Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Teorbaniści

Ostatnia aktualizacja: 05.11.2020 10:00
Dzisiaj o dworskich czy magnackich związkach z historyczną muzyką tradycyjną. O teorbanistach z XVIII i XIX wieku.
Torban i bandura na wystawie instrumentów muzycznych w Narodowym Muzeum Historii w Dnieprowskim Narodowym muzeum Historycznym im. Dmytra Jawornyckiego.
Torban i bandura na wystawie instrumentów muzycznych w Narodowym Muzeum Historii w Dnieprowskim Narodowym muzeum Historycznym im. Dmytra Jawornyckiego.Foto: Shuttrstock/Marush

Jak lirnicy byli na dawnych ziemiach Rzeczpospolitej fenomenem etnicznie i kulturowo przede wszystkim ruskim (ukraińskim i białoruskim) i związanym z Cerkwią, inkorporowanym symbolicznie do narodowej kultury polskiej przez romantyków dla celów, w skrócie mówiąc, mitologicznych, tak fenomen teorbanistów jest zjawiskiem w pewnym sensie bardziej złożonym. Splatają się w nim w sposób specyficzny rozmaite wątki: szlachecki, magnacki, ale także ludowy, polski, ukraiński, rosyjski i żydowski, cerkiewny i kościelny, rozrywkowy i bardowski.

Widort – to najbardziej emblematyczne nazwisko dla dworskiego teorbanu. Było ich trzech – Grzegorz, Kajetan, syn, i Franciszek, wnuk. Pierwszy urodził się w Niebieszczanach w 1764, ostatni zmarł po 1897 r. Teorban Widortów brzmiał przez ponad 100 lat. Niebieszczany w powiecie sanockim to wieś pierwotnie łemkowska, która z czasem polonizowała się, w II połowie XIX w. grekokatolicy stanowili już tylko 20 proc. mieszkańców. Grzegorz Widort był polskim szlachcicem, ale, jak to się dzisiaj mówi, o rozszerzonych kompetencjach kulturowych, znał język ukraiński i ruską kulturę.

Teorban (ukr. torban) prawdopodobnie wynalazł Tuligowski ok. 1737-1740, mnich z klasztoru na Jasnej Górze i pierwszy wirtuoz tego instrumentu lub też któryś z licznych muzyków „kozackich” zatrudnionych na polskich dworach. Jest to wersja zachodniej teorby, arcylutni czy też lutni basowej z wpływami bandury – dodatkowymi strunami sopranowymi strojonymi diatonicznie. Były zresztą różnice między poszczególnymi instrumentami, także czasem trudno je jednoznacznie klasyfikować, podobnie jak ich wirtuozów, większość z nich to Ukraińcy, szlachta, ale też nierzadko muzycy „niskiego pochodzenia”. Także Żydzi z Ukrainy, Polacy i Rosjanie.

Wspomniany Grzegorz Widort nauczył się grać we wczesnej młodości, układał własne teksty i muzykę. Uczył śpiewu i gry na dworze Katarzyny II w Petersburgu, potem przeszedł na służbę hrabiego Wacława Rzewuskiego, uczestnicząc, jak podaje Gloger, w jego słynnej podróży na wschód. Wykonywał też pieśni autorstwa Rzewuskiego i swoje o Rzewuskim: Oj wyjichaw pan Rewucha na koniu hulaty, perewisyw czerez płeczy sahajdak bohaty. Dalsze strofy wyliczają ulubione wierzchowce Rzewuskiego – Gumlę, Dychtemira i sławioną przez Wincentego Pola klacz Guldję. Jeździec dosiada je kolejno i „żaden ptaszek w powietrzu nie dokaże tego, co on na koniu.” powiada śpiewak. Jakoż, nie zsiadając z rumaka, wypuszcza z łuku strzały i trafia w tarczę na cel postawioną, zrywa w pędzie kwiatki „dla swojej Rózi” albo podejmuje z ziemi szablę. W końcu woła: Podaj Sawo konia żwawo, nechaj mene znajut, koły siodu na konia, żyły meni drgajut. [Tygodnik Ilustrowany, 1861]. Był także zatrudniony na dworze Eustachego Sanguszki. Zmarł w majątku Rzewuskich Kużmin na Podolu.


Kajetan Widort, rysunek Juliusza Kossaka. Kajetan Widort, rysunek Juliusza Kossaka.

Na służbie u Sanguszków był przez całe życie, niezbyt zresztą długie, Kajetan Widort. Zmarł w Sławucie w wieku 48 lat (1804-1852). Wśród swoich uczniów miał Kajetan stale kilku kozaków księcia Sanguszki, ale też uczył mieszkańców okolicy, nie tylko na teorbanie, ale także na bandurze. Podobnie jego syn Franciszek (1831-1897), który całe życie przebywał na dworze księcia Romana Sanguszki, ale wolał uczyć raczej dziewczęta z bogatych domów. W swoim repertuarze oprócz dum miał również piosenki ludowe. Kilka pieśni z jego repertuaru zapisał w latach 90. ukraiński kompozytor i etnograf Mykoła Łysenko, m.in. „Podróż Wacława Rzewuskiego”.

Pamiętam dobrze, gdy raz we Lwowie w salonie dziadostwa Sapiehów był i śpiewał sławny stary teorbanista Widort, który przyjechał ze Sławuty odwiedzić wuja Romana Sanguszkę, brata mojej babki Adamowej Sapiehowej. Przy teorbanie, na którym sam sobie akompaniował, śpiewał różne piękne pieśni, przeważnie ukraińskie, których treść była zaczerpnięta głównie z dziejów Sławuty, więc o księżnie Klementynie Sanguszkowej z Czartoryskich, matce starego księcia Romana sybiraka, o księciu Romanie i inne. Był to typ wspaniały: wysoki, tęgi, z zawiesistym siwym wąsem, ubrany po kozacku, z czupryną podgoloną, jak przedstawiają Kozaków na starych obrazach. […] Widziałem go koło 1894 r. [Adam Stadnicki, Wspomnienia, 2015]

Teorban i teorbanistów wspomina nieraz w swych pieśniach J. Boh. Zaleski. Gdyśmy w r. 1876 byli w Sławucie u sędziwego księcia Romana Sanguszki, Widort w roli kamerdynera usługiwał przy stole, a po obiedzie śpiewał nam długo przy odgłosie teorbanu, który zawieszał na sobie, a śpiewał podług tradycyi teorbanistów, nie siedząc, ale stojąc i przy niektórych pieśniach balansując, niestety we fraku. Mówił nam wtedy, że ma syna, kształcącego się na muzyka we Lwowie. [Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska]


„Podróż Wacława Rzewskiego" kompozycja M. Łysenki od dziedzicznego dudziarza Francisa Widorta, wnuka słynnego Grzegorza Widorta, 1894 rok. „Podróż Wacława Rzewskiego" kompozycja Grzegorza Widorta, zapis M. Łysenki 1894 rok.

Innym śpiewakiem, bandurzystą i teorbanistą był zaporoski kozak Aleksiej Razumowski (1709-1771). Jeden z piękniejszych mężczyzn jakich wżyciu spotkałam – jak pisała Katarzyna II – zrobił dzięki swojej urodzie i muzykalności nadzwyczajną karierę na dworze carskim w Petersburgu. Został kochankiem, a w końcu prawdopodobnie tajnym mężem cesarzowej Elżbiety Romanowej, w każdym razie nosił przydomek „nocnego cesarza”. Notabene swoje wpływy wykorzystywał, żeby bronić praw ukraińskich kozaków. Muzyce instrumentalnej poświęcił się w późniejszych latach, kiedy zaczął niedomagać głosowo.

Innym z kolei słynnym teorbanistą był Tomasz Padura herbu Sas (1801-1871). Absolwent Liceum Krzemienieckiego i zwolennik wspólnej walki o niepodległość Polaków i Rusinów. Uczestniczył w powstaniu listopadowym, walcząc w oddziale Wacława Rzewuskiego. Był bardem kozaczyzny, ułożył ponad 200 pieśni i dumek. Pisał w języku ukraińskim (ale alfabetem łacińskim) i polskim. Jego pieśni śpiewali także Widortowie. W 2006 w Bibliotece Narodowej odkryto jego rękopisy i drukowane wydanie zbioru pieśni, głównie jego autorstwa, ale także Grzegorza Widorta i Wacława Rzewuskiego.

Krytykowany czasem za polonofilstwo Tymko Padura odegrał dużą rolę w kształtowaniu się ukraińskiej świadomości narodowej. Jego pieśni były bardzo popularne, miał w tym zakresie talent kompozytorski. Zresztą to on jest autorem, o czym często się zapomina, słów i melodii piosenki „Hej sokoły”, która do dzisiaj, zwłaszcza wśród starszego pokolenia jest najpopularniejszą ludową polską piosenką, drugą po Mazurku Dąbrowskiego, którą wielu Polaków potrafi zaśpiewać.

Teorbaniści w pieśniach swoich uważali się za strażników sławy swoich patronów i sprawowali niejako moralne naczelnictwo na drużyną dworskich kozaków. Pod tym względem wpływ teorbanistów nie pozostawał bez skutku i chociaż zadaniem ich było dogadzać tylko panom, rozmiłowanym w melodyi dum ukraińskich, dosięgali jednakże wyższego celu, wpływając pośrednio na lud. [Tygodnik Ilustrowany 1861]


Portret Antoniego Malczewskiego z książki "Antoni Malczewski, jego żywot i pisma ozdobione popiersiem". Portret Antoniego Malczewskiego z książki "Antoni Malczewski, jego żywot i pisma ozdobione popiersiem".


Maria Konopnicka wielokrotnie wspominała o teorbanie, pisała: Czylim nie tchnęła w teorban ducha? Czy Dniepr mój siny pieśni nie słucha? Albo Po zielonych tych pokosach, Cały w brzękach, cały w rosach, Leci marzeń rój... I opada w mgły liliowe Na schyloną moją głowę, Na teorban mój. Niektórzy nawet twierdzą, że grała na teorbanie, ale nie ma na to przekonujących dowodów. Podobnie jak w przypadku Antoniego Malczewskiego, autora pierwszej polskiej powieści romantycznej, który został sportretowany z teorbanem w 1826 roku.

Z ukraińskich znawców tematu warto polecić prace muzyka i muzykologa Wołodymyra Kuszpeta oraz muzykologa Bohdana Łukaniuka.

Remek Mazur-Hanaj

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.

Czytaj także

Taneczna zagadka

Ostatnia aktualizacja: 16.01.2020 09:00
Na początek więc pytanie: jaki jest najszerzej znany na świecie historyczny i dziś jeszcze czasem tańczony taniec identyfikowany z Polską?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Woda ze stoku

Ostatnia aktualizacja: 09.04.2020 09:13
U podnóża skarpy w dwóch miejscach bije z różną siłą po kilka źródeł, niektóre obmurowane, w innych woda wypływa wprost z ziemi, spomiędzy kamieni lub spod odsłoniętych korzeni drzew i tworzy niewielkie malownicze rozlewisko.
rozwiń zwiń

Czytaj także

A skąd ci się to wzięło?

Ostatnia aktualizacja: 02.07.2020 08:00
Kiedy opowiadam czasem o początkach ruchu domów tańca i tzw. revivalu muzyki tradycyjnej w Polsce, a zdarza się to coraz częściej, zawsze pojawia się pytanie: skąd się to wzięło, o inspiracje, o to "czego wtedy słuchaliście?", "ktoś w rodzinie grał?", "twoja rodzina była ze wsi?" itp.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Anty-GPS wędrówki janowskiej

Ostatnia aktualizacja: 30.07.2020 08:00
W podróżowaniu jako refleksyjnym wędrowaniu istotną rolę oczywiście też odgrywają punkty orientacyjne, ale inne niż te w GPS-ach. Może to być coś, co na swój użytek nazywam „anbild”.
rozwiń zwiń