich z przyjemnością słucham.”

Niektóre dziecięce przekleństwa, które znalazły się w zbiorku „Jak przeklinać? Poradnik dla dzieci” Michała Rusinka (Wydawnictwo Znak, 2008): A niech cię czar pryśnie!; Chrzeszczuła!, Do stu Toruniów!;  Dziamdzia glań!; Głupold!, Idź do sęka!, Jasna piwonia!; Kuchnia flaczków!; Kurza pacha!; Mlon pasiasty!; O, pudla twarz!; Pergolezi!; Psia skrętka!; Pumpernikiel!; Rymdobolera!; Ty ciarko przechodząca!; Ty pochrupańcu! Wydzimdzirymdzi!

(al)

www.narodoweczytanie.polskieradio.pl
Cichociemni

Czytaj także

Książki o Misiu Paddingtonie autorstwa Michaela Bonda

Ostatnia aktualizacja: 06.10.2009 23:19
Tytuły serii: "Paddington się krząta", "Paddington i świąteczna niespodzianka" oraz "Miś zwany Paddington".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Książka na Dzień Dziecka? "Jak robić przekręty. Poradnik dla dzieci"

Ostatnia aktualizacja: 28.05.2010 20:05
Dziecięcy język odzwierciedla dziecięcą pomysłowość. Dajmy się uwieść niepoprawnej polszczyźnie maluchów.
rozwiń zwiń