Redakcja Polska

Ekspert: prezydentura Trumpa sprawia, że najbardziej rosną wpływy Chin, a nie USA

21.01.2026 09:00
Choć naczelnym hasłem prezydenta USA Donalda Trumpa jest uczynienie Ameryki znów wielką, jego działania w niezamierzony sposób powodują, że wielkie, jeśli chodzi o globalne wpływy, stają się przede wszystkim Chiny - wynika z badania think-tanku Europejska Rada Spraw Zagranicznych (ECFR).
Donald Trump
Donald Trump Reuters

Badanie, w którym zapytano prawie 26 tys. respondentów z 21 krajów, w tym Polski, zostało przeprowadzone w związku z przypadającą we wtorek pierwszą rocznicą zaprzysiężenia Trumpa na drugą kadencję.

We wszystkich krajach (10 przebadanych krajów UE potraktowano łącznie) co najmniej 50 proc. ankietowanych uważa, że chińskie wpływy w ciągu najbliższej dekady wzrosną. Najniższy odsetek takich odpowiedzi był w Wielkiej Brytanii - 50 proc., najwyższy w RPA - 83 proc. Odsetek osób, które uważają, że wpływy Chin spadną waha się od 3 proc. (Rosja) do 16 proc. (Indie).

Niemal we wszystkich krajach respondenci zapytani o stosunek do Chin najczęściej wybierali odpowiedź „konieczny partner”. Najwyższy odsetek osób postrzegających ten kraj jako sojusznika był w RPA (37 proc.), najniższy w Wielkiej Brytanii i Ukrainie (po 3 proc.). W tym ostatnim kraju najwięcej osób uważa Chiny za wroga - 33 proc.

Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, niewiele osób uważa, że ich wpływy spadną, ale też znacznie mniejszy jest odsetek tych, którzy sądzą, że wzrosną. Tylko w czterech krajach odsetek uważających, że wpływy USA wzrosną przekracza 50 proc., przy czym najwyższy jest w Brazylii (72 proc.). Najniższy jest w Rosji - 20 proc. W Brazylii jest też najmniej osób, które przewidują, że wpływy USA spadną (8 proc.), a najwięcej przewidujących spadek amerykańskich wpływów jest w samych Stanach Zjednoczonych - 26 proc.

Również Stany Zjednoczone, podobnie jak Chiny, najczęściej widziane są jako „konieczny partner”. Indie są jedynym krajem, w którym odsetek uważających USA za sojusznika przekracza 50 proc. (54 proc.). Na przeciwnym biegunie znajduje się Rosja, gdzie USA za sojusznika uważa tylko 2 proc. pytanych. W Rosji jest też najwyższy odsetek tych, którzy widzą w USA wroga (37 proc.).

Zwraca uwagę, że Indie są także jednym krajem, w którym odsetek osób uważających USA za sojusznika zwiększył się w ciągu ostatniego roku. W pozostałych krajach albo się nie zmienił lub spadł, przy czym w niektórych przypadkach te spadki są znaczące i znamienne - w Wielkiej Brytanii z 37 do 25 proc., w Ukrainie z 27 do 18 proc., a w 10 krajach UE z 21 do 16 proc.

Niemal we wszystkich badanych krajach spadły w ciągu minionego roku oczekiwania wobec prezydentury Trumpa w kwestii tego, czy będzie ona dobra dla USA, dla kraju respondentów i dla pokoju na świecie - lub też pogłębiły się obawy, że będzie ona zła. Np. w Indiach różnica pomiędzy tymi, którzy liczyli, że ta prezydentura będzie dobra dla ich kraju nad przeciwnymi opiniami spadła z +79 do +32, w Ukrainie z +6 do -30, a w Szwajcarii z -12 do -48.

Dokonywane przez Trumpa przeorientowanie polityki zagranicznej USA nie znajduje odzwierciedlenia w opiniach Amerykanów. 40 proc. Amerykanów uważa UE za sojusznika, 49 proc. podpisuje się pod opinią, że bezpieczeństwo Europy jest także bezpieczeństwem USA, a przeciwnego zdania jest 29 proc. Z kolei 54 proc. uważa wojnę Rosji przeciw Ukrainie za zagrożenie dla USA.

PAP/pż

Trump grozi cłami „za Grenlandię”. UE szykuje odpowiedź, NATO wchodzi do gry

18.01.2026 21:00
Ambasadorowie 27 państw Unii Europejskiej spotykają się dziś w Brukseli na nadzwyczajnej naradzie w sprawie reakcji na groźby Donalda Trumpa dotyczące ceł. Według Reutersa posiedzenie rozpoczęło się o 16:00 GMT (czyli o 17:00 czasu polskiego/Brukseli).

Donald Trump tworzy "radę pokoju". Chce by kraje zapłaciły po 1 mld dolarów za miejsce. Zaprasza też Putina

19.01.2026 14:30
Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa chce, by kraje wpłaciły co najmniej po 1 mld dolarów za stałe członkostwo w jego nowej Radzie Pokoju - poinformowała w sobotę agencja Bloomberga. Krytycy obawiają się, iż Trump próbuje zbudować podmiot będący alternatywą albo rywalem wobec ONZ. Zaproszenie otrzymał od Stanów Zjednoczonych, do dołączenia do Rady Pokoju, która ma zarządzać Strefą Gazy, otrzymał także rosyjski przywódca Władimir Putin - poinformował w poniedziałek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

Donald Trump: nie sądzę, by Europejczycy się zbytnio opierali w sprawie Grenlandii

20.01.2026 09:00
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w poniedziałek, że nie sądzi, by europejscy przywódcy stawili zbyt duży opór jego staraniom o przejęcie Grenlandii. Zagroził też prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi wprowadzeniem 200 proc. ceł na francuskie wina i szampany, jeśli ten nie przystąpi do jego Rady Pokoju.