Historia

Kryzys gdański. Akcja ORP "Wicher"

Ostatnia aktualizacja: 14.06.2024 05:45
Wydarzenia, których mija dziś 92. rocznica, ukazywały wzmaganie się antypolskich i proniemieckich nastrojów w Wolnym Mieście Gdańsk. Stanowiło jedno z najostrzejszych spięć w stosunkach polsko-gdańskich przed wybuchem II wojny światowej.
ORP Wicher
ORP WicherFoto: Wikimedia Commons

14 czerwca 1932 roku niszczyciel polski ORP "Wicher" wszedł do portu gdańskiego, aby powitać przybywający z kurtuazyjną wizytą zespół okrętów brytyjskiej Royal Navy. W ten sposób Rzeczpospolita wymusiła respektowanie przez gdańszczan zagwarantowanego traktatem wersalskim prawa do reprezentowania Wolnego Miasta na arenie międzynarodowej.

Narastające napięcie

Decydując się na tę akcję, strona polska zastosowała politykę tzw. faktów dokonanych. Wydarzenie było kuminacją kryzysu, który trwał od lipca 1931 roku, kiedy to wygasło polsko-gdańskie porozumienie o użytkowanie tzw. portu d’attache (portu macierzystego).

Wolne Miasto Gdańsk znajdowało się w stanie prawnej schizofrenii. Z jednej strony gdańska konstytucja zabraniała utworzenia na jego terenie bazy wojennej, z drugiej – port Wolnego Miasta był w tym czasie jedynym, w którym mogła w tym czasie, zgodnie z zaleceniem Ligii Narodów, stacjonować polska flota. Taki niestały port, bez bazy wojennej, nazwano właśnie portem d’attache.

- Podstawy prawne tego stanu rzeczy zostały określone w tymczasowym porozumieniu polsko-gdańskim z 8 października 1921 roku – wyjaśniał na antenie Radia Wolna Europa komandor Bohdan Wroński, historyk marynarki. – Na przełomie lat 1931-32 nastąpiło znaczne pogorszenie stosunków polsko-gdańskich. Z jednej strony, na skutek gwałtownych akcji antypolskich, a z drugiej ze względu na odwołanie ze stanowiska wysokiego komisarza Joosta Adriaana van Hamela, który był zwolennikiem unormowania stosunków polsko-gdańskich.

Napięcie wzmagała sytuacja w sąsiednich Niemczech. Hitler rozpoczął już swój triumfalny marsz ku władzy, który znaczony był hasłami odwetu, zbrojeń i zjednoczenia wszystkich Niemców. Nastroje proniemieckie wzrastały również w Wolnym Mieście.

"Wszystkimi dostępnymi środkami"

Gdański senat odmówił przedłużenia umowy i zaistniała groźba, że polska flota nie przywita okrętów brytyjskich w porcie, co udowodni, że Rzeczpospolita nie jest zdolna do reprezentowania Wolnego Miasta na arenie międzynarodowej. Marszałek Józef Piłsudski zdecydował się zastosować politykę faktów dokonanych. Admirał Józef Unrug skierował flagową jednostkę polskiej floty, kontrtorpedowiec ORP "Wicher", na redę gdańskiego portu. Jeśli okręty brytyjskie zdecydowałyby się wejść do portu, polski okręt miał je do niego wprowadzić i zacumować naprzeciwko placówki na Westerplatte. Spodziewano się, że władze Wolnego Miasta mogą starać się obrazić polską banderę lub nawet zareagować zbrojnie.

- Na ewentualne incydenty ze strony Gdańska miałem odpowiadać wszystkimi dostępnymi środkami, w tym bronią – wspominał sprawę kontradmirał Tadeusz Podjazd-Morgenstern, ówczesny dowódca ORP "Wicher".


Posłuchaj
34:21 1407_1554_0.mp3 Akcja kontrtorpedowca "Wicher" - audycja dokumentalna Eugeniusza Romiszewskiego, dotycząca obrony praw Rzeczypospolitej w Wolnym Mieście Gdańsku w 1932 roku z udziałem Tadeusza Podjazd-Morgensterna. (RWE, 12.05.1968)

 

Pokaz siły, jakim de facto była akcja ORP "Wicher", odniosła zamierzone rezultaty. 13 sierpnia władze Wolnego Miasta Gdańsk odnowiły układ o używaniu gdańskiego portu przez okręty polskiej marynarki. Dyplomatyczne zwycięstwo w kryzysie gdańskim przyczyniło się do zwiększenia nakładów finansowych przeznaczonych na polską flotę, która już wkrótce miała stanąć przed wyzwaniem sześcioletniej walki z niemiecką Kriegsmarine.

bm

Czytaj także

Mamert Stankiewicz - pierwszy kapitan II RP

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2019 05:55
Surowy i poważny jak morze, na którym służył. Dowodził najważniejszymi statkami cywilnymi w przedwojennej polskiej flocie. Zginął jak przystało na kapitana - w trakcie rejsu, troszcząc się o załogę.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Eugeniusz Pławski – rzucił wyzwanie "Bismarckowi"

Ostatnia aktualizacja: 26.03.2024 05:50
– Pociski "Pioruna" nie mogły uszkodzić "Bismarcka", ale sam widok otoczonego wybuchami pocisków, prującego potężne fale, pięknego swą sylwetką polskiego okrętu dałby natchnienie niejednemu malarzowi czy poecie, gdyby mógł być świadkiem tej walki – wspominał potyczkę z niemieckim superpancernikiem dowódca "Pioruna" Eugeniusz Pławski.
rozwiń zwiń