Redakcja Polska

Eksperci o wizycie prezydenta na Węgrzech: to nie dyplomacja, lecz wsparcie polityczne

24.03.2026 11:35
Eksperci i część polityków wskazują, że głównym efektem prezydenckiej wizyty w Budapeszcie było polityczne wsparcie Viktora Orbana przed wyborami
Audio
  • Profesor Antoni Dudek ocenił w rozmowie z Polskim Radiem, że wizyta wpisuje się w głębszy podział w polskiej polityce [posłuchaj]
Karol Nawrocki i Wiktor Orban
Karol Nawrocki i Wiktor OrbanEPA/AKOS KAISER/ HUNGARIAN PM'S GENERAL DEPARTMENT OF COMMUNICATION HUNGARY OUTHANDOUT EDITORIAL USE ONLY/NO SALES Dostawca: PAP/EPA

Spotkanie Karola Nawrockiego z premierem Węgier odbyło się tuż przed wyborami parlamentarnymi w tym kraju.

Profesor Antoni Dudek ocenił w rozmowie z Polskim Radiem, że wizyta wpisuje się w głębszy podział w polskiej polityce. Ekspert zwraca też uwagę na różnice w podejściu do relacji międzynarodowych dwóch głównych obozów politycznych w Polsce w kontekście wczorajszej (23.03) wizyty.

Politycy rządu podkreślają, że Węgry blokują część decyzji Unii Europejskiej ważnych dla Polski i Ukrainy, w tym środki na wsparcie militarne. W tle pozostają też doniesienia o kontaktach Budapesztu z Moskwą. Media informowały, że węgierski minister spraw zagranicznych miał przekazywać Siergiejowi Ławrowowi szczegóły unijnych narad. Pojawiły się również informacje o wcześniejszych rozmowach z Rosją dotyczących wsparcia politycznego w regionie. Te sprawy dodatkowo pogarszają relacje Polski i Węgier oraz wzmacniają krytykę wizyty prezydenta Karola Nawrockiego 

Również politolożka dr Anna Materska-Sosnowska i prof. UW Tomasz Słomka uważają, że celem wizyty prezydenta Karola Nawrockiego na Węgrzech było wsparcie dla premiera Viktora Orbana. Uważam to za absolutny błąd - mówiła ekspertka. Wizyta nie wpłynie korzystnie na poparcie dla prezydenta - dodał prof. Słomka.

W poniedziałek prezydent Nawrocki wraz z prezydentem Węgier Tamasem Sulyokiem wziął udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Przemyślu (woj. podkarpackie). W drugiej części dnia rozmowy przeniosły się do Budapesztu, gdzie Nawrocki spotkał się także z premierem Viktorem Orbanem.

Politolożka dr Anna Materska-Sosnowska z Uniwersytetu Warszawskiego pytana przez PAP o ocenę spotkania Nawrockiego z prezydentem i premierem Węgier, w kontekście wyborów parlamentarnych na Węgrzech, które mają się odbyć 12 kwietnia, podkreśliła, że do tej pory istniał „naprawdę dobry zwyczaj nieingerowania, niewizytowania, nierobienia takich gestów w czasie kampanii wyborczej”. - To są wybory parlamentarne, dotyczą premiera, a mówimy o prezydencie Nawrockim, który powinien poprzestać na spotkaniu z prezydentem Węgier - oceniła.

Politolożka zaznaczyła, że należy te spotkania oceniać w kontekście tego, że Nawrocki chce być w koalicji sojuszników prezydenta USA Donalda Trumpa, a także pragnienia prezydenta USA, by Orban stał się jego sojusznikiem, podobnie jak jest sojusznikiem Władimira Putina.

- Dziwię się prezydentowi Nawrockiemu, że wchodzi w taką narrację, bo wiemy, jakim Orban jest sojusznikiem i sprzymierzeńcem Putina i uważam to za absolutny błąd. Ale jeżeli się nie ma żadnej pozycji międzynarodowej w Europie, to i takie zaproszenia (Nawrocki) niestety postanowił przyjmować ze szkodą dla naszej polityki - oceniła Materska-Sosnowska.

Ekspertka przypomniała, że Nawrocki odmówił już raz spotkania się z Orbanem w grudniu 2025 r. podczas wizyty na Węgrzech. Powodem odwołania spotkania była wizyta premiera Węgier w Moskwie kilka dni przed planowanym wydarzeniem. - Nie wiem, co mieli w głowach doradcy prezydenta doradzający mu poniedziałkowe spotkanie z Orbanem - dodała. 

Podobnego zdania jest politolog prof. Tomasz Słomka z UW, który uważa, że wizyta Nawrockiego na Węgrzech „wpisuje się w trwającą tam kampanię wyborczą i może być odczytywana jako forma wsparcia dla premiera Orbana”. Ekspert dodał, że wizyta nie wpłynie korzystnie na poparcie dla prezydenta, natomiast może utwierdzić jego dotychczasowych zwolenników w przekonaniu, że postąpili właściwie oddając na niego swój głos w wyborach.

- Druga perspektywa jest taka, że prezydent próbuje się wpisać jako jeden z liderów Europy Środkowo-Wschodniej. Prezydent, składając tę wizytę pokazuje, że on jako jedyny - w przeciwieństwie do rządu Donalda Tuska - podtrzymuje kontakty z Grupą Wyszehradzką - mówił politolog.

Jeszcze w poniedziałek w Przemyślu po wygłoszeniu oświadczeń prezydentów Polski i Węgier, gdy obaj schodzili ze sceny, dziennikarz TVN zapytał Nawrockiego, czy nie przeszkadza mu zażyłość między Orbanem a Putinem. - Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski. Władimir Putin to zbrodniarz, rozumie pan redaktor? Do widzenia - dodał, machając palcem w stronę dziennikarza.

Materska-Sosnowska pytana o tę sytuację przyznała, że prezydent wykazał się nerwowością. Ekspertka podkreśliła, że na nagraniach widać jak obecny na scenie rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz próbuje powstrzymać Nawrockiego przed odpowiedzią, ale - jak dodała - prezydent „nie wytrzymał”.

Jej zdaniem, podkreślanie przez Nawrockiego, że jest prezydentem Polski i „mówienie z takim nadęciem - uważam, że jest to co najmniej niepotrzebne”. Materska-Sosnowska zwróciła również uwagę na mowę ciała i gesty prezydenta, m.in. machanie palcem w stronę dziennikarza. W tym kontekście porównała go do zachowania Trumpa w stosunku do dziennikarzy. 

Politolożka powiedziała, że nerwowość prezydenta mogła być spowodowana „pasmem błędów”, których skutki w ostatnim czasie odczuwa. W tym kontekście wymieniła to, że prezydent zmaga się z dużą krytyką po zawetowaniu ustawy wdrażającej unijny program SAFE czy nieprzychylnymi hasłami na transparentach kibiców podczas ostatnich meczów Ekstraklasy, które Nawrocki wywołał wetem do nowelizacji Kodeksu postępowania karnego.

Natomiast prof. Słomka ocenił, że takie zachowanie „jest poniekąd próbą zamykania ust prasie”. - Prezydent mówi o tym, że stoi na straży wolności słowa i pluralizmu, a potraktowanie dziennikarza w ten sposób jest poniekąd próbą zamykania ust prasie. To nie przystoi głowie państwa i absolutnie nie spełnia standardów, których byśmy od niej oczekiwali - przekonywał.

Materska-Sosnowska pytana o krytykę ze strony kibiców oceniła, że prawdopodobnie nie jest to stały spadek poparcia w tej grupie wyborców, ale „miesiąc miodowy się skończył”. - Myślę, że jest mocna rywalizacja o tę część elektoratu (kibiców - PAP) pomiędzy PiS-em a Konfederacją i dlatego to może być strata dla samego prezydenta, bo przestaje być jednym z nich - stwierdziła. Jej zdaniem, prezydent mógł się spodziewać takiej reakcji po zawetowaniu noweli, ponieważ dotyczyła przepisów, które mają duże znaczenie dla środowiska kibiców.

Z kolei prof. Słomka nie krył zaskoczenia „radykalnością reakcji kibiców”. Zauważył jednak, że „pamięć wyborców jest krótka” i dlatego sytuacja ta prawdopodobnie nie wpłynie w znaczący sposób na poparcie dla prezydenta w tej grupie wyborców. - Jeśli nie pojawią się dowody, że decyzje realnie uderzyły w istotę ruchu kibicowskiego, temat nie będzie odgrywał większej roli” – ocenił ekspert. Dodał, że protestujące grupy kibiców nie stanowią jednolitego zaplecza i nie zawsze kierują się kategoriami dobra państwa czy bezpieczeństwa publicznego.

W weekend na stadionach najbardziej zagorzałe grupy kibiców protestowały przeciwko decyzji prezydenta, który 13 marca zawetował nowelizację Kodeksu postępowania karnego, dotyczącą m.in. zakazu korzystania z nielegalnych dowodów oraz ograniczenia tymczasowych aresztów. Jak przekazał wtedy rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, „decyzja została podjęta z troski o bezpieczeństwo obywateli i skuteczność państwa w walce z najgroźniejszą przestępczością”.

„K. Nawrocki — po cichu ustawę wetujesz, wieloletnie areszty bez dowodów akceptujesz” — napisano na transparencie, który wywiesili fani Motoru Lublin, a na stadionie Cracovii pojawił się baner o treści: „Prezydencie - zapomniałeś, dzięki kogo głosom wygrałeś. Jak Judasz nasze ideały dla prezesa zaprzedałeś”. Do protestu przyłączyli się także kibice Lechii Gdańsk, z którą sympatyzuje prezydent.

12 kwietnia odbędą się na Węgrzech wybory parlamentarne. Opozycyjna partia TISZA Petera Magyara prowadzi z Fideszem premiera Węgier Viktora Orbana w większości niezależnych sondaży - w lutowym badaniu firmy Median partia ta uzyskała 20-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców. Premier Orban uzyskał dotąd poparcie m.in. prezydenta USA Donalda Trumpa, a szef MSZ Węgier Peter Szijjarto poinformował w piątek, że przed wyborami na Węgry przyjedzie też wiceprezydent USA J.D. Vance.

IAR/PAP/ks

Zobacz więcej na temat: Węgry Karol Nawrocki Rosja

Unia Europejska naciska, Węgry szantażują. Co dalej z pożyczką dla Ukrainy?

18.03.2026 09:50
Premier Viktor Orban powiedział, że zgodzi się na pożyczkę w wysokości 90 miliardów euro, jeśli Kijów wznowi tranzyt rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń

Radosław Sikorski w „La Repubblica”: zagrożenie ze strony Rosji trzeba traktować serio, ale bez paniki

20.03.2026 13:20
Wicepremier, szef MSZ zwrócił uwagę na liczne w Europie, w tym w Polsce, przykłady wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję

„Washington Post”: szef węgierskiej dyplomacji miał przekazywać Ławrowowi informacje ze szczytów UE

22.03.2026 15:30
Według doniesień amerykańskiego dziennika „The Washington Post” minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó miał w przerwach obrad unijnych telefonicznie relacjonować ich przebieg rosyjskiemu szefowi dyplomacji Siergiejowi Ławrowowi. Informacje te wywołały falę komentarzy w Polsce, a premier Donald Tusk ocenił, że takie doniesienia „nie powinny nikogo dziwić”.

Unia Europejska żąda wyjaśnień w sprawie węgierskiego szefa MSZ

23.03.2026 15:00
Komisja Europejska zażądała wyjaśnień od Budapesztu po publikacjach, że węgierski minister spraw zagranicznych przekazywał Rosji informacje z unijnych narad.