RCKL

Jedyny taki czwartek w roku

Ostatnia aktualizacja: 19.02.2020 08:49
Wszędzie, i w miastach, i na wsi, najweselej i najhuczniej obchodzono ostatni tydzień zapustów, rozpoczynający się w tłusty czwartek – ostatni karnawałowy czwartek.
Audio
  • Józef Zaraś i Stanisław Budzisz - Mazurek ciągły, z płyty "Małopolska Północna", seria "Muzyka Źródeł"
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Pixabay.com

Dzień ten upływał głównie na jedzeniu i piciu, a stoły uginały się pod ciężarem mis i półmisków, z tradycyjnymi, zapustnymi potrawami. W tzw. wyższych sferach w Tłusty Czwartek od samego rana serwowano mięsa, głównie dziczyznę: pieczone sarny, kuropatwy, szynki z dzika oraz zajęcze combry z dodatkiem smakowitych sosów.

Powiadano, że w Tłusty Czwartek trzeba tyle razy w ciągu dnia zjeść boczku, słoniny, kraszonej kaszy i innych tłustości, ...ile razy kot ogonem ruszy…

W domach chłopskich natomiast gotowano dużo obficie kraszonego jadła: kaszy i kapusty ze skwarkami, stawiano na stołach słoninę i sadło, a u bogaczy również mięso gotowane w rosole i różne czujne – bo mocno pachnące czosnkiem – kiełbasy. Powiadano (np. na ziemi sądeckiej), że w Tłusty Czwartek trzeba tyle razy w ciągu dnia zjeść boczku, słoniny, kraszonej kaszy i innych tłustości: ...ile razy kot ogonem ruszy… – czyli wielokrotnie.

W Tłusty Czwartek nigdzie nie mogło zabraknąć smażonych na tłuszczu słodkich racuchów, blinów i pampuchów oraz lepszych i delikatniejszych ciast, pączków i chrustów (zwanych faworkami).

Dotychczas dokładnie nie wiadomo, jakimi drogami pączki przywędrowały do Polski. Być może jest to przysmak turecki, być może pochodzą z Wiednia. Pewne jest natomiast, że zadomowiły się na trwałe w tradycji i kuchni polskiej, i że dotychczas zajadamy się nimi w karnawale, a przede wszystkim w Tłusty Czwartek.

Legenda głosi, że ostatni czwartek karnawału wziął swą nazwę od nazwiska żyjącego w XVII wieku krakowskiego wójta Combra, złego i surowego dla kobiet, prześladującego zwłaszcza przekupki.

W przeszłości tłusty, Combrowy Czwartek, był dniem zabaw kobiecych. Celowały w nich zwłaszcza przekupki krakowskie. Legenda głosi, że ostatni czwartek karnawału wziął swą nazwę od nazwiska żyjącego w XVII wieku krakowskiego wójta Combra, złego i surowego dla kobiet, prześladującego zwłaszcza przekupki, rozstawiające swe kramy i handlujące na krakowskim rynku.

W rocznicę śmierci wójta (rzekomo w Tłusty Czwartek) krakowskie kramarki, a także służące, wyrobnice i inne kobiety niskiego stanu urządzały sobie wielką zabawę. Z czasem stała się ona dorocznym zwyczajem krakowskim. Kobiety wybierały spośród siebie marszałkową, dzieliły się na grupy zwane rotami, za składkowe pieniądze kupowały gorzałkę i umawiały muzykantów i – za krzywdy i poniewierkę, jakich niegdyś doznawały od wójta Combra – brały odwet na wszystkich przechodzących przez rynek mężczyznach, a zwłaszcza nieżonatych. Kazały ciągnąć im kloc drewna za to, że wywinęli się od małżeńskich obowiązków, ściągały z nich futra i szuby, stroiły – na pośmiewisko – w słomiane wieńce, a nawet ciągały po rynku, zmuszając do tańca i nieprzystojnych podskoków najpoważniejszych nawet mieszczan krakowskich. Trwało to tak długo, aż napastowani mężczyźni wykupili się brzęczącą monetą.

W Radomskiem natomiast stateczne gospodynie urządzały sobie w Tłusty Czwartek biesiadę, robiły podczas niej kukłę słomianą zwaną mięsopustem i następnie chodziły z nią od domu do domu, wypraszając datki od panien i dopiero co zaślubionych, młodych mężatek. Zabawa ta zaniechana została na przełomie XIX i XX wieku.

***

Tekst pochodzi z książki "Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne" dr Barbary Ogrodowskiej, wyd. Muza, Warszawa 2010.

Opracowała: Hanna Szczęśniak

Zobacz więcej na temat: antropologia kultura ludowa

Czytaj także

Karnawał

Ostatnia aktualizacja: 10.02.2020 11:51
Czas zabaw trwających od Nowego Roku, albo od święta Trzech Króli do środy popielcowej, albo przez ostatni tydzień lub tylko trzy ostatnie – i dlatego najbardziej szalone i hulaszcze – dni przed Popielcem, nazywano w Polsce zapustami.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pod patronatem świętego Walentego

Ostatnia aktualizacja: 13.02.2020 10:00
W tradycji polskiej święty Walenty był patronem chorych i ich opiekunem w czasie zarazy. Wspierał cierpiących na podagrę, ale głównie osoby dotknięte chorobami układu nerwowego.
rozwiń zwiń