Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Redukcja zmysłów

Ostatnia aktualizacja: 23.07.2020 10:02
Pisząc te słowa, siedzę na szczycie toskańskiego wzgórza nieopodal Arezzo. W dole widzę rozpościerające się pola słoneczników, ukryte wśród pinii kamienne domy, wijące się wzdłuż dróg linie cyprysów. Jest pięknie. Przymykam jednak oczy, otwieram uszy i słyszę… ciszę.
Główne ulice historyczne centrum Cortony w Toskanii, zwykle pełne turystów, są puste.
Główne ulice historyczne centrum Cortony w Toskanii, zwykle pełne turystów, są puste.Foto: Maria Małanicz-Przybylska

Ptaki, świerszcze, bzyczenie ogromnego żuka, szelest liści na drzewach (mocno tu wieje) i gdzieś bardzo, bardzo daleko w dole jadący pociąg. Między innymi właśnie po spokój i ciszę tu przyjechałam. Ale nie tylko. Dla mnie wakacje to czas obowiązkowego stawania się turystką, choćby na chwilkę. Dlatego codziennie wsiadam w samochód, opuszczam moje wzgórze i jadę oglądać urocze toskańskie miasta i miasteczka, włóczyć się po ulicach, podglądać codzienne życie.

Jednym w pierwszych miejsc, jakie odwiedziłam w Toskanii, była Cortona. Przewodniki uprzedzały, że w wakacje jest bardzo zatłoczona. Podobno szczególnie wielu turystów ze Stanów Zjednoczonych przemierza wąskie uliczki, podążając śladami bohaterów amerykańskiego filmu „Pod słońcem Toskanii”. W tym roku jednak było zupełnie inaczej.

Cortona - jedna z głównych ulic historycznego centrum Cortona - jedna z głównych ulic historycznego centrum

Ograniczenie lub zmiana działania zmysłów były dla mnie zaskakujące. Żyjemy w kulturze okocentrycznej, więc najpierw zdziwił się mój wzrok.

Nie tylko w Cortonie, ale również w Arezzo, Asyżu, Montepulciano… Zazwyczaj zatłoczone latem włoskiem miasteczka teraz są puste, ciche, jakby „oczyszczone”. Z jednej strony nie powinno to dziwić. Włochy bardzo mocno zostały dotknięte pandemią, kwarantanna trwała tam znacznie dłużej niż w Polsce, do tej pory zachorowało ponad 244 tysiące osób, a z powodu koronawirusa zmarło ponad 35 tysięcy. Włosi, potocznie uważani za spontanicznych i otwartych, zachowują teraz ogromny dystans i przestrzegają narzuconych zasad. Przed wejściem do każdego sklepu obsługa pilnuje, by dezynfekować ręce i mieć twarz zakrytą maseczką. Do supermarketu wpuszczani są tylko ci, którzy nie mają temperatury wyższej niż 37,3 – uzbrojony w termometr ochroniarz jest stanowczy. W każdej restauracji, w muzeum należy podać numer telefonu, na wypadek, gdyby odkryto tam źródło zarazy – szybko zostaniemy objęci kwarantanną.

Są to dla mnie całkiem nowe doświadczenia turystyczne, jednak najciekawsze wydało mi się co innego. Oczyszczona przestrzeń ogromnie zmienia percepcję nowych miejsc i paradoksalnie uświadamia, jak wielozmysłowe bywa zwiedzanie w normalnych warunkach. Ograniczenie lub zmiana działania zmysłów były dla mnie zaskakujące. Żyjemy w kulturze okocentrycznej, więc najpierw zdziwił się mój wzrok. Włoskie miasteczka są nie tylko puste w tym sensie, że nie ma w nich zbyt wielu turystów. Również sami ich mieszkańcy niechętnie wychodzą na ulice. Czasami tylko siadają w maskach przed swoimi domami, żeby porozmawiać z sąsiadami.

Lucignano - sąsiedzkie rozmowy emerytów. Lucignano - sąsiedzkie rozmowy emerytów.

Wiele restauracji, barów i lodziarni nie otworzyło się po zakończeniu kwarantanny, lokale stoją więc zamknięte, a opuszczone stoliki i krzesła służą lokalnym kotom. Działające sklepy i restauracje musiały ograniczyć wystrój i ozdoby, za to przed każdym znajduje się stojak z żelem dezynfekującym do rąk i plakatem informującym o środkach ostrożności i oficjalnych zaleceniach. Nie wiem nawet dokładnie, jak wyglądają sprzedawcy, kelnerzy, bileterzy… wszyscy są zamaskowani.

Główny plac miejski w Arezzo. Główny plac miejski w Arezzo.

Ale zmianie, a właściwie ograniczeniu uległa też miejska dźwiękosfera. Jest tu cicho. Nie ma letniego gwaru, nie ma ulicznych muzykantów, w restauracjach nie płynie nawet muzyka z głośników. Nigdzie nie odbywają się letnie uliczne festiwale, nie ma ulicznych straganów. Ludzie na ulicach nie krzyczą do siebie, nie nawołują się. Słychać przede wszystkim samochody i skutery, od czasu do czasu kościelne dzwony lub szczeknięcie psa.

Jest tu cicho. Nie ma letniego gwaru, nie ma ulicznych muzykantów, w restauracjach nie płynie nawet muzyka z głośników. Nigdzie nie odbywają się letnie uliczne festiwale, nie ma ulicznych straganów.

Pusty ogródek restauracyjny w Asyżu. Pusty ogródek restauracyjny w Asyżu.

Zwiedzanie inaczej też pachnie. Mniejsza ilość ludzi powoduje, że jest czyściej, jest mniej śmieci, które szczególnie latem emitują charakterystyczny „zapach”. Ponieważ działa mniej restauracji, również przyjemna woń unosząca się z pieców do pizzy rzadziej dociera do nozdrzy turysty. Wszystko za to pachnie spirytusem. A jeśli to nie prawda, to takie ma się wrażenie, bo alkoholem pachną wciąż poddawane dezynfekcji ręce.

Dotykanie miasta też uległo ograniczeniu. Przed każdym dotknięciem do głowy przychodzi myśl – czy to bezpieczne? A po dotknięciu – natychmiast zdezynfekuj ręce. Nawet ławki w kościołach pooznaczane są tak, by siadać na nich w bezpiecznych odległościach. O fizycznym kontakcie z innymi nie ma mowy.

Podróżowanie w czasach covid ma też swoje oczywiste plusy (nie ma kolejek, wszędzie da się dojechać, nawet w najbardziej popularnych restauracjach są wolne miejsca itd.). Chodząc po włoskich miasteczkach zadaję sobie jednak pytanie, czy to zmysłowo ograniczone poznanie jest pełne? Czy jest prawdziwe? Czy za rok wrócę tu i będzie inaczej? Normalnie? A może to jest nasza nowa normalność?

Pienza - taras widokowy o zachodzie słońca. Pienza - taras widokowy o zachodzie słońca.

dr Maria Małanicz-Przybylska

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.

Czytaj także

Zadziw się światem i uśmiechnij do dostawcy Uber Eats

Ostatnia aktualizacja: 25.06.2020 09:13
Pracuję w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie właśnie trwa rekrutacja na studia. Zachęcamy tegorocznych maturzystów, by wybrali nasz kierunek, bo, jak powiedziała profesor Anna Zadrożyńska, etnologia, etnografia, antropologia kultury – to są naprawdę wspaniałe studia. Oczywiście dla tych, którzy rozglądają się po świecie, którzy dostrzegają innych ludzi i chcą zrozumieć ich działania, twórczość i oryginalność. Nasze hasło reklamowe brzmi zaś: Etnologia. Zadziw się światem!
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tajna produkcja

Ostatnia aktualizacja: 16.07.2020 08:00
Nie, nie będziemy mówić o tajnych fabrykach broni ani gadżetów szpiegowskich, tylko o naprawianiu harmonii. Naprawach robionych tajnie, nocą i w piwnicy! Dlaczego? Co w tym było tak sekretnego i nielegalnego? Opowiedzmy, jak do tego doszło.    
rozwiń zwiń